W tygodniku Sieci Jan Parys próbuje wyjaśnić, dlaczego PISowi spada poparcie w miastach i wskazuje na paradoksalny fakt.
Cytuję:
" Ostatnie lata to wielki sukces PIS prowadzącego politykę inicjującą procesy społaczne, dzięki którym miliony ludzi odniosły życiowy sukces i ma słuszne poczucie awansu. Jak wiemy, sukcesy indywidualne nie przekladają się na postawy polityczne w takim sensie, by ludzie głosowali na ugrupowania, dzięki którym awansowali. Jest przeciwnie. Politycy inicjujący zmiany na rzecz awansu często tracą poparcie.
Uważam, że trzeba odróżniać znaczenie awansu w sensie socjologicznym od tego, czym jest na płaszczyźnie psychologicznej. Ktoś, kto waansuje, odrywa się od środowiska, w którym się urodził, wychował i przez jakiś czas żył. Staje się czlowiekiem wykorzeniionym psychologicznie i społecznie. Ze względu na awans szuka przynależności do grupy społecznej, w której jest nowy i obcy. Gwałtownie szuka wzorców zachowań właściwych dla nowej grupy, w której szuka uznania.
/.../
Podstawową cechą mieszkańców miast jest odrzucenie dotychczasowych wzorców zachowań z rodzinnego domu i szukanie nowych. To oznacza również odrzucenie dotychczasowych postaw politycznych, które były typowe dla polsjkiego domu. Wynikały z przywiązania do patriotyzmu, polskości i wiary. Teraz są one negowane. Osoby, które awansowały, uważają wartości typowe dla pokolenia rodziców za nienowoczesne, za dowód zacofania.
Młodzi ludzie chcą nagle zmienić w swoim życiu wszystko - nie jedzą ju ż żurku z kiełbasą, lecz krewetki, na urlop nie chcą jeździć do Zakopanego lecz w Alpy włoskie, nie wywieszają sztandarów biało-czerwonych, lecz flagi UE. I oczywiście nie zamierzają głosować tak jak ich rodzice. Nie chcą popierać ugrupowania, które stawia na wzmacnianie polskiejgospodarki, bo to były postawy ich rodziców, a oni dziś na siłę chcą być inni i czują się lepsi. Nie chcą być jak rodzice - związani z polskością i z wiarą.
Mieszkańcy miast czują się dziś Europejczykami, interesują ich globalne problemy, takie jak ochrona klimatu, pełna wolność czy dobro ludzkości. Polska to dla nich lokalny, zacofany zaścianek, z którego z trudem udało im się wyrwać. Nie czują się Polakami, bo Polska to dla nich mały, biedny kraj, który na dodatek jest świadkiem ich kłopotów z tożsamością. Mają problem z adaptacją psychologiczną, gdyż awansowali i nie czują się pewnie w nowej grupie.. Dal nich wzorcem i ideałem są postawy mieszkańców dzielnicy Wilanów w Warszawie, ktrych aspiracje kształtują kolorowe miesięczniki popularyzujące nowe wzory konsumpcji takie jak "Viva" czy "Gala". Dlatego każde ugrupowanie odwołujące się tylko do interesu Polski, dobra kraju, spraw polskiej gospodarki jest przez nich odrzucane. Aby potwierdzić swój awans, chcą odrzucić przywiązanie do tego co polskie i narodowe. Czują się już inni i lepsi niż środowisko, z którego wyszli.
Tak więc sytuacja PIS w miastach polega na tym, że jest ono ofiarą swojej skuteczności polityki społecznej i gospodarczej, która zapewniła milionom ludzi awans. To paradoksalne, ale proces ruchliwości społecznej zredukował pisowski elektorat w miastach."
Żeby PIS odzyskał wsparcie elektoratu miejskiego Jan Parys proponuje taką rekonstrukcję przekazu programowego PIS, która uwzględni aspiracje młodych i włączy tradycyjny program rozwoju Polski w szerszą perspektywę europejską i globalną, istotną dla tej części elektoratu.
"Młodzieży trzeba wytłumaczyć, że jej aspiracje europejskie i globalne są dla nas ważne, że potrafimy je realizować. Prawo i Sprawiedliwość nie może się zatem kojarzyć z odrzucaniem UE czy polityki klimatycznej. Naszym krajowym problemom trzeba nadać europejski wymiar. Problemy globalne należy docenić i pokazać ich znaczenie dla Polski.
/.../
Trzeba przejąć reprezentowanie ich aspiracji, lecz nadać im nasz sens.
/.../
Np. trzeba tłumaczyć, że
- dla PIS wolnośc osobista i wolność w internecie to największy klejnot Europy
- chcemy reformować UE, bo to dobry projekt, lecz wymaga doskonalenia
- będziemy zabiegać o silną pozycję Plski w strukturach demokratycznej Unii
- UE należy do obywateli, a to oznacza,że bez ich zgody w Unii nie wolno podejmować żadnych decyzji
- jesteśmy za ochroną klimatu, dekarbonizacją energetyki, ale w sposób, który nie zmienia obecnego poziomu życia mieszkańców Europy
- zdrowie kobiet jest dla nas najważniejsze i dlatego dopuszczamy aborcję tylko w określonych przypadkach
- jesteśmy za migracją pod warunkiem, że jest legalna, bo każdy kraj członkowski UE został zobowiązany traktatem o UE do tego by chronić zewnętrzne granice Unii
- jesteśmy demokratami i dlatego wspieramy decentralizację podejmowania decyzji w Unii
- popieramy ekologiczne rolnictwo i rodzinne gospodarstwa rolne
-jesteśmy za praworzadnością i w związku z tym przestrzeganie konstytucji i orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego oraz traktatu o UE uważamy za podstawowy obowiązek Komisji Europejskiej oraz obowiązek każdego Sejmu i każdego rządu
/.../
Konieczny jest zróżnicowany przekaz Perawa i Sprawiedliwości, inny do żelaqznego elektoratu, a inny do pokolenia, które odrzuciło polskość. "
Nie można odmówić słuszności takiemu pomysłowi na kształtowanie narracji PIS, ale zaraz pojawiają się wątpliwości, gdyż niektóre postawy młodego pokolenia są efektem ignorancji i propagandowego liberalnego fałszu. Ktoś ten fałsz musi demaskować, by tak zrekonstruowany przekaz PIS nie stoczył się do poziomu zwykłego liberalizmu. Moim zdaniem, o czym Parys nie mówi, liberalna propaganda powinna być demaskowana nie przez partyjny przekaz PIS lecz przez niezależny, oddolny ruch obywatelski. Jak często powtarzam, taka dwutorowa działalność polityczna jest niezbędna dla utrzymania i rozwoju wolności.Nacisk bym położył na masową akcję edukacyjną we wszystkich rodzajach mediów internetowych.
Co budzi moje wątpliwości, to teza o dwóch odmiennych narracjach - jak mógłby PIS posługiwać się dwiema odmiennymi narracjami, jedną dla żelaznego elektoratu, a drugą skierowaną do mieszkańców miast ?


Komentarze
Pokaż komentarze (13)