zbigniewstefanik zbigniewstefanik
1953
BLOG

Zakłopot(k)any PSL. Czy koalicja rządząca jest zagrożona?

zbigniewstefanik zbigniewstefanik Polityka Obserwuj notkę 18

 Jak zapowiedział, tak zrobił! Eugeniusz Kłopotek, poseł na Sejm z ramienia Polskiego Stronnictwa Ludowego, podczas głosowania nad wnioskiem dotyczącym rozpisania referendum w sprawie posyłania sześciolatków do szkół, złamał dyscyplinę klubową. Nie ugiął się; nawet w obliczu tego, iż dzień przed głosowaniem władze PSL-u zapowiadały i ostrzegały, że każdy poseł, który złamie dyscyplinę klubową będzie musiał liczyć się z daleko idącymi konsekwencjami. Włącznie z groźbą usunięcia z Klubu Parlamentarnego i wykluczenia z partii.

Jednak tak się nie stało. Albowiem zarówno poseł Kłopotek, jak również poseł Andrzej Dąbrowski (który także nie podporządkował się odgórnym decyzjom Ludowców), za złamanie dyscypliny klubowej zostali ukarani jedynie naganą. Eugeniusz Kłopotek naganę przyjął i – co więcej - przyznał, że na nią zasłużył. Jest bowiem świadomy faktu, iż brak posłuszeństwa wobec decyzji władz partyjnych, tzn. oddanie głosu na rzecz rozpisania referendum w sprawie posłania sześciolatków do szkół, wpędziło jego partię w niezły ambaras.

Wniosek o rozpisanie referendum został odrzucony. Koalicja rządząca udowodniła, że nadal dysponuje większością w Sejmie, choć można odnieść wrażenie, iż jest to większość bardzo niewielka. Taka konkluzja płynie z wyników głosowania. Jednak czy jest to większość niewielka, duża lub bardzo duża to - na tym etapie – nie ma znaczenia. Albowiem większość to większość. Dopóki koalicja rządząca nie utraci większości, to będzie „trwała”.

Jednakże nie zmienia to faktu, iż Polskie Stronnictwo Ludowe jest zakłopot(k)ane. Ale czy niepokorny raz za razem, a czasem po prostu niezdyscyplinowany Eugeniusz Kłopotek, stanowi zagrożenie dla „trwania” rządzącej koalicji? Raczej nie.

Eugeniusz Kłopotek już wielokrotnie udowodnił swoją podmiotowość w Polskim Stronnictwie Ludowym, w koalicji rządzącej oraz na polskiej scenie politycznej. Od samego początku rządów PO-PSL niepokorny poseł pokazuje, iż nie zamierza tańczyć tak, jak mu zagrają. Kiedy się z czymś nie zgadza, to zawsze daje temu wyraz, czego najnowszym dowodem jest wyrażone przez Kłopotka poparcie dla referendum w sprawie scholaryzacji sześciolatków.

Eugeniusz Kłopotek nie boi się wchodzić w publiczną polemikę ze swoimi partyjnymi kolegami i z członkami ugrupowania koalicyjnego. Gwoli przypomnienia: czyż nie wszedł w słowną potyczkę z Julią Piterą, kiedy pani poseł zajmowała się tropieniem przypadków nieprawidłowości w aparacie państwowym? Poza tym Eugeniusz Kłopotek wielokrotnie krytykował liderów swojej partii, i to liderów z pierwszego szeregu, z przewodniczącymi PSL-u włącznie. Przecież zarówno Waldemar Pawlak, jak również Janusz Piechociński stali się obiektami – co prawda wyważonej, ale otwartej i zdecydowanej - krytyki Eugeniusza Kłopotka.

Kiedy Eugeniusz Kłopotek uznaje za stosowne to podkreśla swoją niezależność i polityczną podmiotowość. Jednak nasuwa się w tym miejscu pewne pytanie: czy w często występującym zakłopot(k)aniu PSL-u jest jakaś metoda?

Z pewnością Eugeniusz Kłopotek nie dąży do przyłączenia się do jakiegoś nowego projektu politycznego. Trudno również sobie wyobrazić, by Kłopotek zamierzał rozstać się z PSL-em. Wszak niekonwencjonalny poseł czuje się w Polskim Stronnictwie Ludowym jak ryba w wodzie.

Czy można sobie wyobrazić Eugeniusza Kłopotka poza PSL-em? Czy można sobie wyobrazić PSL bez sympatycznej twarzy i cyklicznie powtarzających się niepoprawnych politycznie - z punktu widzenia jego macierzystej partii - wypowiedzi i czynów Eugeniusza Kłopotka?

Paradoksalnie zakłopot(kow)anie PSL-u jest jednym z głównych atutów Ludowców. Wielokrotne przymykanie oczu, czy też łagodne karcenie Eugeniusza Kłopotka przez władze PSL-u, mają pozytywny wpływ na wizerunek tej partii. Albowiem krytyczne wypowiedzi Kłopotka o swym ugrupowaniu, jego liderach i koalicji rządzącej powodują, iż PSL nie jest postrzegany jako partia wodzowska. Zaś cicha akceptacja władz PSL-u dla sporadycznego łamania przez Kłopotka dyscypliny partyjnej, umożliwia temu ugrupowaniu przesyłanie do wyborców komunikatu o następującej treści: u nas jest wewnętrzna demokracja, u nas nie ma rozwiązań siłowych dla tych, którzy mają inne zdanie.

Polskie Stronnictwo Ludowe nie wyrzuciło Eugeniusza Kłopotka za to, że nie podporządkował się dyscyplinie partyjnej. Ale nie zdecydowała o tym wyłącznie arytmetyka koalicyjna.

Eugeniusz Kłopotek jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy polskiej polityki - to fakt. Jednak jest on również, a może przede wszystkim, postrzegany jako jedna z najbardziej sympatycznych postaci polskiej polityki, osoba kojarząca się niezwykle pozytywnie. Polskie Stronnictwo Ludowe niczego nie zyskałoby na wyrzucaniu Kłopotka. Wręcz przeciwnie.

Niepokorny poseł nie stanowi zagrożenia ani dla jedności PSL-u, ani dla „trwania” koalicji rządzącej. Albowiem Eugeniusz Kłopotek zna granice, której polityk koalicji rządzącej nie może przekroczyć i nie posunie się o ten jeden (polityczny) most za daleko. Wszak od samego początku rządów PO-PSL, ów nie zawsze zdyscyplinowany poseł, nigdy nie zrobił, ani nie powiedział niczego, co mogłoby zaszkodzić „trwaniu” koalicji, która obecnie rządzi Polską. Eugeniusz Kłopotek popiera rząd Donalda Tuska, choć nierzadko go również krytykuje. Można wręcz zaryzykować stwierdzenie, iż niekonwencjonalny, ale za to sympatyczny poseł, bardziej popiera, niż gani rząd Donalda Tuska.

Po prostu, Eugeniusz Kłopotek ma swoje własne zdanie, czemu oczywiście nierzadko daje wyraz. A to, że jego zdanie nie zawsze jest zgodne z polityczną linią Ludowców czy też koalicji rządzącej, to już nie jest wina samego Kłopotka. Posła, który czasem - tak po „chłopsku” - lubi postawić na swoim!

Czy to źle? Czy nie warto – choćby raz na jakiś czas, biorąc udział w sejmowych głosowaniach - kierować się swoim własnym sumieniem, a nie dyscypliną partyjną? Czy nie warto, by polityk miał  swoje własne zdanie, nawet jeśli zdanie to nie jest zgodne z linią partii, do której należy?

Czyż taka postawa nie trafia do serc wyborców? Czyż taka postawa nie budzi sympatii tych, którzy przy urnach decydują, kto posłem zostanie, a kto tego zaszczytu nie dostąpi?

 

* * *

 

Niepublikowane na portalu Salon24 teksty mojego autorstwa znajdą Państwo na moim blogu, pod adresem:

 

http://www.zbigniew-stefanik.blog.pl/

 

oraz w serwisie informacyjnym Wiadomości24, na stronie:

 

http://www.wiadomosci24.pl/autor/zbigniew_stefanik,362608,an,aid.html

 

Zapraszam Państwa do ich lektury i merytorycznej dyskusji.

