Wczoraj pisałem o niepełnosprawnych, którym władza państwowa cofnęła przyznane wcześniej renty inwalidzkie, pozostawiając ich bez środków do życia, na łasce i niełasce ich rodzin. ZUS bowiem uznał, że inwalidzi są zdolni do pracy (jeden nie ma ręki, drugi ma padaczkę), więc żadne państwowe pieniądze im się nie należą. Informacja ta kontrastowała z bizantyjskim przepychem konferencji prasowej, zorganizowanej przedwczoraj przez rząd. Tylko ta jedna marketingowa sztuczka kosztowała nas, podatników około 100 tysięcy złotych.
Dzisiaj prasa przynosi kolejne rewelacje. Tym razem o ministrze kultury Bogdanie Zdrojewskim, który postanowił zabawić się w Świętego Mikołaja, kosztem nas, podatników oczywiście. Minister potrząsnął nieco państwową kiesą i rozdał trochę podatkowych wpływów, których to zabrakło, aby się zaopiekować inwalidami. Ponad dwudziestu artystów dostało w tym roku prezent od rządu, w wysokości łącznie co najmniej kilkuset tysięcy złotych. Oficjalnie za wkład w rozwój polskiej kultury. Nic dziwnego więc, że artyści tak bardzo sprzyjają obecnej władzy, skoro taka ona szczodra w sypaniu publicznego grosza do ich własnych kieszeni. Wszak pełnią oni ważną z punktu widzenia PO rolę. Rolę ogłupiania narodu, wmawiając ciemnemu ludowi w różnych wystąpieniach i wywiadach, że czarne jest białe, a głupcy są mędrcami. Trudno im się jednak dziwić. Jak mówił kiedyś Kazik Staszewski, artysta jest trochę jak prostytutka, daje każdemu kto płaci. A że tak się nieszczęśliwie złożyło, że to akurat banda Tuska dokonała skoku na państwową kasę, więc ci artyści służą właśnie im.
Statuetkę, dyplom i 40 tysięcy złotych (!) otrzymała córka Przewodniczącego Parlamentu Europejskiego, czołowego polityka Platformy Obywatelskiej Jerzego Buzka, która przypadkowo wykonuje zawód aktora, grając marne rólki i miernych produkcjach. Rząd wyszedł jak widać z przekonania, że jeśli można wspomóc swojego, to dlaczego tego nie zrobić. A że córeczka polityka jest akurat aktorką (raczej aktorzyną), to kasą można jej sypnąć z budżetu Ministerstwa Kultury. Inna córeczka innego polityka, jest doradcą ministra spraw zagranicznych, pewnie tylko po to, aby czerpać z tego sowite profity i apanaże. Wszak jakie pojęcie o sprawach zagranicznych może mieć 23-letnie dziewczę, bez wykształcenia wyższego?
Każdy dzień przynosi nowe rewelacje na temat tego, w jaki sposób rząd pojmuje służbę państwową. Nic nie robić poza to co konieczne, odbierać biednym dawać bogatszym, zabierać inwalidom i dawać dzieciom kolegów polityków rządzącej opcji. Zabierać środki do życia kalekom, po to aby pokrywać nimi wydatki za marketingowe triki swojego nieudolnego rządu. Sprzedawać wszystko co się da i za ile się da. Wyprzedać do końca sektor bankowy i ubezpieczeniowy. Kluczyć, kłamać, obrażać, kpić i wyszydzać opozycję i wszystkich tych, co śmią krytykować politykę rządu. Przecież najważniejsze, aby nie dopuścić do powrotu do władzy Prawo i Sprawiedliwość, a kto przeciw nam, ten jest z NRD. A wyborcy reżimu, ciemny lud, któremu wmówiono, że jest światły, jak to stado baranów idzie na wybory i głosuje za rządzącą sitwą. Kiedy barany zrozumieją, że sitwa prowadzi je na rzeź? Niewiadomo. Czy już w przyszłą niedzielę? Mam nadzieję.
To niewątpliwie wielka sztuka tak ogłupić naród, żeby klikę miernot i aferzystów wyniósł do władzy. Tak go otumanić, żeby go nadal popierał, mimo ewidentnych przykładów szkodzenia krajowi i jego obywatelom. Czy za ten wkład do sztuki, Donald Tusk również otrzyma nagrodę pieniężną od ministra Zdrojewskiego? Niewykluczone.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)