koledzy kelnerzy się sprzeciwiają.
W pewnej restauracji akcjonariusze postanowili, że bufet jest źle zarządzany - bufetowa daje darmowe drinki znajomym, zatrudnia drogich i kiepskich kelnerów a szary klient dostaje co najwyżej chrzczone piwo. Problem jest taki, że kelnerzy blokują wszelkie inicjatywy właścicieli strasząc, że nowy bufetowy to armageddon i upadek. Uprzywiliejowani (skorumpowani?) klienci też są przeciwni - oni zawsze dostają dwa najlepsze stoliki, dla nich kuchnia sprowadza najlepsze dania z zewnątrz więc straszą, że odejdą, że będą się bawić gdzie indziej. Jedni i drudzy krzyczą, że nie należy stosować obowiązującego prawa umożliwiającemu walnemu zgromadzeniu odwołania bufetowej bo jest bez sensu. Szybko zapomnieli jak w innej restauracji cieszyli się z odwołania tamtejszego bufetowego ...
Każde walne zgromadzenie ma prawo oceniać i zwalniać słabych bufetowych. Nawoływanie do bojkotowania tego prawa jest szkodliwe bo osłabia więź właścicieli ze swoją firmą i sprawia, że przestają oni dbać o wspólną własność. Ale bufetowej, kelnerów i uprzywilejowanych klientów to nie obchodzi - bo za nie swoje pieniądze dobrze się bawią. Tylko czy to jest dobre dla wszystkich akcjonariuszy?


Komentarze
Pokaż komentarze (4)