"Sprawa Brunona K. pokazuje, że wezwanie Breivika zostało usłyszane"
Znana amerykańska firma zajmująca się analizą z zakresu bezpieczeństwa poświęciła Brunonowi K. znaczny raport, zatytułowany "Naśladując Breivika w Polsce".
Niebezpieczne połączenie
Większa część tekstu jest rekapitulacją wydarzeń i informacji podanych przez polskie służby oraz media. Amerykanie podkreślają, że Brunon K. był wyjątkowo groźny, ponieważ tak samo jak Breivik, łączył terrorystyczną ideologię ze znaczną wiedzą techniczną, zwłaszcza tą dotyczącą ładunków wybuchowych. "Większość tego rodzaju terrorystów nie ma umiejętności umożliwiających budowę bomb. W momencie, gdy starają się pozyskać konieczną wiedzę, stają się bardzo podatni na namierzenie" - pisze Stratfor.
Amerykanie podkreślają jednak, że Brunon K. popełnił kluczowy błąd, którego nie popełnił Breivik, mianowicie niedostatecznie się ukrywał ze swoimi przekonaniami. (26.04.2015 - dobre :) - dop. wł. Op44 ) Rok po zamachach w Norwegii służby wszystkich krajów są, podkreśla ośrodek, wyczulone na podobne prawicowe treści ekstremistyczne pojawiające się w sieci.
Nieciekawe perspektywy
W ocenie Stratfor, najważniejszą nauką ze sprawy Brunona K. jest to, że pokazuje, iż "wezwanie Breivika zostało usłyszane". Norweg nawoływał w swoim manifeście do formowania "komórek oporu" w Europie i walki z multikulturowością, co miało trafić na podatny grunt.
"Breivik i Brunon K. nie są sami w swoich ultranacjonalistycznych poglądach" - konkluduje Stratfor. Sytuacja w Europie ma, zdaniem ośrodka, sprzyjać ekstremizmowi. Przyczynia się do tego coraz gorsza sytuacja ekonomiczna i słabnięcie instytucji władzy. "W oczach ekstremistów pojawia się coraz więcej powodów do ataków na państwa i władze" - twierdzą Amerykanie.
Autor: mk\mtom / Źródło: Stratfor
=================================================================Zamach czy pretekst do medialnej histerii?
W sprawie "udaremnionego zamachu na Sejm" uwagę zwraca pomieszanie powagi tematu, z kompletnym absurdem detali informacyjnych. Charakterystyczne są, niektóre wątki z konferencji prasowej ABW i prokuratury:
- nieadekwatne do sytuacji akcentowanie wagi posiadanych przez ABW uprawnień do stosowania środków techniki operacyjnej (dostępne dane wskazują, że temat został ujawniony już dość dawno temu przez samego "zamachowca", w przestrzeni publicznej...);
- podkreślanie "wyjątkowego profesjonalizmu" służb (gdzie się miał on niby ujawnić...? W wychwyceniu w sieci gościa, który „nie kryje się ze swoimi wybuchowymi skłonnościami”?)
- konkretyzowanie sytuacji: ujawnienie celu, środków oraz metody realizacji „udaremnionego zamachu” (jednakże, bez doprecyzowywania jakichkolwiek danych, które uprawniałyby do tak kategorycznych stwierdzeń…).
(..) W pierwszej kolejności, rozważyłbym taki oto wariant – czy, aby to nie jest tak, że banalna sytuacja (tj. aktywny w sieci „zdeklarowany ideowo maniak pirotechniki”), nie stanowiłapodstawy do wytoczenia przez ABW "grubych armat", którym wcześniej operacyjnie przygotowano „region ostrzału"... (formując „grupę terrorystyczną” oraz „inicjując i moderując” eskalację określonych zachowań jej „lidera”…) ?
Gdyby się to potwierdziło, to byłby prawdziwy dramat...
Inaczej w mediach wygląda zatrzymanie przez policję „nawiedzonego piromana”, a inaczej wygląda „udaremnienie zamachu na konstytucyjne organy kraju" przez służbę specjalną. Co więcej, niektórym decydentom spektakularny sukces jest dziś potrzebny do życia, jak tlen…
Nie wiem, jakie jest „drugie dno” tej informacji i jakie będą ujawnione kolejne detale. Jednak z uwagi na totalną niespójność logiki obecnie przekazanych danych, z logiką wiedzy z zakresu terroryzmu - na obecnym etapie, pozostaję ZDECYDOWANIE SCEPTYCZNY W ODNIESIENIU DO TEJ „BOMBY MEDIALNEJ”..
================================================================



Komentarze
Pokaż komentarze (3)