zbigniewstefanik zbigniewstefanik
1808
BLOG

Garść refleksji dotyczących Rady Politycznej PiS

zbigniewstefanik zbigniewstefanik Polityka Obserwuj notkę 41

23 listopada bieżącego roku odbyła się Rada Polityczna Prawa i Sprawiedliwości. Spotkanie zainaugurował Jarosław Kaczyński, który w swoim przemówieniu przedstawił główne filary strategii politycznej swojej partii na kolejne miesiące. Podczas Rady Politycznej zostali także « wybrani » wiceprezesi, jak również członkowie Komitetu Politycznego i Komitetu Etyki Prawa i Sprawiedliwości.

Przemówienie prezesa PiS-u, otwierające Radę Polityczną jego partii, a także « wybory », które odbyły się podczas tej Rady, skłaniają mnie do następujących refleksji.

Po pierwsze, z przemówienia Jarosława Kaczyńskiego można wnioskować, iż Prawo i Sprawiedliwość jest - i pozostanie - całkowitą antytezą Platformy Obywatelskiej. Prezes PiS-u mówił o wielowymiarowej (nie tylko gospodarczej) biedzie panującej jego zdaniem w Polsce. Zaś premiera Donalda Tuska uznał za „ojca” tej biedy.

Jarosław Kaczyński stwierdził również, iż największym problemem obecnego rządu jest sam premier Donald Tusk. A więc bezwarunkowy kurs PiS-u, jako opozycji totalnej wobec rządzącej Polską Platformy Obywatelskiej, zostaje utrzymany. Warto również dodać, iż ów kurs stanowi jeden z najważniejszych filarów politycznej tożsamości PiS-u. Ten filar jest bowiem politycznym atutem dla partii Kaczyńskiego, który raz po raz rekompensuje braki programowe.

Dlaczego warto zagłosować na PiS? Ano dlatego, że PiS to nie PO, a Jarosław Kaczyński to nie Donald Tusk. Warto zwrócić uwagę, iż główną cechą tej metody politycznej jest jej symetryczne zastosowanie, bowiem praktykuje ją również Platforma Obywatelska.

Dlaczego warto zagłosować na Platformę Obywatelską? Ponieważ PO to nie PiS, a Donald Tusk to nie Jarosław Kaczyński. I oto mamy samonakręcającą się polityczną spiralę tezy - antytezy, akcji i reakcji Platforma-PiS, która w równej mierze jest korzystna dla obu stron. 

Po drugie, warto zauważyć, iż w swoim przemówieniu na wyżej wymienionej Radzie Politycznej PiS, Jarosław Kaczyński nie czerpał z retoryki smoleńskiej. Jego przemówienie zostało za to zdominowane przez kwestie społeczne i gospodarcze. Prezes PiS-u mówił o problemach demograficznych i ekonomicznych, których doświadcza Polska i jej obywatele.

Platforma Obywatelska nie dba o wykluczonych i ubogich w Polsce. Kiedy my dojdziemy do władzy, to my o nich zadbamy - taki komunikat zdawał się wysyłać Jarosław Kaczyński podczas swojego przemówienia.

Od czasu podwójnego zwycięstwa tej partii w 2005 roku, postulaty społeczne stanowią jeden z kluczowych elementów PiS-owskiego przekazu. Ówczesne hasło wyborcze Prawa i Sprawiedliwości („Solidarna Polska”) w opozycji do hasła Platformy Obywatelskiej („Polska liberalna”) przyniosło wtedy partii Kaczyńskiego bardzo wymierny i korzystny efekt polityczny.  

W mojej opinii to właśnie to hasło przesądziło wówczas zarówno o zwycięstwie PiS-u w wyborach parlamentarnych, jak również o wygranej Lecha Kaczyńskiego w wyścigu o fotel prezydencki. Albowiem PiS-owi udało się ustawić wizerunkowo w roli obrońcy Polski „solidarnej”, ustawiając tym samym Platformę Obywatelską  - również w sensie wizerunkowym -  w roli obrońcy Polski „liberalnej”, czyli - w PiS-owskim przekazie – „Polski antysolidarnej”. Prezes PiS-u najprawdopodobniej usiłuje powrócić do tej politycznej strategii, która osiem lat temu okazała się dla PiS-u zbawienna.