Szanowni Państwo, nazywam się Zbigniew Stefanik. Ze względu na pojawiające się od pewnego czasu zarzuty pod moim adresem, w pierwszej kolejności pragnę Państwa poinformować, że jestem osobą niewidomą, co znacząco utrudnia mi korzystanie ze wszystkich możliwości, które oferują media internetowe, na których publikuję moje artykuły. Niestety, z powodów technicznych nie mam możliwości odpisania na komentarze, które, Szanowni Czytelnicy, umieszczacie pod moimi notkami. Mimo to, za niezależny od mojej woli brak odpowiedzi, wszystkich Czytelników najmocniej przepraszam! Pragnę jednak podkreślić, że mam możliwość czytania Państwa komentarzy i bez wyjątku zapoznaję się z nimi wszystkimi. Dlatego bardzo proszę o nie zrażanie się moim brakiem technicznych możliwości niezbędnych do odpowiedzi na komentarze i aktywne włączenie się do dyskusji. Zapraszam wszystkich Czytelników do komentowania moich tekstów. Wszystkie Wasze komentarze są dla mnie cenne, te nieprzychylne również. Jednocześnie, drodzy Czytelnicy, informuję Was, że jeśli będziecie chcieli, bym odpowiedział na Wasz komentarz, dotyczący jakiegoś mojego artykułu, to możecie go Państwo przesłać na następujący adres e-mail: solidarnosc.stefanik@laposte.net. Gwarantuję, iż odpowiem na wszystkie Państwa ewentualne uwagi i komentarze - drogą e-mailową. Jednocześnie przepraszam za niedogodności, które wynikają z kwestii niezależnych ode mnie oraz z góry dziękuję za wyrozumiałość. Urodziłem się w Polsce, lecz od ponad dwudziestu pięciu lat mieszkam we Francji. Z wykształcenia jestem politologiem i europeistą, ukończyłem Instytut Studiów Politycznych w Strassburgu oraz College of Europe w podwarszawskim Natolinie. Obecnie jestem publicystą, polsko-francuskim obserwatorem i komentatorem zarówno polskiego, jak i europejskiego życia politycznego. Posiadam polskie i francuskie obywatelstwo. Na co dzień żyję pomiędzy Strassburgiem i Wrocławiem, między Francją i Polską. Aktualnie nie jestem członkiem żadnej partii politycznej w Polsce. Do czasu wyborów parlamentarnych, które odbyły się w październiku 2011 roku, byłem aktywnym uczestnikiem polskiego życia politycznego. Początkowo działałem w krakowskich strukturach PiS. W szeregi tej partii wstąpiłem w maju 2005 roku. Następnie współpracowałem z posłanką Aleksandrą Natalli-Świat, jako jeden z jej asystentów. Po katastrofie smoleńskiej postanowiłem opuścić partię Prawo i Sprawiedliwość. Swoją rezygnację ogłosiłem w sierpniu 2010 roku. Opuszczenie partii - z którą współpracowałem przez ponad pięć lat - było dla mnie niezwykle trudną decyzją. Wpływ na nią miały przede wszystkim dwie kwestie. Po pierwsze, podjąłem tę decyzję ponieważ nie potrafiłem zaakceptować retoryki Jarosława Kaczyńskiego i jego najbliższych współpracowników, która niemal od 10 kwietnia 2010 roku zaczęła przypominać postulaty skrajnej prawicy. Po drugie, nie mogłem się zgodzić na sposób, w jaki liderzy PiS traktowali najwyższych przedstawicieli Najjaśniejszej Rzeczypospolitej; rządzących, którzy zostali przecież wybrani większością głosów w demokratycznych wyborach. Po wystąpieniu z Prawa i Sprawiedliwości zaangażowałem się w budowę partii Polska Jest Najważniejsza. Z ramienia tej partii w 2011 roku zostałem kandydatem do Sejmu RP w okręgu wyborczym nr 3. Jestem zwolennikiem politycznego centrum. Moje poglądy na problemy gospodarcze są bardziej zbliżone do wizji społecznej, niż liberalnej. Jestem zwolennikiem państwa opiekuńczego, jednak na ściśle określonych zasadach. W mojej opinii państwo powinno być opiekuńcze, dopóki nie dławi inicjatywy społecznej i gospodarczej. Uważam bowiem, że to właśnie indywidualna inicjatywa jest główną siłą, która napędza rozwój gospodarczy i społeczny; jest niezbędnym czynnikiem dla utworzenia silnej klasy średniej, jak również dla społeczeństwa obywatelskiego. Jestem zwolennikiem państwa o świeckim charakterze, mimo, iż jestem ochrzczonym i wierzącym katolikiem. Uważam jednakże, że wiara to indywidualna sprawa każdego obywatela. Dlatego państwo nie powinno popierać, ani finansować żadnej wspólnoty religijnej. Jestem zwolennikiem polskiej integracji z Unią Europejską, bowiem uważam, iż dla Polski to bezprecedensowa szansa na udoskonalenie naszego Państwa i na niespotykany dotąd rozwój gospodarczy. Jednakże - w moim przekonaniu – o integracji europejskiej nie można mówić, iż jest dobra lub zła. Rozpatrywanie jej w takich kategoriach jest błędem! Integracja europejska jest po prostu konieczna w zglobalizowanym świecie, gdzie gospodarcza i polityczna konkurencja jest bezwzględna i nie pozostawia żadnego miejsca dla osamotnionych państw, które pozostawałyby poza ponadregionalnymi wspólnotami. Świat się zmienia, należy się więc zmieniać razem z nim! Tylko w zintegrowanej i silnej Unii Europejskiej można budować silną Polskę, gdyż pojedyncze państwa nie mają żadnych szans na sprostanie gospodarczej konkurencji i społeczno-politycznym wymogom świata w dwudziestym pierwszym stuleciu. Stąd konieczność polskiej integracji z Unią Europejską, bez której Polska nie ma żadnych szans na rozwój, żadnych szans na obiecującą przyszłość pod względem znaczenia politycznego w Europie i na świecie. Zapraszam wszystkich do zapoznania się z moimi artykułami, w których pragnę podzielić się z Państwem swoim punktem widzenia na tematy związane z wydarzeniami na polskiej i europejskiej scenie politycznej. Zapraszam także do kulturalnej i merytorycznej dyskusji. Mam świadomość, iż polityka budzi wiele bardzo silnych emocji. Mimo to byłbym wdzięczny za debatę pozbawioną niepotrzebnej agresji i zacietrzewienia.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (18)

Inne tematy w dziale Polityka