Michał Zienkiewicz Michał Zienkiewicz
288
BLOG

Co ma wspólna waluta do masła w supermarkecie?

Michał Zienkiewicz Michał Zienkiewicz Gospodarka Obserwuj notkę 2

Poniższy tekst jest adaptacją na potrzeby bloga i szerszego audytorium mojego wyjaśnienia „za” i „przeciw” wspólnej waluty w Europie, jakiego kilka lat temu udzieliłem mojej Mamie, chcącej wyrobić sobie zdanie w dyskusji. Kiedy tylko pojawiły się pierwsze pomysły wprowadzenia euro na terenie Unii Europejskiej, pojawiły się także argumenty za tymże wprowadzeniem i do dziś prawdopodobnie o wiele łatwiej wymienić właśnie te. Jeśli podróżujemy obecnie po Europie, na pewno doceniamy wygodę wynikającą z płacenia tą samą walutą w kilkunastu krajach. Osobom prowadzącym interesy w strefie euro i handlującym z firmami z innych krajów tej strefy o wiele łatwiej prowadzić księgowość i rozliczać się z fiskusem (wersja dla biznesmenów z Polski: o wiele łatwiej wystawiać faktury transgraniczne w jednej walucie, niż w kilkunastu). Łatwo jest porównywać ceny tych samych rzeczy w różnych krajach, podobnie ze stawkami zarobków, i tak dalej, i tak dalej. No właśnie, jak dalej? Osobiście uważam, że na tym zalety się kończą (niech mnie ktoś poprawi) i coś mi trochę zaczyna nie pasować, kiedy uświadomię sobie, jak niewielki jest efekt ekonomiczny tych zalet w skali całej Unii, a jak wielkie środki i ile tęgich głów zaangażowano w projekt euro. Ale po kolei.

W roku 2004, w pierwszych miesiącach po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej, z polskich supermarketów znikło niemal całe masło. Oczywiście od razu pocztą pantoflową zaczęły się rozchodzić wieści, że zostało wykupione do innych krajów, co zresztą bardzo trudno było wykluczyć lub potwierdzić. Po jakimś czasie jednak masło pojawiło się z powrotem, a stan jego zapasów powrócił do normy. Jakiś czas później, właśnie przy okazji rozmowy z Mamą o walucie euro, przywołałem tamten czas, pytając, co by się stało, gdyby rzeczywiście w owym czasie dajmy na to, Hiszpania, doświadczyła ogromnego niedoboru masła i zechciała dokupić go sobie na tzw. Wspólnym Rynku. Załóżmy dla zwiększenia dramatyzmu, że zapotrzebowanie Hiszpanii jest ogromne i wielokrotnie przewyższa możliwości produkcyjne polskich mleczarni, a Hiszpanie są gotowi zapłacić na wolnym rynku za masło tyle, ile kosztuje u nich. Rozpatrzmy teraz dwa scenariusze – 1) Polska używa euro, 2) Polska używa złotówki. I teraz pytanie – jak Hiszpanie zabiorą się do transakcji w jednym i drugim przypadku? Odpowiedź jest prosta – w pierwszym przypadku kupią masło i pojadą do domu, w drugim muszą wpierw kupić... złotówki! Oczywiście w obu przypadkach zwiększony popyt spowoduje wzrost ceny tego, co poszukiwane, ale tu się pojawia różnica. Jeśli drastycznie zdrożeje złotówka w stosunku do euro, to chętni na masło w kraju tego nie zauważą, a polski emeryt nadal będzie mógł zaszaleć i od czasu do czasu kupić sobie choćby i pół kostki. Jeśli usuniemy barierę w postaci wewnętrznej waluty, Hiszpanie niechybnie „przelicytują” biednego emeryta: zdrożeje nie złotówka (której nie będzie) a masło na półkach. Spyta ktoś, czy to dobrze, czy źle, czy skoro decydujemy się na udział we Wspólnym Rynku, to dlaczego nagle stawiać na nim jakieś bariery i chronić „swoich”? Nie chcę tu odpowiadać na to pytanie, chciałem jedynie pokazać, że odpowiedź na pytanie o euro w Polsce jest o wiele ważniejsza i bardziej złożona, niż pójście do kantoru wymiany walut przed wyjazdem za granicę.

W ciągu ostatnich kilku lat zyskały na aktualności jeszcze co najmniej dwie inne kwestie w dyskusji o euro – pierwsza to do czyjej kieszeni trafia tzw. podatek inflacyjny (płacimy go wszyscy, ale mało kto wie), a druga to konkurencyjność naszych produktów i gospodarki na Wspólnym Rynku. Ale o tym innym razem...

Pisząc na blogu, trzymam się sprawdzonych faktów i staram się ograniczać do własnych obserwacji i doświadczeń. Jeśli się ze mną nie zgadzasz, możesz skomentować mój wpis, pod jednym warunkiem (poniżej). Szanuję Twoje odmienne zdanie i oczekuję od Ciebie tego samego. Warunek dopisywania komentarzy: List do Efezjan 4, 29

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Gospodarka