RZEŹ WOLI LUDOBÓJSTWO I ZBRODNIA BEZ KARY. 5-12 SIERPNIA 44 r. 65 tys zabitych! Ok 9 ton ważyły ludzkie prochy. Rzeź Woli w czasie powstania Warszawskiego, była największą masakrą cywili i masową zbrodnią w historii świata. Mord na bezbronnych Polakach był celową, uzgodnioną wcześniej akcją, a rozkaz przyszedł z samej góry. Wydał go Hitler, jedynie ustnie.
Zachowały się jednak notatki Himmlera, który powtarzał wolę Fürera szalony przywódca III Rzeszy.:
ROZKAZ BRZMIAŁ:
,,Każdego mieszkańca należy zabić, nie wolno brać żadnych jeńców. Warszawa ma być zrównana z ziemią i w ten sposób ma być stworzony odstraszający przykład dla całej Europy"
1-4 sierpnia na Woli żołnierze Dywizji Pancerno-Spadochronowej „Hermann Göring” zamordowali ok. 400 wziętych do niewoli powstańców, w tym wielu rannych.
Szczyt masakry trwał w dniach 5-7 sierpnia 1944 r. Rzezi Woli Niemcy dokonali na niewinnych ludziach, wyciągając ich z mieszkań całymi rodzinami. Na Woli zamordowano ok 65 tys osób: chorzy, starcy, kobiety, dzieci i niemowlęta.
Żaden ze sprawców ludobójstwa na Woli nie został po wojnie pociągnięty do odpowiedzialności karnej.
Mordów dokonywano na podwórzach, większych placach, ulicach, gdzie przy użyciu broni ręcznej, karabinów maszynowych ustawionych na ziemi, granatów, a nawet czołgu, z działa którego strzelano do ludzi.
Do podobnych zbrodni dochodziło niemal w każdym domu, parku, fabryce czy placyku przy Wolskiej, Górczewskiej, Elekcyjnej, Płockiej, Okopowej i wielu innych uliczkach Woli. Opróżnione z mieszkańców domy były podpalane, podobnie jak zwłoki pomordowanych.
.
9 TON.
Niemal tyle ważyły ludzkie prochy, makabryczna pozostałość po ofiarach nieludzkiej rzezi urządzonej przez nazistowskich zbrodniarzy na mieszkańcach warszawskiej Woli. Rozkaz, który zadecydował o tysiącach ludzkich istnień, wydał sam Führer.
Z relacji SS-Obergruppenführera Ericha von dem Bach-Zelewskiego, którego mianowano dowódcą sił wyznaczonych do spacyfikowania stolicy Polski, wiemy że rozkaz wydany został ustnie, bo na papierze nie ma na ten temat ani słowa. Żeby zgotować nieludzką kaźń, wystarczyło tylko kilka zdań.
Rzezią dowodził SS-Gruppenführer Heinz Reinefarth, nazwany później katem Woli. Ciała ofiar były palone, a osoby, których nie zamordowano trafiły do obozów koncentracyjnych.
.
GŁÓWNE MIEJSCA ZBRODNI:
Nasyp kolejowy przy Górczewskiej 5–10 tys. ofiar,
fabryka K. Franaszka przy ul. Wolskiej 41/45 ok. 7 tys. ofiar,
park Sowińskiego ok. 1,5 tys. ofiar,
zajezdnia tramwajowa przy ul. Młynarskiej ok. 1 tys. ofiar,
fabryka Kirchmajera i Marczewskiego przy ul. Wolskiej 79/81 ok. 2 tys. ofiar
fabryka Ursus przy ul. Wolskiej 55 ok. 7 tys. zabitych.
Mordercy z SS i Wehrmachtu nie oszczędzali też licznych wolskich szpitali. W Szpitalu mieszczącym się przy Płockiej 26, mordują wszystkich lekarzy i pielęgniarki ok. 60 osób, oraz pacjentów prawie 300 osób.
Do największej rzezi doszło w położonym kilka przecznic dalej szpitalu św. Łazarza. Wieczorem 5 sierpnia wdzierają się tam Azerowie z batalionu 111. pułku oraz 2. batalionu „Bergman".
Nie mają litości dla nikogo. Od strzałów w tył głowy, serii z broni maszynowej i granatów giną ranni, lekarze, a także szukająca w szpitalu schronienia ludność cywilna, wśród której jest wiele dzieci. W szpitalu ginie ok. 1,2 tys. osób, niektóre płoną żywcem w podpalonych po rzezi budynkach.
Do zbrodni dochodzi także w szpitalu Karola i Marii przy ul. Leszno 36. Z 3 wolskich szpitali Niemcy oszczędzają tylko jeden szpital zakaźny św. Stanisława, w którym urządzają własny lazaret.
5 sierpnia 1944 r na ul. Górczewskiej rozstrzelany został Telesfor Opiłowski student medycyny na tajnych kompletach, powstaniec warszawski, sanitariusz, oddział ,,Bakcyl" III Obwód ,,Waligóra" Wola Okręgu Warszawskiego AK Szpital Wolski ul. Płocka 26.
