Rozmawiałem kilka dni temu z koleżanką (Polką), która pracuje w Moskwie. Opowiada o powszechnym niezadowoleniu wśród klasy średniej z polityki Kremla. Przytacza rozmowę z pewnym Rosjaninem, menedżerem średniego szczebla, który uważa, że katastrofa w Smoleńsku to robota FSB. Wg jego opinii społeczeństwo rosyjskie coraz bardziej zaczyna mieć dość totalitarnych rządów Putina i wcześniej czy później wybuchnie. Nie zna nikogo, kto popierałby Putina, a mimo tego ten (lub jego pacynka Miedwiediew) ciągle wygrywają w pierwszej turze.
Pogonili cara, to mogą i Putina. Doświadczenie wszak mają....


Komentarze
Pokaż komentarze (10)