Tekst w „Le Figaro” można przeczytać tu: http://tnij.com/jWPe
Nie wiem, czy wersja francuskiej gazety jest w stu procentach prawdziwa. Może ktoś mógłby to w Polsce sprawdzić?
Autorka artykułu Arielle Thedrel pisze tam, że przyczyną odwołania wizyty sine die były wewnątrzpolskie kłótnie protokolarne, a konkretnie rywalizacja między premierem a prezydentem. Ponoć – tak pisze „Le Figaro” – Donald Tusk uznał, że program spotkania na szczycie przewidywał zbyt dużo miejsca dla Lecha Kaczyńskiego. Dalej za „Le Figaro” – Francuzi zniecierpliwieni tymi kłopotami z ustaleniem programu wizyty, postanowili w niemal ostatniej chwili wizytę po prostu odwołać. A szkoda, bo miał to być szczyt ważny. Dowodem tego był fakt, że prezydent miał przywieźć ze sobą do Polski premiera i sześciu ministrów, co jest rzeczą rzadką.
I wtedy właśnie do akcji wkroczył poeta z Martyniki Aimé Césaire. Całe swoje 94-letnie życie (no może poza wczesnym dzieciństwem) poświęcił on był walce o godność czarnych mieszkańców kolonii. Jednakże ostatnim aktem tego długiego życia było poświęcenie się na ołtarzu polsko-francuskiej dyplomacji. Poeta opuścił ten świat w odpowiednim momencie, by jego zejście mogło stać się wygodnym pretekstem odwołania wizyty. Elegancki gest godny prawdziwego (między)narodowego wieszcza.




Komentarze
Pokaż komentarze (13)