Uczymy się, potem pracujemy, zakładamy rodziny, pracujemy dalej, pracujemy...
Z czasem, czujemy się zmęczeni, wypaleni, starzejemy się....zaczynamy coraz częściej myśleć o emertyturze....
Ale nie zapędzajmy się dalej, czyli w marzenia o emertyturze, skupmy się raczej na tym, by jej dożyć!
Większość ludzi młodych jest tak zajętych życiem pełną piersią, że nie zauważają upływu czasu, powiedziałabym nawet - czują się nieśmiertelni!
Sama myśl o emeryturze budzi w nich obrzydzenie, bo kojarzy się ze starością, niedołęstwem, nędzą, a oni są przecież królami kolorowego świata.
Z czasem, te kolory bledną...pojawiają się drobne niedogodności, które przeradzają się w problemy...a te, z kolei, powodują irytację, złość, poczucie zawodu......te uczucia zaczynają przeważać i przeszkadzać....na dodatek, nie mijają...
Długotrwały stress obniża system immunologiczny, pojawiają się choroby, które wymagają leczenia. Jedna wizyta u lekarza rozpoczyna serial, w którym stajesz się głównym bohaterem na wiele, wiele lat...właściwie - to do końca życia...
Taaak....a w którym momencie tego serialu pojawia się ta cholerna emerytura?
No cóż...dla Was - za późno, ale pocieszcie się, władza będzie zadowolona, bo wiek 67 lat, które proponują dzisiaj by przechodzić na emeryturę, za jakiść czas podniosą do 77!
I na tym chyba nie poprzestaną, bo po jakie koko, mają płacić schorowanym staruchom????


Komentarze
Pokaż komentarze (30)