Obrońcy liberalizmu nie są świadomi występowania w społeczeństwie dwóch procesów: regeneracyjnych i degeneracyjnych. Krótko mówiąc, ignorują narastającą przewagę entropii nad negentropią.
Wygrana Trumpa w r. 2016 wpędziła ich w panikę i stracili umiejętność analizy faktów i procesów i skupiają się na wyliczaniu zysków i osiągnięć, ignorując koszty i straty, których wspomniane zyski nie rekompensują.
Weźmy takich optymistów jak Steven Pinker czy Youval Harrari, którzy wyraźnie przekroczyli granice swoich kompetencji..
W pewnym okresie, gdy przez świat przewalało się widmo komunizmu, liberalizm okazywał oczywistą przewagę nad komunizmem, czego dowodem były sukcesy polityczne Ronalda Reagana i Margaret Thatcher, bo przecież wiadomo, że 1>0. Ale po upadku komunizmu liberalizm został sam na placu boju i, po pewnym czasie, król okazał się nagi, bo 1<3.
Oczywiście wady liberalizmu należy rozpatrywać, po kolei, na różnych poziomach struktur społecznych, zaczynając od struktur tworzących każdą cywilizację, poprzez struktury cywilizacji zachodniej, a następnie na poziomie struktur systemowych czyli ustroju politycznego i gospodarczego i dopiero na końcy analizujemy struktury instytucjonalne a następnie struktury umysłowe jednostek. Jak widać, jest tych poziomów parę i należy je szczegółowo, po kolei, analizować.
W salonie24, zdominowanym przez bieżączkę polityczną i polityczną schizofrenię, obrońcy liberalizmu wykazują brak choćby minimalnego poziomu kompetencji.
Trzeba być naprawdę idiotą, żeby oznaki rozkladu uznawać za objaw postępu. Z tym postępem to jest ciągle jakiś problem. W związku z tym, że "lewica" i "lewactwo" stały się ostatnio brzydkimi słowami, usiłuje się te nieuchronne skojarzenia wyeliminować zastępujc je określeniem "strona progresywna". Wychodzą z tego same komedie, jak ta z tym "aktywiszczem".
Otóż pojęcie postępu można do pewnego stopnia wiązać z technologią i mówić o "postępie technologicznym". Ale już o skutkach tego postępu technologicznego nie da się tego powiedzieć. Niewątpliwie prawdą jest, że internet ma swoje zalety, jednak powstanie "baniek informacyjnych" i utrata prywatności w sieci trudno zaliczyć do zalet. Z kolei powszechna cyfryzacja może ułatwić i przyśpieszyć załatwianie wielu spraw urzędowych, lecz z drugiej strony może prowadzić do ograniczenia niezbędnych kontaktów osobistych twarzą w twarz czy do eliminacji gotówki.
Oznaką postępu może być lepsze, dające lepsze efekty społeczne i korzyści jednostkowe, ewolucyjne przystosowania do warunków życia, dzięki któremu zyski znacznie przekraczają koszty.
Ale żeby nieprzystosowanie biologiczne w postaci ruchu LGBT czy nieprzystosowanie społeczne w postaci zaburzeń emocjonalnych w przypadku przeciętnego lewactwa traktować jako oznaki postępu a nie degrengolady, to już świadczy o problemach poznawczych.



Komentarze
Pokaż komentarze (12)