zetjot zetjot
122
BLOG

Czy mieszanie herbaty bez dodania cukru to dobra metoda wprowadzania zmian?

zetjot zetjot Polityka Obserwuj notkę 3

Nasze media zajmują się duperelami, zamiast ideami jakie krążą w obiegu wolniejszym, książkowym i dają głębszy wgląd w umysłowość ludzi z różnych środowisk.

Co proponuje Inkubator Umowy Społecznej w książce "Umówmy się na Polskę" ?

Najpierw ustalmy motywację autorów.

Motywacją jest konstatacja ostrego sporu politycznego, który zagraża Polsce, a ten spór jest określony mianem "wojny polsko-polskiej"i trzeba ten spór zażegnać.  Możemy mieć zastrzeżenia co do prawidłowości określenia, o czym piszę w innym miejscu, ale spór jest faktem niewątpliwym. Jest jeszcze jedna rzecz do rozważenia na tym poziomie - ocena czy spór dotyczy kwestii istotnych. I tu mamy pewną niejasność - które kwestie są istotne a które są nieistotne i o które w tej centrali się kłócą. Jezeli autorzy twierdzą, że spór zagraża krajowi to oczywiste jest, że dotyczy kwestii istotnych, a to ma swoje dalsze implikacje w kolejnych rozważaniach.

Kwestia druga - jaki jest cel książki ?

Celem jest oczywiście znalezienie sposobu na rozładowanie konfliktu i zapropowanie takich rozwiązań systemowych, ktore konflikt rozwiążą. Tu autorzy proponują pozbawienie władzy centralnej pewnych uprawnień i przeniesienie tych uprawnień na niższy poziom, samorządowy, by kłótnie w centrali nie odwracały uwagi od realnych , wspólnych problemów, po dokonaniu reform samorządowych, jeśli zwycięży opozycja, co zdaniem autorów ma usunąć konflikt z centrum życia politycznego w Polsce. Pomińmy tu najbardziej bulwersującą kwestię, którą stanowi naiwne założenie, że opozycja będzie zdolna wprowadzić jakiekolwiek reformy i zastanówmy się jaki sens ma to przesuniecie problemu w dół.

Już na pierwszy rzut oka widać, że  pomysł jest infantylny, bo sami autorzy w założeniu wskazują,że chodzi nie o likwidację sporu  (jak ustalono - istotnego), lecz o jego przeniesienie na niższy poziom.  Ale na tym nie koniec tego infantylizmu, bo popatrzmy na to, co się dzieje jeżeli ten konflikt przeniesiemy. Przecież,  jeśli jest istotny, to nie zniknie ni z tego ni z owego.

Jeżeli konflikt jest na szczeblu centralnym, to trzeba sobie uświadomić, czego autorzy sobie nie uświadamiają, że dystans między obywatelem a państwem/centralą - między tymi dwoma poziomami - jest dość duży i ten konflikt nie dotyka bezpośrednio obywatela, nie przenika bezpośrednio na jego poziom bytowy. Jeżeli konflikt przeniesiemy na poziom niższy, samorządowy, to konflikt nie tylko, że nie znika, lecz zbliża się niebezpiecznie do poziomu bytowego obywatela i zagraża mu bardziej bezpośrednio niż było to uprzednio, a wtedy interakcje między obywatelami różniącymi się wartościami nabierają na tym poziomie zwiększonej ostrości.

Jezeli teraz wrócimy do kwestii czy spór jest istotny na poziomie centralnym i uwzględnimy realną przyczynę konfliktu nieudolnie maskowaną fałszywą frazą "wojny polsko-polskiej" to okaże się, że spór jest  istotny i nieusuwalny, a proponowany sposób rozładowania tego sporu jest nie tylko błędny, ale także grozi jego zaognieniem na poziomie dołów społecznych.

Ta książka to typowy przykład mieszania herbaty bez dodania cukru. Tak więc sama idea leżąca u podstawy pomysłu na jakim oparte jest to opracowanie jest błędna.

Tym niemniej lektura może być ciekawa jezeli potraktujemy ją jako zabawę czy ćwiczenie intelektualne i pożyteczna w sensie uświadomienia sobie, jakie idee drzemią w ludzkich głowach i ujawnia jak dalece zwichrowane i odległe od rozumienia istoty cywilizacji i procesów społecznych mogą być ludzkie mniemania i to nie pojedyńczych jednostek lecz całych środowisk społecznych.

Otóż autorzy pozwolili sobie na eksperyment wyobraźni. Zakładając reformę przenoszącą wiele uprawnień centrali na poziom samorządnego województwa, o których to uprawnieniach nie będę teraz  opowiadał, doszli do wniosku, że takie województwa będą prowadziły, zgodnie z mapkami pokazującymi  lokalne odrębności i preferencje polityczne i kulturowe, odrębne polityki. I tu pozwolili sobie na ciekawy pomysł - sfabularyzowane opisy dzialania województw marzeń progresywnych, konserwatywnych, lewicowych, chadeckich i liberalnych. Pomorskie - progresywne, podlaskie konserwatywne, zachodniopomorskie - lewicowe, podkarpackie - chadeckie i poznańskie - liberalne.

No i się dowiedziałem, że mieszkam w województwie progresywnym, fiu, fiu. A z czym państwu kojarzą się owe marzenia ? Pamiętacie państwo owe hasło z ltat 60ych/70ych  w USA? "Mam marzenie...", które kojarzy się jeszcze na dodatek z Lennona "Imagine". Jak państwo to skojarzą, to jesteśmy w domu, jeśli chodzi o ideologię stojącą za tego rodzaju projektami.

A teraz przejdźmy do clou programu - jaki sens ma wtedy Polska jako jedność ? Jedność i integracja występuje wtedy gdy jednostki odczuwają, dzięki mechanizmowu empatii, tożsamość duchową opartą na wspólnyie postrzeganych i odczyuwanychh wartościach. Gdy wartości są różne, wspólnota pryska i nie ma o niej mowy. Jeżeli i ten argument weźmiemy pod uwagę przy ocenie książki, to projekt jest pozbawiony sensu, no chyba, że popatrzymy na niego z punktu widzenia Brukseli i Berlina. Wtedy taki projekt - projekt landyzacji/regionalizacji ma sens, ale nie jest to sens polski.



zetjot
O mnie zetjot

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka