109 obserwujących
1608 notek
1188k odsłon
  313   4

O diable i szczegółach

"Diabeł tkwi w szczegółach" - mówi o tym, że głębiej, w gąszczu słów, pojęć, w tle tego, co nie zostało zauważone lub powiedziane, istnieje coś, co zmienia pierwotny wydźwięk wiedzy, przekazu, obrazu, wniosku. Ale nie tylko to. Nie tylko zwrócenie uwagi na przeoczenie. Chodzi o to, że prawda, dla jej zrozumienia, jest złożona. Że jeśli chcesz poznać prawdę, jeśli chcesz wiedzieć, to nie wystarczy cep "emocjonalnych faktów", "proste fakty" medialne, krzyczące nagłówki artykułów, powtarzalne schematy poglądów. Bo... w tym tkwi diabeł. W tym uproszczeniu.

I nie tkwi tam jedynie, ze względu na możliwość przeoczenia czegoś. On tam tkwi ze względu na samą konstrukcję przekazu, obrazu, wiadomości, skomponowanej specjalnie po to, żeby cię wprowadzić w błąd.

Więc do poznania prawdy potrzebna jest uwaga. Uwaga i odwaga. Nie wolno dać się ponieść. Trzeba się skupić. Złożyć w całość, dziesiątki elementów, może setki. Trzeba odważnie, bez uprzedzeń, dopuszczać możliwości. Trzeba myśleć. Gdy tymczasem świat, tutaj rozumiany jako wszystko, co oddziaływuje na człowieka, stara się uwagę człowieka upośledzić, zdolność do myślenia anulować, świadomość ,umiejącą objąć więcej niż fragmencik rzeczywistości dostarczany w prostym, medialnym komunikacie, strzaskać. Świat pracuje nad tym, żebyś nie był w stanie, żebyś był głupi. Żebyś nie poznał prawdy. Żebyś w kontakcie z materiałem przekraczającym wymóg 15 minut skupienia sięgał po coś nowego, innego. Żebyś został sam na sam, z bogami, jakimi stają się inżynierowie procesów społecznych, indukujący za pomocą środków technicznych i ludzkich, nieskończoną ilość prostych "przekazów", memów, "faktów", "prawd", mających cię oszukać.


Fakty są proste - A, B i C - powie manipulant albo doktryner. Gówno prawda. Rzeczywistość jest złożona. A doktryner i manipulant nie chce, żebyś ją poznał. Ma różne motywacje. Ostatecznie, zostajemy z uproszczeniami. Każdy ma swoje. Także i to jest uproszczeniem, że każdy ma swoje. Bo to też nieprawda. Ale prawda jest złożona, a my nie mamy czasu. A każdy ma swoją prawdę.

W takim sensie, że prawdą dla każdego człowieka jest jego "opowieść o życiu, o rzeczywistości". To znaczy zbiór wyjaśnień i wartości, w oparciu o który człowiek działa, zgodnie z którym żyje. Dlatego właśnie każdy broni "swojej prawdy". I słusznie czyni, bo to "wszystko, co ma". Bo jeśliby zakwestionował tę "prawdę" to zakwestionowałby swoje schematy decyzji, zachowań, nawet percepcji, reakcji i emocji. A od tego, zależy jego przetrwanie.

Więc każdy z nas jest pewnym wszechświatem, w sumie spójnym zbiorem zdań i poglądów, jednych płytszych innych głębokich, które jakoś nas stanowią. Których będziemy bronić. Dlatego zaszczepiony, generalnie oczywiście mówiąc, będzie widział i zajmował stanowisko zgodnie z twierdzeniem, że zaszczepienie jest dobre, a stanowisko przeciwne jest złe, bo to jest spójne. Dlatego wymuszenie na ludziach zaszczepienia - zmienia ich stanowisko i percepcję. Dlatego jest ono tak ważne. Znów - generalnie, a nie w szczególnych wypadkach.

Więc obrona własnej prawdy jest naturalna. Każdy się wyraża i zajmuje stanowisko, by siebie de facto, choć będzie oznajmiane i przeżywane, że "prawdy" lub "poglądów", bronić. A broni "siebie", to jest zbioru poglądów, wg których żyje, bo wymaga tego uniknięcie dysonansu poznawczego. Bo nie można, co innego myśleć, co innego robić. Bo jesteśmy tym, co czynimy i to wyrażamy. Bo inaczej... - nie przetrwamy i ci co próbowali, co nie mieli spójnego, nie ważne jakiego, światopoglądu, nie przetrwali w odróżnieniu.


Więc w tym wszystkich chodzi o przetrwanie. Każdego z nas. Życie chce przetrwać. Trwać. Kontynuować istnienie. To nic złego. To naturalne. To ma swoje konsekwencje, o których wcześniej było. My chcemy przetrwać. Ale czy tylko? Czy tylko ludziom o przetrwanie chodzi? Czy wyłącznie o to?

No dzieci to też forma przetrwania. Ale czy Chopin pisał swoje nokturny, żeby przetrwać? Nie miał na życie? A Herbert wiersze? Czy naskalne rysunki w jaskiniach sprzed dziesięciu tysięcy lat, były wykonywane w celu przetrwania? Czy z tego powodu Budda siedział pod drzewem, a naukowiec zastanawiał się nad naturą rzeczywistości?

Wygląda na to, że nie. Że jest w nas coś jeszcze. Że z jednej strony zanurzeni jesteśmy w egzystencji tej fizycznej, namacalnej, biologicznej można by powiedzieć. Z drugiej zaś, jakbyśmy byli w "poza", jakbyśmy mogli wchodzić w kontakt, z przestrzenią, obszarem, "poza" realnością czysto zmysłową, bo przecież stamtąd i sztuka, i genialne pomysły, które pojawiają się "znikąd".

Więc ta nasza pierwotna narracja, opowieść o życiu, która stukturalizuje nasze zachowania, której bronimy naszymi słowami, zachowaniami, myślami, może być zakwestionowana tylko na dwa sposoby.

Lubię to! Skomentuj26 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości