81 obserwujących
351 notek
830k odsłon
1621 odsłon

Religia należy do społeczności naukowej

Wykop Skomentuj35

Historyczny i współczesny związek między nauką a teologią jest bardziej skomplikowany niż utrzymujące się dosyć rozpowszechnione w niektórych środowiskach przekonanie, że prowadzą ze sobą wojnę.

Poniżej przedstawiam pierwsze w historii dane ankietowe dotyczące religii wśród naukowców. obejmujące biologów i fizyków z ośmiu regionów na całym świecie - Francji, Hongkongu, Indii, Włoch, Tajwanu, Turcji, Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych - wybranych krajów i regionów, które obejmują różne stopnie religijności, różne poziomy infrastruktury naukowej i unikalne relacje między instytucjami religijnymi i państwowymi. Zgromadzone dane objęły biologów i fizyków na wszystkich etapach kariery z elitarnych i nieelitarnych uniwersytetów i instytutów badawczych: doktorantów, badaczy z tytułem doktora oraz wszystkie tytuły profesorów i naukowców z mianowaniem. Badanie dokonane przez Rice University obejmowało zarówno 22525 naukowców, jak i pogłębione wywiady z 609 naukowcami. W większości badanych kontekstów krajowych naukowcy są rzeczywiście bardziej świeccy - pod względem przekonań i praktyk - niż ich odpowiednia ludność, choć w czterech kontekstach regionalnych ponad połowa naukowców uważa się za religijnych. I, co zaskakujące, naukowcy nie sądzą, aby nauka była w konflikcie z religią. Zamiast tego większość uważa religię i naukę za działające w oddzielnych sferach.

Pomińmy Izaaka Newtona, Roberta Boyle'a, Blaise'a Pascala i innych klasyków myśli naukowej, do których odniesienia często dowodzą, że religia i nauka mogą doskonale współistnieć w głowie tej samej osoby.

image

Ci tytani żyli w tych latach, kiedy filozofia, religia i nauki przyrodnicze nie były jeszcze wyraźnie oddzielone od siebie, a teraz sytuacja jest zasadniczo inna. Zresztą wierzących wśród sławnych naukowców również było sporo i w XX wieku, kiedy profesjonalizacja nauki zaszła daleko. Wymienić tu można Ronalda Fishera i Theodosiusa Dobzhanskiego - architektów współczesnej syntezy ewolucyjnej, z których pierwszy według Richarda Dawkinsa należy do „największych biologów XX wieku” - był praktykującym anglikaninem, a drugi prawosławnym. Ale są to osobne przykłady, których nie tak znów wiele. Jest bardziej interesujące zobaczyć jak religia należy do społeczności naukowej jako całości. Badanie na ten temat kilka lat temu zostało przeprowadzone przez socjologów z Rice University w siedmiu krajach: Francji, Indiach, Włoszech, Tajwanie, Turcji, Wielkiej Brytanii i USA, a także w Hongkongu.

image

Odsetek uczonych według regionów uczestniczących w nabożeństwach religijnych co najmniej raz w tygodniu.  

image

Odsetek uczonych identyfikujących się jako religijni w porównaniu z resztą populacji. 

Okazało się, że poziom religijności naukowców jest różny w zależności od tego, jak religijna jest reszta populacji. We Francji, jednym z najbardziej świeckich krajów w Europie, tylko 16% naukowców deklaruje swoją religijność, a tylko 3% chodzi do kościoła co najmniej raz w tygodniu. We Włoszech, gdzie pozycja Kościoła katolickiego jest znacznie silniejsza, ponad połowa uczonych uważa się za religijnych, a 17% co tydzień uczestniczy w nabożeństwach. Naukowcy z USA i Wielkiej Brytanii znajdują się gdzieś pośrodku między tymi dwoma biegunami. Jeśli chodzi o naukowców z krajów takich jak Indie i Turcja, pod względem religijnym wyprzedzają oni nawet Włochów. Jednak bez względu na ogólną sytuację z religią, pod względem liczby wierzących społeczność naukowa w prawie wszystkich przypadkach jest około półtora do trzech razy mniejsza niż ogół populacji. Są tylko dwa wyjątki - Hongkong i Tajwan: tam naukowcy są nawet trochę bardziej religijni niż ich współobywatele. Być może wynika to z faktu, że dobre wykształcenie, które stwarza możliwości kariery naukowej, jest często uzyskiwane w tych regionach w szkołach protestanckich i katolickich. 

image

W każdym razie, jak pokazały badania, wierzący naukowcy we współczesnym świecie nie są odchyleniem od normy, ale autentycznym zjawiskiem społecznym. W niektórych krajach są nawet w większości. I często spotykają się z nieuzasadnionymi zarzutami tej drugiej części uczonych.

Pierwszy z nich związany jest z próbami przypisywania przekonań religijnych specjalnej sferze bytu, która nie jest związana z nauką i jednocześnie nie może jej zaprzeczać. Paleontolog Stephen Jay Gould nazwał to podejście ideą rozłącznych magisteriów. Przeciwnicy zaś twierdzą: „nie ma dowodów na to, że coś jest niedostępne dla nauki lub że istnieje jakaś „inna płaszczyzna” - nie widzimy żadnych granic wiedzy naukowej ”. Dziecinna, nieskażona wiara we wszechmoc nauki, która pojawia się w tych słowach, często króluje wśród naukowców przyrodniczych, którzy w najlepszym razie słyszeli o filozofii Kanta. Należy im wyjaśnić, że nauka działa w sferze zjawisk, a rzeczy same w sobie stojące za nimi nigdy nie staną się własnością ludzkiego poznania. Naukowcy mogą wyjaśnić w jaki sposób obiekt zwany „elektronem” przejawia się w interakcji z innymi cząstkami, ale co to jest sam elektron w sobie, niezależnie od zewnętrznych przejawów, nauka nie jest w stanie powiedzieć.

Wykop Skomentuj35
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo