Zbyszek Zbyszek
128
BLOG

Ewolucja Salon24.pl

Zbyszek Zbyszek Społeczeństwo Obserwuj notkę 5

W październiku minie 20 lat od założenia salon24.pl. Zakładali go państwo Janke i ktoś jeszcze, chyba pan Marczewski, ale o nim jakoś dziwnie trudno informacje znaleźć. Jak wygląda ta platforma jako proces zmian? Jak się zmienia? Pod jakim kątem na to patrzeć?

1. Szata graficzna.

Salon24 przez pierwszy okres 10-15 lat miał formę gazety, a więc przestrzeni, która można szybko objąć jednym rzutem oka na ekranie komputera i się widzi - całokształt. Na początek 10 tekstów strony głównej, w postaci tytuł, autor i dwu zdaniowa zajawka. Z prawej strony kolumna z mniejszymi nagłówkami tekstów itd. Poniżej  trzy-kolumnowy układ z małymi nagłówkami, z rzadka udekorowanymi zdjęciami. W ciągu kilku kilkunastu sekund użytkownik jest w stanie zapoznać się z całą zawartością, w sumie 50 - 60 tekstów do wyboru. Od Piotra Piętaka, przez Łukasza Warzechę, po blogerów. 10 lat temu, 18 stycznia 2016 na stronie głównej ukazał się też i mój tekst, sygnowany tak samo jak teraz. Pisałem wtedy o Niemcach, to co przyszło do głowy.

Dziś szata graficzna ma tę cechę, że zapoznanie się z całością dziś publikowanych tekstów wymaga wysiłku, na który całkowicie nie stać większości odwiedzających. Mamy więc wąską perspektywę, wąskie oko mikro albo teleskopu, w którym widać tylko to, co jest przeznaczone aby było widać. 

Szata graficzna dostosowana została do dwóch wymogów:

  1. Czytanie na komórce (większość przeglądających)
  2. Wymuszanie na odbiorcy  odbioru maksymalnej ilości materiałów reklamowych, które nawet w jakiejś formie zamieszczane są w środku tekstu.

Ewolucję szaty graficznej należy postrzegać jako dostosowanie się do otoczenia, a więc wymogu generowania zysku z uwagi odbiorców i dodatkowo dostosowanie do dominującej formy korzystania z treści jaką są telefony komórkowe. Skutki? Poważne utrudnienie w zapoznaniu się z pełną ofertą informacyjną portalu, stąd ograniczenie możliwości wyboru tego, co odbiorca chce czytać, obciążenie odbiorcy, czynnościami i powodzią reklam, które są narzuconą na niego ceną za "darmowe" korzystanie z portalu.

Szata graficzna silniej niż przedtem ogranicza zdolność autorów docierania do czytelników, oraz zniechęca, poprzez narzucanie dodatkowych czynności, do komentowania. 

Profil odbiorcy promowanego przez szatę graficzną to:

  • odbiorca bierny, nie komentujący lub robiący to zdawkowo i niekonsekwentnie
  • odbiorca przyswajający niemal wyłącznie to, co administrator strony kwalifikuje do przyswojenia



2. Zawartość portalu.

Od samego początku na salonie24 pisały osoby, można nawet powiedzieć - osobistości. Politycy, profesorowie, dziennikarze. Marzeniem zwykłego blogera było dostanie się na stronę główną, a kryteria były w miarę uczciwe - musiała to być przyzwoita, a nawet dobra publicystyka. Stąd zwykli ludzie aspirowali w górę, poprzez teksty, które wyrażały ich myśli, w formie, która była jak najlepsza. Przykład - szedł dosłownie "z góry". System, skłaniał do podnoszenia jakości, gdyż nagrodą był swego rodzaju prestiż plus większa popularność bloga.

15 lat temu paleta autorów była też bogata. Pisali Maciej Świrski, Jan Libicki, Stary, Coryllus, Eska, Tomasz Rożek, Alex Disease, Eli Barbur, Marek Migalski, Pastor Paweł Bartosiak i cała masa innych osób. Można się z nimi nie zgadzać, ale jednak to osoby, które coś prezentowały. Pewną wartość, pewien poziom. Pisali na Salonie: Leski, Pospieszalski, Kłopotowski, Śmiłowicz, Terlikowski, Jankowska itd. Byli i magnesem, i punktem odniesienia dla tych, co chcieli pobawić się w publicystykę. 

Ewolucja od tamtych czasów widoczna jest w następujących zmianach:

Treści od osób zostały zastąpione treściami od przemysłu informacyjnego. Te nowe, "redakcyjne" treści:

  • nie mają rysu osobistego
  • posiadają niski - w stosunku do wcześniej przytoczonych - poziom intelektualny
  • stanowią często element sterowania i kształtowania odbiorców (prawdopodobnie płatny)

Pierwszy etap - głównie za pani Bogny Janke - polegał na powyższym. Drugi etap za pana Sławomira Jastrzębowskiego polegał na zmianie charakteru treści redakcyjnych na bardziej tabloidowy, bo takie treści silniej oddziałują z odbiorcami, a więc przyciągają uwagę większego tłumu, a więc przekłada się to na wyższą liczbę czytań, a sam inicjator zmiany część kariery robił w tabloidach, więc...

Portal z "portalu ludzi" stał się tabloidem polityczno-obyczajowym, z trudno dostępną dla czytających, niszą pozostałych jeszcze blogerów. Z poziomu i najlepszych aspiracji piszących, zawartość zeszła na tabloidowej jakości syf i perswazję dla tłumów, oraz coraz bardziej degenerującą się niszę piszących osób.

