Te aptekarskie wyliczenia procentów, mierzenie pierwiastkami siły przebicia kraju, to umieranie za francuskie miasto, które jest na pewno piękne, ale nie jest warte niczyjej śmierci, to powtarzanie frazesów o kapitulacji – to wszystko należy do automatycznych odruchów kraju słabego, małego, biednego, zastraszonego i zamkniętego w sobie. A przecież Polska NIE JEST krajem słabym, małym, biednym, zastraszonym i zamkniętym w sobie.
Siły kraju nie mierzy się ułamkami procentów, ale tym, co ten kraj może zaproponować, jego wizją przyszłości, umiejętnością przekonania innych, tworzenia sojuszy i zdolnością do kompromisów.
Oczywiście, pierwiastki i procenty to rzecz znacznie bardziej konkretna niż tworzenie wpływów, zdolność do przekonywania. Łatwo więc można sobie o tym dyskutować, pisać uczone wywody, wyliczenia i analizy porównawcze. To jest bardzo miłe, i w dodatku przypomina czasy szkolne i zadania z matematyki o dwóch pociągach wyruszających równocześnie z dwóch stacji.
Czy jednak nie poświęca się u nas za dużo energii na sprawy drugorzędne?


Komentarze
Pokaż komentarze (93)