Gdy Włodzimierz Putin obraża Polskę i Polaków obwiniając nas o wybuch II Wojny Światowej, wmawiając światu spreparowaną przez siebie historię, pragnę przypomnieć iż to Rosjanie a nie kto inny zostali pierwszymi zbrodniarzami - ludobójcami, na masową skalę. To Rosjanin był największym mordercą i wykonawcą bezpośrednim Katyńskiej zbrodni.
Największym zbrodniarzem Rosyjskim z Rosyjskim paszportem, będący obywatelem Rosji, mieszkającym w Rosji w tamtym czasie był Wasilij Błochin. Oto przypomnienie tego Rosyjskiego, powtórzę ROSYJSKIEGO zbrodniarza wszech czasów.
Dzisiaj gdy oglądamy w mediach jak armia rosyjska wkraczająca na Ukrainę morduje dzieci, kobiety, pali szpitale pełne pacjentów, zabija ludzi starszych, rozstrzeliwuje i gwałci kobiety warto spytać się dlaczego ? skąd czerpią wzorce czy z hitlerowskich dywizji SS czy swoich pobratymców i własnej historii. Oto odpowiedź na to pytanie.
Wielu katów, którzy mordowali ludność polską na terenach zajętych przez wojska sowieckie we wrześniu 1939 r., nigdy nie zostało osądzonych. Mordowano nie tylko inteligencję, lekarzy, nauczycieli czy oficerów lub policjantów – mordowano kobiety i dzieci w sposób, którego okrucieństw nie sposób jest opisać.
Do największych zbrodniarzy tamtego okresu czasu należał komunista, radziecki aparatczyk, Wasilij Błochin (ur. 1895 zm. 3.02.1955). Był on Rosjaninem, wysokim funkcjonariuszem NKWD, jak podają dostępne źródła, przez blisko 30 lat zawodowo zajmował się głównie mordowaniem ludzi na zlecenie.
Zabijał codziennie przez 29 lat. Uczestniczył w najgłośniejszych egzekucjach, podpisywał tysiące wyroków śmierci, samodzielnie zabił 15 tys. osób., wśród nich kilka tysięcy polskich jeńców. Za swoją pracę Błochin otrzymywał nagrody pieniężne, awanse i odznaczenia państwowe, m.in. Order "Znak Honoru". W 1945 r. został generałem majorem. Po śmierci Stalina w 1953 roku przeszedł na emeryturę z wyróżnieniem za nienaganną służbę.
Zabijał ten morderca 250 jeńców dziennie
Przebieg akcji opracował Błochin. Jeńców przewożono z obozu jenieckiego w Ostaszkowie do więzienia NKWD w Kalininie (dziś Twer), gdzie byli pojedyńczo rozstrzeliwani. Najpierw jeńca wprowadzano do tzw. czerwonej sali, w której znajdowało się popiersie Lenina. Tam Błochin upewniał się co do jego tożsamości, zadając cztery podstawowe pytania. Następnie zakładał kajdanki i wprowadzał do celi śmierci. Jej drzwi i ściany obito wojłokiem (rodzajem filcu), aby nie było słychać strzałów oddawanych w tył głowy.Dmitrij Tokariew podczas przesłuchań przez rosyjską prokuraturę w 1991 roku opowiadał jak Wasilij Błochin specjalnie przygotowywał się do egzekucji: "...w tym momencie zobaczyłem cały ten koszmar. Błochin włożył swoje specjalne ubranie: brązową czapkę skórzaną, długi skórzany brązowy fartuch, skórzane brązowe rękawice z mankietami powyżej łokci. Zrobiło to na mnie ogromne wrażenie - zobaczyłem kata!". Po co taki strój? Jeden z katów mówił: "...myliśmy się wodą kolońską. Do pasa. Inaczej nie dało się pozbyć zapachu krwi i prochu. Nawet psy na nasz widok uciekały i jeśli szczekały, to z daleka".
Pierwszej nocy Błochin i jego ludzie rozstrzelali 343 osoby, jak kończyli, było już po wschodzie słońca. Z tego powodu Błochin zarządził, aby od następnego dnia dostarczać mu po 250 jeńców.
Tamtej wiosny w Kalininie rozstrzelano 6311 polskich jeńców. Po wszystkich egzekucjach Błochin urządził w zamieszkiwanym przez siebie wagonie libację dla sprawców zbrodni. Za udział w rozstrzeliwaniach Błochin (oraz innych 125 osób zaangażowanych w wydarzenia, nie tylko tych, którzy strzelali) otrzymał nagrodę pieniężną.
Medal za ludobójstwo
Wasilij Błochin urodził się w 1895 roku we wsi Gawriłowskoje w rodzinie biednego chłopa. W wieku 26 lat zapisał się do partii komunistycznej i wkrótce rozpoczął karierę w tajnej policji. Do tego czasu służył w wojsku, pracował jako murarz i pomagał w gospodarstwie ojca. W strukturach Czeka piął się stopniowo w górę. W 1924 roku zdobył stanowisko komisarza do zadań specjalnych Oddziału Specjalnego przy Kolegium OGPU i jednym z jego obowiązków stało się rozstrzeliwanie skazanych. Wkrótce został Komendantem OGPU (policji politycznej) i tę funkcję pełnił aż do emerytury. Brał udział w czystach lat 1937-38 np. dowodził egzekucją marszałka Tuchaczewskiego i skazanych wraz z nim wysoko postawionych wojskowych. Rozstrzelał wielu swoich dawnych kolegów i byłych przełożonych, członków Biura Politycznego: Nikołaja Bucharina, Aleksieja Rykowa i szefa NKWD Gienricha Jagodę.
Otrzymywał też kolejne stopnie (w 1945 roku został generałem majorem), odznaczenia państwowe m.in. Order Czerwonej Gwiazdy, Order "Znak Honoru", a także dwie odznaki "Honorowego czekisty", złoty zegarek oraz samochód Pobieda. Po śmierci Stalina w 1953 roku Błochin przeszedł na emeryturę z wyróżnieniem za nienaganną służbę. Zmarł w roku 1955 - według dokumentów na zawał serca. Tokariew natomiast twierdził, że Błochin dręczony koszmarami sam się zastrzelił. Błochin, tak samo zresztą jak Tokariew, nigdy nie odpowiedział za swoje zbrodnie.
Dane co do ilości osób zabitych przez Błochina sa różne: rosyjski historyk Nikita Petrow pisze o 10-15 tys., inne źródła podają, że mogło być to nawet 50 tys. istnień ludzkich.
Likwidacja wrogów klasowych w systemie sowieckim odbywała się na skalę masową, a brutalne przesłuchiwanie i rozstrzeliwanie było obowiązkiem każdego członka tajnej policji. Dlatego zapotrzebowanie na katów istniało od początku. Zaczęto wyszukiwać osoby szczególnie nadającej się do tych zadań. Musiały być wytrzymałe psychicznie i fizycznie, czerpiące przyjemność z torturowania i zadawania bólu. Tak powstała tzw. grupa specjalna złożona z osób zdolnych do codziennego mordowania, a przy tym pracowników komendatury. Wśród nich był też Wasilij Błochin, człowiek o skłonnościach sadystycznych i psychopatycznych, który uczestniczył w najważniejszych politycznych egzekucjach, w tym zamordowaniu kilku tysięcy polskich jeńców.
Ten rosyjski zbrodniarz był jednym z głównych organizatorów i wykonawców mordów na wziętych do niewoli polskich oficerach, stojąc na czele specjalnie do tego powołanej przez Stalina i Berię grupy operacyjnej. Kierował osobiście i bezpośrednio egzekucjami na polskich oficerach z obozu filtracyjno-represyjnego w Ostaszkowie, wykonując osobiście wiele tych wyroków. Egzekucje oficerów polskich rozpoczął już od 5 kwietnia 1940 przy ul. Sowieckiej 2 w Kalininie. Ofiary jego mordu chowane były głównie w wykopanych rowach w Miednoje na terenie letniska. Jak podają źródła, nie mógł się doczekać, kiedy będzie strzelał w tył głowy polskich oficerów. Po dokonywanych zbrodniach, cieszył się z tego, co zrobił, pijąc wódkę. Opowiadał wówczas ze szczegółami i swoją dumą mordercy, jak po strzale w tył głowy, z zabijanych ludzi tryskał mózg z krwią oraz kawałkami czaszki. Właśnie dlatego polecał on głowę katowanych Polaków obwiązywać szmatami. Innych jego wypowiedzi, jakie można przeczytać w dostępnych źródłach, nie przytoczę, gdyż są zbyt drastyczne.
W JAKI SPOSÓB MORDOWAŁ POLAKÓW?
Ten kat katów przygotowywał się starannie do dokonywania zbrodni, posiadał specjalny, zaprojektowany przez siebie ubiór, w postaci skórzanych pilotki, długiego fartucha i rękawic aż po łokcie. Tak ubrany, jak rzeźnik, by krew pomordowanych go nie ochlapała, rozstrzeliwał z przyjemnością, jak podają źródła oficerów polskich. Bił rekordy zabijania strzałem w tył głowy.
Do piwnicy budynku NKWD, gdzie rozstrzeliwał Polaków (głównie z niemieckiego Waltera, bo ten się nie przegrzewał), jak ponoć sam twierdził, sprowadzano w ciągu jednego dnia nawet do 250 osób. Bilans tamtej wiosny dla ekipy pod wodzą Błochina to 6311 rozstrzelanych Polaków.
Biografia Błochina w porażający sposób ukazuje funkcjonowanie stalinowskiego systemu, który poprzez manipulację, łamanie wszelkich praw i terror wychowywał sobie zbrodniarzy nie wahających się wykonać najbardziej wynaturzonego i krwawego rozkazu. Co dzisiaj jest widoczne na Ukrainie jak rosyjska armia na wzór Błochina czy SS morduje i rozstrzeliwuje niewinne dzieci i kobiety. Banda morderców i zwyrodnialców.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)