W ostatnim czasie, portal nasycany jest treściami, które z bardzo dużym prawdopodobieństwem są tworzone albo całkowicie automatycznie, przez systemy sztucznej inteligencji, albo przez osoby wykonujące powierzone zadania. W obu przypadkach treści te udają "blogerów" i trudno dociec intencji ich zamieszczania, ale to temat na odrębną dyskusję. 


3. Sytuacja blogerów.

Wraz z biegiem czasu sytuacja blogerów ulegała zmianie. Najpierw było odejście najbardziej wartościowych osobistości, potem marginalizacja pozostałych pod względem miejsca na stronie internetowej. Potem negatywne mechanizmy zastąpiły pozytywne i produkowane przez ludzi treści zaczęły schodzić na psy, bo po co się starać, bo i tak bez sensu, więc:

  • ludzie piszą coraz rzadziej i mniej
  • komentują rzadziej i mniej
  • dominować zaczęły agresja i negatywizm

Portal wprowadził shadow bany wg niejasnych, wydaje się błahych i trudnych do uzasadnienia kryteriów, odbierając tym, którzy "kąsali" prawidłowe narracje, chęć do czegokolwiek i taki bloger lądował "w piwnicy", więc miał wolność pisania, tylko prawie nikt go już nie czytał. Ostatnią zmianą w obsłudze blogerów jest automatyczna lub nie, cenzura komentarzy, która dalej popycha odbiorców w kierunku bierności, usuwa wymianę myśli, czyni rozmowy i wzajemną komunikację, dochodzenie do wspólnych ustaleń lub choćby dyskusję, mniej prawdopodobnymi.

Wszystkie te mechanizmy skutkują wypychaniem blogerów, których dawniej portal przyciągał, stał się więc w tym zakresie, swoim przeciwieństwem. Ci którzy ciągle jeszcze są, często mocno schodzą z poziomem albo znacząco zmniejszają ilość publikacji, bo... po co? Podstawowym celem tworzenia treści jest komunikacja z innymi ludźmi, gdy system i portal, stale tę komunikację utrudnia, czy to poprzez ograniczanie zasięgów, czy przez cenzurę, czy przez brak pozytywnej promocji, to pisanie traci dla ludzi sens. I znów - wszystko zmierza w stronę odbiorcy biernego, najwyżej bluzgającego zdawkowymi miniagresyjkami. Gdy dawniej portal zachęcał do wysiłku intelektualnego, tak teraz zachęca do prymitywnej, słownej czkawki, bo ta będzie nagrodzona podobną prymitywną czkawką.


4. Wpływ otoczenia.

Portal utrzymuje się, ze sprzedaży i kształtowania  uwagi przeglądających go osób. Stąd zmiany od formatu gazetowego do formatu dziury, w której ogląda się podstawioną tam wąską zawartość. Stąd zalew reklam. Stąd fikcyjni blogerzy i komentujący, sterujący  odbiorem rzeczywistości u użytkowników w pożądanym kierunku. Za to wszystko są pieniądze. I to jest norma.

Ogromna część konsumentów informacji przeniosła się na wideo-blogi na youTube. Jeden film dobrego youTubera ma 50-100 tysięcy wyświetleń. Jak materiał zrobi dobry dziennikarz, potrafi dobić do 2 milionów. Uwaga populacji przeniosła się po prostu z treści do czytania na prostsze i bardziej atrakcyjne treści do ogladania. Nikt już nie ma czasu ani energii na to, by zapoznać się z dłuższym tekstem. Trzeba krótkich podniet, kolorowych obrazków, ruszającego się tła, by pobudzić otępiałą od bodźców uwagę i świadomość.

Stąd źródło uwagi i zainteresowania kierowanego na salon24.pl w naturalny sposób wyschło. Stąd niezależnie od wszystkiego czytań będzie mniej. Stąd przejście na poziom prymitywny, tabloidowy, by utrzymać liczbę czytelników, kosztem ich i zawartości portalu.


5. Założyciele. 

Pani Bogna Janke w uznaniu zasług dla partii rządzącej, otrzymała najpierw stanowisko ministra w kancelarii pana prezydenta Andrzeja Dudy, a następnie została ambasadorem Polski w Brazylii. Widać, jej zasługi na polu politycznym zostały docenione. Pan Igor Janke po rozmaitych perypetiach zawodowo prawnych otworzył kanał na youTube pod tytułem "Układ otwarty". Niestety, autor jedynego wywiadu jakiego udzieli prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama w czasie swojej podróży po Europie, twórca think tanku "Instytut Wolności", ma poważne problemy w uzyskaniu oglądalności gwarantującej pozycję.  Jego programy ogląda obecnie mniej niż 10 tys. osób na odcinek a zdażają się takie poniżej 5 tysięcy. To na tle gromadzących dziesiątki i setki tysięcy innych wideoblogerów, mimo już długie czasu i wysiłku, nie wróży najlepiej. Prawdopodobnie obszar youTube jest bardzo konkurencyjny i zdobyć tam uwagę oglądających jest trudno, bo masa innych, produkujących konkurencyjne, czasem ciekawsze i bardziej atrakcyjne treści. Sławomir Jastrzębowski ma się dobrze, pracuje w TV Republika, jest felietonistą Tygodnika Solidarność, jakiś portal show-biznesowy współtworzy.



Zbyszek
O mnie Zbyszek

http://camino.zbyszeks.pl/  Kopia twoich tekstów: http://blog.zbyszeks.pl/2068/kopia-bezpieczenstwa-salon24-pl/

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo