Pani Karolina Wigura z “Kultury Liberalnej” uczestnicząc w dyskusji w “Południku Wildsteina” powiedziała coś takiego;
“Słowa mają swoje konsekwencje. Jeżeli politycy posuwają się do mówienia, że w ciałach przybyszów są pasożyty, groźne dla europejczyków, to jest to coś innego niż krytyka islamu.”
Czyżby pani Wigura nie słyszała o zdrowotnych konsekwencjach dla rdzennych mieszkańców Ameryki, gdy zetknęli się z Europejczykami i przyniesionymi przez nich mikrobami, na które nie byłi udodpornieni ? To nie siła ognia żołnierzy zdziesiątkowała populacje Indian i pozwoliła im opanować Amerykę.
To są skutki abstrakcyjnego myślenia oderwanego od realnych konkretów. Polscy intelektualiści, zasklepieni w swoich problemach tożsamościowych, są oderwani nie tylko od rzecywistości, ale i od wyników badań naukowych. To jest klęska poznawczo-naukowa. Liberałów trapią dwie choroby – wiara w mechaniczny postęp oraz tu-i-terazizm. A warto byłoby poczytać i poszerzyć horyzonty. Z opracowania Iana Morrisa “Dlaczego Zachód rządzi – na razie” można dowiedzieć się o roli pięciu jeźdźców Apokalipsy – zmian klimatycznych, głodu, upadku struktur państwowych, migracji i owych mikrobów, w których rolę pani Wigura wątpi. Pani Wigura mogłaby spróbować policzyć, którzy z jeźdźców Apokalipsy właśnie się uaktywnili.


Komentarze
Pokaż komentarze