Wszyscy jesteśmy podniesieni na duchu sukcesem inicjatywy Łatwoganga, to wielki sukces tego faceta i jego kolegów oraz ludzi którzy zareagowali na jego pomysł.
Ale jest jedno nie tak bardzo małe ale. ALE. Proponuję odwołać się do teorii i reguły kija, która mówi, że kij ma dwa końce. Jedden koniec to kwestie przynależące do sfery indywidualnej, drugi - do zbiorowej. Nie ma kija o jednym końcu, zawsze są dwa.
I z tej perspektywy widać, że to wydarzenie, stanowiące ogromny sukces z perspektywy indywidualnej, jest jednocześnie dowodem klęski w skali zbiorowej.
Bo nawet tysiąc takich inicjatyw jak Łatwogang nie zrekompensuje strat jakie generuje panowanie w naszym kraju ekipy Trudnoganga. Ta inicjatywa jest maleńką próbą dostarczenia tlenu ledwie dychającej służbie zdrowia, niszczonej przez Trudnoganga.
O przetrwaniu narodu decydują działania w skali społecznej, a nie nawet najbardziej szczytne dzialania indywidualne. Polacy, co udowodniono nie raz, mają utrwalony problem ze sferą publiczną i wyborem kompetentnych władz.
Żeby Elon Musk mógł rozwijać swoje prywatne inicjatywy, to musiał wejść w kontakt z państwem amerykańskim, bo żadne inne tego ciężaru nie udźwignie, a tym bardziej nie udźwignie najpotężniejsza nawet firma prywatna..
Na pociechę można wyrazić nadzieję, że ten sukces być może jest początkiem procesu budzenia się narodu i wytężonej działalności ruchu obywatelskiego.
Mamy tu do czynienia z typowym błędem cywilizacyjnym, systemowym. Na poziomie wspólnoty, zbiorowości kwestie muszą być rozwiązywane systemowo, podczas gdy kwestie prywatne rozwiązuje się wedle upodobania wzgłędnie wedle możliwości. Tych poziomów nie wolno mylić.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)