Z moich refleksji wynika że głównym efektem upadku liberalizmu jest zgłupienie rozsiane, związane z odrzuceniem przez liberaizm zasadniczych kryterów cywilizacji. Nic więc dziwnego, że głównym rozgrywającym w wyborach okazała się głupota, a szczególnie jej odmiana, idiotyzm polityczny, żeby nawiązać do starożynych greckich satandardów.
Proszę spojrzeć na dzisiejszą SG - tam "afera sportów walki MMA". Jaka afera, jakie sporty walki ? To jest upadek ryteriów cywilizacyjnych.To jest patologia systemu liberalnego ożenionego z postkomunizmem. Przed paroma dniami mieliśmy tę samą patoplogię, tylko w zakresie wyborów. Patolodzy głosowali na patologię polityczną, już uprzednio udokumentowaną.
Co zrobi głupota nigdy nie da się do końca przewidzieć, choć mozna snuć pewne przypuszczenia. Ale najlepiej podjąć dzialania głupotę minimalizujące. I na pierwszym miejscu znalazłaby się tu edukacja, ale niekoniecznie ta szkolna.
Główną bowiem cechą tej aktualnej formy głupoty była przerośnięta koncentracja głuptaków, a szczegolnie młodych pokoleń na "ja". Tu niewątpliwie grał pierwsze skrzypce konsumpcjonizm i nowe technologie, które wywiodły młodych na manowce. I tu potrzebna jest szeroka, powszechna akcja uświadamiająca na temat bezzasadności wiary w postęp, która objawia się bałwochwalczym stosunkiem do nowinek technologicznych, które wciągają ludzi w pułapkę.
Ja jestem w stanie zrozumieć,że wygodnie iść na zakupy bez gotówki tylko z kartą płatniczą. ale nie jestem w stanie zrozumieć, jak ktoś może zapomnieć, że takie postępowanie może skończyć się fatalną likwidacją gotówki. Co gorsza bezmyslne podporządkowanie się powszechnej cyfryzacji, może w razie megaawarii, sprawić,że zostaniemy bez jakichkolwiek dowodów na wlasną tożsamość i własny dorobek. Możemy też pozbyć się kluczy i wszędzie wchodzić poprzez elektroniczne kody, ale jak elektronika siądzie, to będzie koniec. A to tylko czubek góry lodowej problemów.
Ale wróćmy do podstawowego problemu, którym jest wiara w indywidualną wszechmoc. To jest wiara wywracająca do góry nogami prawdziwy faktyczny porządek rzeczy i relacji. Prawdziwym dominatorem w relacjach jest, z uwagi na ewolucyjny kształt naszej natury, zbiorowość i jeżeli zostanie ona sprytnie ukryta pod płaszczykiem indywidualizmu oferowanego naiwnym lemingom, to katastrofa gotowa, bo nieświadomy niczego leming da się potulnie wodzić za nos.
Tezy jakie formułuję w s24 dotyczą uwarunkowań ewolucyjnych i aktualnego stanu naszej cywilizacji i przez najbliższe parę lat mogę z nich bezpiecznie korzystać interpretując rozmaite procesy. Za parę lat, po ostatecznym upadku liberalizmu i pojawieniu się jakichś nie przewidzianych nowych czynników zajdzie konieczność weryfikacji tych hipotez i ich aktualizacji. Ale na razie aktualne hipotezy są zasadne.
Drugim czynnikiem natury poznawczej oprócz głupoty politycznej wyrazającej się w przeroście ego. było ignorowanie roli czynnika wspolnotowego. Wiekszość ludzi zajmowała się swoimi sprawami prywatnymi i, paradoksalnie, dzięki PISowi, mogła spokojnie konsumować efekty dobrobytu, zapominająć o niezbędnym działaniu w sferze obywatelskiej, zostawiając politykę politykom, a to błąd.
W przestrzeni publicznej powinno się pojawić ciśnienie na powrót do cywilizacyjnego dorobku, a w dyskusjach telewizyjnych powinny się pojawić czerwone kartki przydzielane tym, którzy permanentnie mijają się z prawdą, i w oparciu o takie dane moznaby prowadzić rankingi spalonych pseudopolityków.
Rozważamy jeszcze typowy przypadek braku logiki, jaki wystepuje przy ocenie : kto wygrał, kto przegrał, kto zawinił, czyja zasługa. Tu, po chwili refleksji wychodzi na jaw idiotyzm.
Czy wynik PO można uznać za sukces ? Czy w ogóle samo istnienie i osiągnięcia Platformy można uznać za sukces? Sukces ? Jaki z tego sukcesu pozytek dla Polski, bo to jest ostateczna miara ?
Podobnie należy kwestię analizować w odniesieniu do PISu. PIS ma, w porównaniu do adwersarzy, niebagatelne osiągnięcia, a za parę lat byłyby to osiągnięcia kosmiczne. A kosmiczne osiągnięcia Polski mogły komuś przeszkadzać.
Więc jeżeli mówimy o sukcesach i porażkach, musimy tę kwestię odmitologizować, bo nie zrobią tego politycy, którzy muszą się do elektoratu umizgiwać. Politycy nie powiedzą, że elektorat jest durny.
Wybór należy do elektoratu i krytyka powinna być skierowana do elektoratu, bo to on decyzduje. A kierowanie uwagi na polityków i koncentrowanie się na ich, lepszych lub gorszych prezentacjach kierowanych do elektoratu skupia się na pozorach i na szatach króla, które mogą być prawdziwe, albo też i udawane.
Z tej wady podejścia do oceny sukcesu/porażki bierze się wada kolejna. Po wyborach wszyscy dziennikarze rzucają się do interpretowania przyczyn takiego a nie innego wyniku. Taka politologia po wyborach ma tyle samo sensu co interpretacja ekonomiczna niektorych posunięć politycznych. Wszyscy są mądrzy po, nikt przed. Nikt nie jest w stanie przewidzieć co będzie się działo na giełdzie jutro, podobnie jest z decyzjami wyborców. Trzeba więc znależćsposób na nauczenie wyborców rozumu, ale takiego bez potrzeby podawania dawki przypominającej rządów Tuska, jak w dowcipie.
Z tego wynika proste wskazanie: likwidujemy kampanie wyborcze, partie obarczamy obowiazkiem wyznaczania aktualnej wizji celu jakim jest interes narodowy, publikowania zwięzłych programów wyborczych i rozliczamy przed kolejnymi wyborami w oparciu o przedstawione programy oraz aneksy wskazujące na przyczyny niezrealizowania pewnych postulatów programowych i dodatkowe osiągnięcia nie włączone do programu. Jeżeli brak osiągnięć to partię wykreślamy z rejestru. Koniec z amatorszczyzną i lobbingiem, niech każdy wyborca sam się zastanowi czy nie kupuje kota w worku.
Tak więc w ostatecznym rozrachunku, prawdziwym autorem sukcesu lub porażki może być tylko głupota elektoratu, który kieruje się błędnymi przesłankami, lub jego mądrość.
Kolejne wnioski co do koniecznośći zmiany obecnego ustroju Polski na bardziej racjonalny w kolejnych notkach.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)