Po trzecie, należy odnotować, iż Antoni Macierewicz został „wybrany” na stanowisko wiceprezesa Prawa i Sprawiedliwości. „Wybór” ten będzie dla PiS-u bardzo brzemienny w skutkach, i to zarówno dla politycznej tożsamości, jak i dla przekazu politycznego tego ugrupowania. Albowiem „wybór” Macierewicza na wiceprezesa oznacza, że od tego momentu wypowiada się on w imieniu swojej partii. A więc ewentualne odejście od smoleńskiej retoryki w przyszłości, będzie dla PiS-u po prostu niemożliwe. „Wybór” Macierewicza na wiceprezesa powoduje, iż teoria o smoleńskim zamachu i jej propagowanie stają się na zawsze nieodłącznym elementem politycznej tożsamości Prawa i Sprawiedliwości.

Dlaczego członkowie Rady Politycznej PiS-u „wybrali” Macierewicza na stanowisko wiceprzewodniczącego? Odpowiedzi mogą być dwie.

Można domniemywać, iż Jarosław Kaczyński i jego ugrupowanie polityczne chcą zachować absolutny monopol w szeroko rozumianym przekazie smoleńskim.

Można również spekulować, iż prezes PiS-u chciał uzyskać większą kontrolę nad samym Macierewiczem, jego wypowiedziami i jego  polityczną, medialną i „śledczą” działalnością, jako przewodniczącego parlamentarnego zespołu do wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej. Stąd jego „wybór” na stanowisko wiceprzewodniczącego PiS...

Po czwarte, przemówienie Jarosława Kaczyńskiego inaugurujące otwarcie Rady Politycznej PiS jednoznacznie wskazuje na to, iż prezes postanowił zawalczyć o elektorat centroprawicowy. Kaczyński z pewnością zdaje sobie sprawę, iż dla PiS-u jedynym sposobem na pokonanie Platformy Obywatelskiej jest przebicie politycznego szklanego sufitu. A dla Kaczyńskiego jedyną możliwością, by tego dokonać jest przesunięcie swojego ugrupowania w stronę centrum. Z tego powodu w przemówieniu prezesa tak wiele słów dotyczyło gospodarki oraz problemów demograficznych.

Po piąte, należy zauważyć, iż prezes PiS-u liczy na elektorat znudzony (czy też rozczarowany) Platformą Obywatelską. Jednak jeszcze bardziej liczy on na elektorat społecznie wykluczony (czy też cierpiący) z powodu bezrobocia i niedogodności ekonomicznych. Polityczne przesłanie, bardzo mocno nacechowane kwestiami społecznymi, ma umożliwić PiS-owi pozyskanie elektoratu oburzonych i wykluczonych, który mógłby zapewnić Prawu i Sprawiedliwości zwycięstwo wyborcze, czy może raczej szereg zwycięstw wyborczych.  

Po szóste, Jarosław Kaczyński przyjmuje polityczną strategię, opartą na mylnych założeniach. Można bowiem odnieść wrażenie, iż prezes PiS-u utożsamia oburzonych i wykluczonych z centroprawicą. Jednak w zdecydowanej większości elektorat centroprawicowy składa się z wyborców o poglądach obyczajowo konserwatywnych, a gospodarczo - liberalnych. Z tego powodu przesunięcie PiS-u w stronę centrum nie przyniesie tej partii oczekiwanego przez nią sukcesu politycznego.

Warto również dodać, iż na centroprawicy rozwija się inicjatywa Jarosława Gowina, Johna Godsona, Jacka Żalka i środowiska Polska Jest Najważniejsza „Godzina dla Polski”, co niewątpliwie utrudni PiS-owi polityczny marsz w stronę centrum.

Po siódme, zdaje się, iż Jarosław Kaczyński przyjął za strategię polityczną połączenie (jest to nazwa umowna) elektoratu smoleńskiego, z elektoratem nie-smoleńskim. Ta strategia polityczna jest jednak z góry skazana na niepowodzenie. Nie da się bowiem jednocześnie zabiegać o poparcie dwóch, wzajemnie się wykluczających, elektoratów. Albowiem w polskiej przestrzeni publicznej istnieje, w dużej mierze za sprawą PiS-u i prezesa Kaczyńskiego, podział na umownie nazywany „lud smoleński” i lud „anty-smoleński”.

„Lud smoleński” nigdy nie zagłosuje na polityczne ugrupowanie reprezentowane przez „lud anty-smoleński”, a „lud anty-smoleński” nie zagłosuje na ugrupowanie utożsamiane z „ludem smoleńskim”. PiS na własne życzenie stał się po trosze partią antysystemową. Raz PiS jest partią systemową, by innym razem PiS stawał się partią antysystemową. Jednak te dwie pozycje polityczne wzajemnie się wykluczają. Krótko mówiąc, ugrupowanie, które chce odnieść sukces w polityce musi się opowiedzieć za albo przeciw, ale nie może jednocześnie być za i przeciw. Od dłuższego czasu PiS usiłuje być za i przeciw, czego dowodem jest z jednej strony „wybór“ Macierewicza na stanowisko wiceprezesa PiS-u, a z drugiej strony - rezygnacja prezesa z retoryki smoleńskiej podczas przemówienia na Radzie Politycznej swojej partii.

PiS musi się na coś zdecydować: albo jest partią systemową, albo jest partią antysystemową. Albo jest partią centroprawicową, albo jest partią teorii zamachu smoleńskiego. Dopóki partia Jarosława Kaczyńskiego nie zdecyduje się na jedną, jasną i czytelną tożsamość polityczną, zawsze będzie przegrywała z Platformą Obywatelską. Dopóki Jarosław Kaczyński nie zdecyduje się na jedną, jasną i czytelną strategię polityczną, zawsze będzie przegrywał z Donaldem Tuskiem.

 

* * *

Niepublikowane na portalu Salon24 teksty mojego autorstwa znajdą Państwo na moim blogu, pod adresem:

http://www.zbigniew-stefanik.blog.pl/

oraz w serwisie informacyjnym Wiadomości24, na stronie:

http://www.wiadomosci24.pl/autor/zbigniew_stefanik,362608,an,aid.html

 

Zapraszam Państwa do ich lektury i merytorycznej dyskusji.

Szanowni Państwo, nazywam się Zbigniew Stefanik. Ze względu na pojawiające się od pewnego czasu zarzuty pod moim adresem, w pierwszej kolejności pragnę Państwa poinformować, że jestem osobą niewidomą, co znacząco utrudnia mi korzystanie ze wszystkich możliwości, które oferują media internetowe, na których publikuję moje artykuły. Niestety, z powodów technicznych nie mam możliwości odpisania na komentarze, które, Szanowni Czytelnicy, umieszczacie pod moimi notkami. Mimo to, za niezależny od mojej woli brak odpowiedzi, wszystkich Czytelników najmocniej przepraszam! Pragnę jednak podkreślić, że mam możliwość czytania Państwa komentarzy i bez wyjątku zapoznaję się z nimi wszystkimi. Dlatego bardzo proszę o nie zrażanie się moim brakiem technicznych możliwości niezbędnych do odpowiedzi na komentarze i aktywne włączenie się do dyskusji. Zapraszam wszystkich Czytelników do komentowania moich tekstów. Wszystkie Wasze komentarze są dla mnie cenne, te nieprzychylne również. Jednocześnie, drodzy Czytelnicy, informuję Was, że jeśli będziecie chcieli, bym odpowiedział na Wasz komentarz, dotyczący jakiegoś mojego artykułu, to możecie go Państwo przesłać na następujący adres e-mail: solidarnosc.stefanik@laposte.net. Gwarantuję, iż odpowiem na wszystkie Państwa ewentualne uwagi i komentarze - drogą e-mailową. Jednocześnie przepraszam za niedogodności, które wynikają z kwestii niezależnych ode mnie oraz z góry dziękuję za wyrozumiałość. Urodziłem się w Polsce, lecz od ponad dwudziestu pięciu lat mieszkam we Francji. Z wykształcenia jestem politologiem i europeistą, ukończyłem Instytut Studiów Politycznych w Strassburgu oraz College of Europe w podwarszawskim Natolinie. Obecnie jestem publicystą, polsko-francuskim obserwatorem i komentatorem zarówno polskiego, jak i europejskiego życia politycznego. Posiadam polskie i francuskie obywatelstwo. Na co dzień żyję pomiędzy Strassburgiem i Wrocławiem, między Francją i Polską. Aktualnie nie jestem członkiem żadnej partii politycznej w Polsce. Do czasu wyborów parlamentarnych, które odbyły się w październiku 2011 roku, byłem aktywnym uczestnikiem polskiego życia politycznego. Początkowo działałem w krakowskich strukturach PiS. W szeregi tej partii wstąpiłem w maju 2005 roku. Następnie współpracowałem z posłanką Aleksandrą Natalli-Świat, jako jeden z jej asystentów. Po katastrofie smoleńskiej postanowiłem opuścić partię Prawo i Sprawiedliwość. Swoją rezygnację ogłosiłem w sierpniu 2010 roku. Opuszczenie partii - z którą współpracowałem przez ponad pięć lat - było dla mnie niezwykle trudną decyzją. Wpływ na nią miały przede wszystkim dwie kwestie. Po pierwsze, podjąłem tę decyzję ponieważ nie potrafiłem zaakceptować retoryki Jarosława Kaczyńskiego i jego najbliższych współpracowników, która niemal od 10 kwietnia 2010 roku zaczęła przypominać postulaty skrajnej prawicy. Po drugie, nie mogłem się zgodzić na sposób, w jaki liderzy PiS traktowali najwyższych przedstawicieli Najjaśniejszej Rzeczypospolitej; rządzących, którzy zostali przecież wybrani większością głosów w demokratycznych wyborach. Po wystąpieniu z Prawa i Sprawiedliwości zaangażowałem się w budowę partii Polska Jest Najważniejsza. Z ramienia tej partii w 2011 roku zostałem kandydatem do Sejmu RP w okręgu wyborczym nr 3. Jestem zwolennikiem politycznego centrum. Moje poglądy na problemy gospodarcze są bardziej zbliżone do wizji społecznej, niż liberalnej. Jestem zwolennikiem państwa opiekuńczego, jednak na ściśle określonych zasadach. W mojej opinii państwo powinno być opiekuńcze, dopóki nie dławi inicjatywy społecznej i gospodarczej. Uważam bowiem, że to właśnie indywidualna inicjatywa jest główną siłą, która napędza rozwój gospodarczy i społeczny; jest niezbędnym czynnikiem dla utworzenia silnej klasy średniej, jak również dla społeczeństwa obywatelskiego. Jestem zwolennikiem państwa o świeckim charakterze, mimo, iż jestem ochrzczonym i wierzącym katolikiem. Uważam jednakże, że wiara to indywidualna sprawa każdego obywatela. Dlatego państwo nie powinno popierać, ani finansować żadnej wspólnoty religijnej. Jestem zwolennikiem polskiej integracji z Unią Europejską, bowiem uważam, iż dla Polski to bezprecedensowa szansa na udoskonalenie naszego Państwa i na niespotykany dotąd rozwój gospodarczy. Jednakże - w moim przekonaniu – o integracji europejskiej nie można mówić, iż jest dobra lub zła. Rozpatrywanie jej w takich kategoriach jest błędem! Integracja europejska jest po prostu konieczna w zglobalizowanym świecie, gdzie gospodarcza i polityczna konkurencja jest bezwzględna i nie pozostawia żadnego miejsca dla osamotnionych państw, które pozostawałyby poza ponadregionalnymi wspólnotami. Świat się zmienia, należy się więc zmieniać razem z nim! Tylko w zintegrowanej i silnej Unii Europejskiej można budować silną Polskę, gdyż pojedyncze państwa nie mają żadnych szans na sprostanie gospodarczej konkurencji i społeczno-politycznym wymogom świata w dwudziestym pierwszym stuleciu. Stąd konieczność polskiej integracji z Unią Europejską, bez której Polska nie ma żadnych szans na rozwój, żadnych szans na obiecującą przyszłość pod względem znaczenia politycznego w Europie i na świecie. Zapraszam wszystkich do zapoznania się z moimi artykułami, w których pragnę podzielić się z Państwem swoim punktem widzenia na tematy związane z wydarzeniami na polskiej i europejskiej scenie politycznej. Zapraszam także do kulturalnej i merytorycznej dyskusji. Mam świadomość, iż polityka budzi wiele bardzo silnych emocji. Mimo to byłbym wdzięczny za debatę pozbawioną niepotrzebnej agresji i zacietrzewienia.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (41)

Inne tematy w dziale Polityka