Rozumiem Adama Borowskiego reakcję emocjonalną na wynik wyborów, bo ma prawo moralne poczuć się znieważonym przez te wszystkie durne lemingi i Julki, które w sensie realnym poszły na współpracę z ubekami.
Tak to drodzy państwo wyglądało - ta hołota zapomniała o żołnierzach wyklętych, zapomniała o Ince, która zachowała się jak trzeba, i się zakolegowali z ubekami, podporą ukladu postkomunistycznego, którzy patriotów katowali i mordowali. Hańba tej hołocie!
Już przed wyborami byłem zdania, że lemingi, tak jak zwykle, nie wezmą pod uwagę, żadnych realnych faktów, i będą głosowały zgodnie z propagandowo wdrukowanym im poleceniem. Bezmózgie automaty. Ich zachowanie mnie nie zaskoczyło, więc choć humor mi nie dopisywał, jakoś to mogłem przeżyć.
Ale gdy sobie poczytałem o tym, jak oni swoje zachowania interpretowali i przechwalali się, że "obalili komunę", to mnie krew zalała. To mi przypominało film ze sceną, w której ubecy dla zabawy intonują "Janek Wiśniewski padł". Obalić to te wypierdki mogą sobie półlitrówkę, a to co faktycznie obalili to był szacunek dla ludzi, którzy walczyli o wolną Polskę. A o komunie to te gnojki nic nie wiedzą. Ja nie popadam w ekstazę na myśl o naszej, solidarnościowej walce z komunizmem, bo to przecież nie była walka na miarę żołnierzy wyklętych, z czego zdawaliśmy sobie sprawę, ale motyw był ten sam - troska o Polskę.
A te głupie gnojki, bo głupota jest tu najbardziej aktywnym elementem - wypięli się na nas i na naszych poprzedników i skumali sie z czerwonym. Czyli sprawdza się teza, że kolejne pokolenie AK walczy z kolejnym pokoleniem UB.



Komentarze
Pokaż komentarze (13)