Dwa tygodnie temu.
Na Krakowskim Przedmieściu (niedaleko krzyża) rozstawiły się kramy z węgierskim jedzeniem, piciem, odzieżą. Na skwerze Hoovera były też występy węgierskich muzyków. Bardzo fajna impreza.
Zjadłem leczo (z prawdziwego kociołka), takie słodkie ciasto, które u nas nad morzem Słowacy sprzedają jako swoje narodowe (trdnik czy jakoś tak). Wina nie próbowałem bo byłem samochodem.
Generalnie polecam imprezę i mam nadzieję, że w przyszłym roku też przyjadą. Myślę, że prezes też tam był (bliskość krzyża) i dlatego podobnie jak ja z niecierpliwością czeka na kolejną edycję.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)