Pochowany na Cmentarzu Bródnowskim w Warszawie. Odznaczony pośmiertnie z b. pracownikami Szpitala Wolskiego, Srebrnym Medalem Zasłużony Na Polu Chwały.
Tablica upamiętniająca zamordowanych lekarzy i pracowników Szpitala Wolskiego znajduje się na Placu Męczenników Warszawskiej Woli na dziedzińcu kościoła i klasztoru redemptorystów przy ul. Karolkowej 49 na warszawskiej Woli.
****
Wieczorem 5 sierpnia do Warszawy przybywa gen. Erich von dem Bach-Zelewski, który obejmuje dowództwo nad całością sił walczących z powstaniem w Warszawie i zakazuje zabijania dzieci oraz kobiet. Nie jest to decyzja podyktowana względami humanitarnymi.
Dowództwo niemieckie dochodzi do wniosku, że szkoda marnować „żywą siłę", która może być użyta podczas niewolniczych prac w Niemczech. Skala i natężenie mordów powodują, że problemem staje się brak amunicji.
Nie starcza jej na jednoczesne mordowanie cywilów i walkę z powstańcami. Porucznik artylerii Hans Thieme. po wojnie profesor prawa na uniwersytetach w Lipsku i Getyndze tak zrelacjonował spotkanie z Reinefarthem:
„Patrząc chłodno na kolumnę kobiet i dzieci, ciągnącą nie dalej niż 10 metrów od nas, powiedział: »Patrzcie, panowie, ci uciekinierzy to nasz największy problem! Nie mam tyle amunicji, aby ich wszystkich położyć trupem!«".
Decyzja gen. von dem Bacha powoduje, że orgia zniszczenia i mordów nieco słabnie. Jednak do ogarniętych zbrodniczym szałem niemieckich żołdaków rozkaz ów dociera powoli.
Z dużymi oporami stosują się do niego dirlewangerowcy. Masowe egzekucje trwają więc jeszcze dwa dni i przynoszą co najmniej kolejnych 10–15 tys. ofiar.
Cywile, którzy przeżyli pierwszą falę mordów, próbują się przedrzeć na tereny opanowane przez powstańców lub są pędzeni przez Niemców do nowo utworzonego obozu przejściowego w Pruszkowie.
.
Po wyzwoleniu stolicy Polski Czerwony Krzyż prowadził na terenie Woli prace ekshumacyjne[295]. Wielki pogrzeb prochów mieszkańców dzielnicy odbył się 6 sierpnia 1946. Tego dnia, po żałobnej mszy w śródmiejskim kościele Najświętszego Zbawiciela, 100[295][296] – według innych źródeł 115[297] lub 117[298] – trumien przewieziono otwartymi samochodami na Wolę i uroczyście pochowano na Cmentarzu Powstańców Warszawy. Trumny zawierały od 8[296][298] do 12[297] ton prochów ludzkich, zebranych z miejsc straceń na ulicach, skwerach i podwórkach Woli, a także z okolic Pawiaka, ruin getta warszawskiego, siedziby Gestapo w al. Szucha oraz Instytutu Radowego na Ochocie[298][299]. W uroczystości wzięło udział kilkadziesiąt tysięcy warszawiaków[300].
Szczątki ofiar powstania warszawskiego – zazwyczaj anonimowych cywilów – były grzebane na Cmentarzu Powstańców Warszawy do początku lat 50. Obecnie pod kurhanem, na którym w 1973 roku postawiono Pomnik „Polegli Niepokonani”, pogrzebanych jest nawet do 12 ton ludzkich prochów (odpowiada to liczbie ok. 40–50 tys. zamordowanych). Wokół pomnika ułożono bruk zebrany z wolskich ulic[297][298][301]. Ponadto miejscem pochówku ofiar rzezi Woli stał się Cmentarz Wolski, gdzie znajdują się m.in. symboliczne groby redemptorystów z klasztoru przy ul. Karolkowej oraz ss. benedyktynek zamordowanych w Szpitalu św. Łazarza, jak również cmentarz prawosławny (spoczywają tam szczątki dzieci z sierocińca oraz mieszkańców domu parafialnego parafii św. Jana Klimaka)[302].
.
ODPOWIEDZIALNI ZA ZBRODNIE
Improwizowana grupa policyjna z Kraju Warty pod dowództwem SS-Gruppenführera Heinza Reinefartha.
Według dokumentów przytoczonych w monografii Hannsa von Krannhalsa w momencie rozpoczęcia walk na Woli w jej skład wchodziły:
2.5 kompanii zmotoryzowanej policji ochronnej, kompania zmotoryzowanej żandarmerii, alarmowy batalion podchorążych z XXI Okręgu Wojskowego, kompania SS-Junkerschule Braunschweig.
Hubert Kuberski podaje, że 4 sierpnia stan liczebny jednostek z Warthegau wynosił około tysiąca policjantów i żołnierzy.
Pułk Specjalny SS „Dirlewanger”. SS-Standartenführer i Oskar Dirlewanger dotarł do Warszawy dopiero 8 sierpnia, stąd w czasie walk na Woli pułkiem dowodził jego zastępca i szef sztabu, SS-Sturmbannführer Kurt Weiße.
Jednostka ta specjalizowała się dotąd w prowadzeniu brutalnych akcji pacyfikacyjnych na tyłach frontu wschodniego.
Oddział już wcześniej „zasłynął” niebywałym okrucieństwem wobec ludności cywilnej. Sam Reinefarth nigdy nie poniósł odpowiedzialności za swoje zbrodnie.
Większość jej składu osobowego stanowili niemieccy żołnierze Waffen-SS i Wehrmachtu skazani dyscyplinarnie na kary więzienia, osoby z wyrokami za „zachowania aspołeczne” oraz kryminaliści z obozów koncentracyjnych.
Byli oni ułaskawiani po otrzymaniu Krzyża Żelaznego kl. II w zamian za walkę dla narodowosocjalistycznej wspólnoty volkistowskiej (Volksgemeineschaft).
Pododdziały pułku specjalnego przybywały do Warszawy stopniowo, stąd w momencie rozpoczęcia szturmu na Wolę na miejscu obecny był tylko jego sztab oraz I batalion dowodzony przez SS-Hauptsturmführera Herberta Meyera 365 ludzi.
7 sierpnia do walk wszedł II batalion pod dowództwem SS-Sturmbannführera Josefa Steinhauera.
Brygada Szturmowa SS RONA Rosyjska Wyzwoleńcza Armia Ludowa dowodzona przez SS-Brigadeführera Bronisława Kaminskiego. Była to formacja kolaboracyjna złożona w większości z Rosjan i Białorusinów.
Po wybuchu powstania spośród żołnierzy brygady sformowano pułk szturmowy pod dowództwem majora Iwana Frołowa złożony z ok. 1700 nieżonatych mężczyzn.
608 pułk zabezpieczenia dowodzony przez pułkownika Willi Schmidta.
2 bataliony azerbejdżańskie batalion z Oddziału Specjalnego „Bergman” oraz I Batalion 111 Pułku.
Generał Nikolaus von Vormann dowodzący operującą w rejonie miasta niemiecką 9. Armią na 1 dzień wzmocnił je zapasowym batalionem z Dywizji Pancerno-Spadochronowej „Hermann Göring” ok. 800 żołnierzy.
Oddziały policyjne z Kraju Warty i I batalion z pułku Dirlewangera, wzmocnione o 2 azerskie kompanie z Oddziału Specjalnego „Bergman”.
W rezerwie tego zgrupowania był wspomniany batalion z dywizji „Hermann Göring”. Natarciem na Wolę dowodził osobiście SS-Gruppenführer Heinz Reinefarth.
Wielu sprawców tej zbrodni pozostało bezkarnych. Generał Erich von dem Bach-Zelewski, schwytany przez Amerykanów, w zamian za to, że zgodził się „sypać" podczas procesu norymberskiego, nie został przekazany polskiej prokuraturze. Ostatecznie trafił do więzienia, ale za inne przestępstwa popełnione w czasie wojny.
W 1962 r von dem Bach ponownie stanął przed sądem, tym razem pod zarzutem zamordowania kilku niemieckich komunistów. Wymierzono mu wówczas karę dożywotniego więzienia.
Zmarł w szpitalu więziennym Monachium-Harlaching w marcu 1972 r. Nigdy nie został osądzony za zbrodnie popełnione podczas tłumienia powstania warszawskiego
Amerykanie nie zgodzili się także na ekstradycję zbrodniarza Heinza Reinefartha. Po wojnie zrobił karierę polityczną. Został burmistrzem miasta Westerland na wyspie Sylt, a nst zasiadał w landtagu kraju związkowego Szlezwik-Holsztyn.
Prowadzone przeciw niemu postępowanie zostało w 1967 r. umorzone przez sąd w Flensburgu ze względu na rzekomy „brak wystarczających dowodów winy".
Zemsta ofiar dosięgła jedynie Oskara Dirlewangera. W 1945 r. zmarł w niewyjaśnionych okolicznościach w Altshausen w Badenii-Wirtembergii, a jedna z wersji jego śmierci mówi, że został zakatowany przez pilnujących go żołnierzy polskich, którzy rozpoznali w nim kata Woli.
Jego podkomendni, którzy przetrwali wojnę, w wielu wypadkach dożyli w spokoju późnej starości.
W całkowitym obarczaniu winą dirlewangerowców, podobnie jak w przerzucaniu odpowiedzialności na tzw. własowców jest intencja zrzucenia winy na nieokiełznanych zwyrodnialców i wschodnich barbarzyńców, a tym samym sprowadzenia masowej eksterminacji tysięcy kobiet i dzieci do incydentu godnego pożałowania, nie zaś zaplanowanej i ochoczo wykonanej operacji.
W okresie Polski Ludowej rzeź Woli zajmowała drugorzędną pozycję w pamięci i polityce historycznej. Ocalałym nie przysługiwały żadne uprawnienia i świadczenia kombatanckie.
CZEŚĆ I CHWAŁA BOHATEROM
GDY MY ZAPOMNIMY KAMIENIE KRZYCZEĆ BĘDĄ....


Komentarze
Pokaż komentarze (7)