Jest dobrze, a są przesłanki na to, że zmierza wszystko ku lepszemu. Nasi najlepsi profesorowie wspierają rząd. Z drugiej strony następuje normalizacja stanowisk i "opozycjoniści" widzą, że pandemia dobiegnie niedługo końca i wróci "względna normalność" dzięki szczepieniom i paszportom kowidowym wykluczającym aspołeczną część społeczeństwa z różnych przestrzeni i form aktywności. Wszyscy razem mamy realną szansę na "względnie" normalne życie. Będzie dobrze!
Tym bardziej sprzeciwiać się i potępiać należy tych antykowidówców, którzy celują w budowaniu czarnych wizji rzeczywistości i bazują na silnych, negatywnych odczuciach, emocjach i przewidywaniach. Takie wypowiedzi i informacje jak ta poniżej, są przykładem degrengolady intelektualnej, cywilizacyjnej i obywatelskiej i z całą stanowczością musimy je odrzucić i potępić. Występują w sieci i w rozmowach. Uodpornijmy się na nie. Umiejmy je rozpoznać, to kłamstwa i propaganda zła. Oto przykład, głupoty, wulgarności, chamstwa i negatywizmu:
***
"Pozamiatane".
- Pozamiatane i już. To już koniec - mówił zarośnięty człowiek. Przez pandemię nie golił się chyba z miesiąc albo i trzy. - Mają nas. Trzymają za jaja - kontynuował... - Wiesz, czego kurwa nie mamy? Nie mamy organizacji. Nie mamy organizacji i nie mamy zasobów. Oni kurwa mają wszystko. Wszystkie te polityczne i dziennikarskie prostytutki. Jeden figuruje na odcinku patriotyczno-ojczyźnianym, drugi kurwa katolik, że nie podskoczysz. Mają cholera wszystkie pieniądze świata. Większość płatnych naukowców. Wszystkie, w jakikolwiek sposób zaplątane w biznes, media. A my kurwa co? Co mamy?
- Prawdę.
- Ta... mamy prawdę. Ale co ta prawda? Przecież już nikt nie słucha. Literalnie wytresowali ludzi. Młotkiem przerażenia. Zabiegami inżynierii społecznej i psychologicznej. Ludzie myślą, że sami myślą. Że te myśli to z nich samych. Gówno prawda - zapalił papierosa.
- To cię zabije.
- Ta... - strzepnął popiół. - Prawda to za mało. Czy ty kurwa rozumiesz? Rozumiesz, że to jest ZSP? Zorganizowany System Przes - rozejrzał się dookoła - Pandemistyczny - dokończył, sam siebie cenzurując. - Najgorsze te kurwy - patrzył przed siebie - polityczne. Wyjdzie świnia jedna i pier*****. Wiesz, co Waszczykowski powiedział? Powiedział, że ci, co się nie poddadzą szczepieniu sami się wykluczą. Bo wiesz. Certyfikaty. Kurwa ojczyzna i wstawanie z kolan - splunął na trawę.
- Terlikowski robi na działce religijnej - kontynuował - Pan Bóg chce certyfikatów kowidowych. Oni już te religie tak powykrzywiali, że sami nie wiedzą, za co msze odprawiać, za ofiary pedofili w sutannach, czy za pacza mamę z brazylijskiej puszczy, czy może za pandemię, żeby się skończyła, jak się pomodlimy. No i tera za paszporty kowidowe, co nas wyzwolo, do, Terlikowski tak pier**** "względnej normalności".
- Wszystko mają. Wszyscy im w dupę włażą. Kurwa pozamiatane. A najgorsza ta tłuszcza kundli. Wiesz kurwa, obywatele no. Jak się patrzy. I obywatelki. Ja pie****. Czaisz bazę, co oni im w łbach robią? Już zrobili. Kurwa, podstawowe kanony cywilizacji szlag trafił. Myślę więc jestem gadał ten no, Kartezjusz. A tera: Myślę jak telewizor każe. Ja pier*** gdzie my jesteśmy? - pokręcił głową.
- To co robić? - padło pytanie.
Łypnął przekrwionymi oczami i uśmiechnął się. Sięgnął do brudnej torby z paskiem na ramię. Odkręcił butelkę z widoczną satysfakcją.
- Pić - powiedział i kilka głębszych łyków przesunęło się pomiędzy jego ustami, gardłem, żołądkiem. - Napić się, rozumiesz? - odpowiedział tym razem chrapliwie - Nic nie możemy. Nie ma z kim, nie ma z czym, nie ma po co. Wszystko to gnój. Nie mamy organizacji, nie mamy zasobów, nie mamy nic. Rozprowadzają nas jak dzieci. Srają do głów tym swoim gównem. Ja pier*** widziałeś chociaż raz ministra?
- Którego?
Patrzył długo i niemo.
- Którego, się pytasz... - Pociągnął znów z butelki. - Pieprzcie tak dalej. Pieprzcie się wszyscy. - Zakręcił butelkę. Włożył znów do torby, której koloru nie sposób było rozpoznać. Chyba kiedyś była niebieska, ale teraz szarość i plamy, zniszczyły pierwotną barwę. Zatoczył się mocno, gdy wstał. Po chwili jednak złapał równowagę i kierunek. Rzeka niemo skrzyła się z boku. Słońce właśnie zapadało za horyzont, trochę prześwietlając jego brudne pokręcone włosy. Za horyzontem była noc. I nowy dzień. I przyszłość. Być może - "Względnie normalna".


Komentarze
Pokaż komentarze (20)