Na portalu wpolityce.pl, który mam nieprzyjemność masochistycznie czytywać ukazał się ostatnio artykuł Bronisława Wildsteina "Labusiom pod rozwagę..." Artykuł to zapewne określenie na wyrost w tym przypadku, ale jak zwał tak zwał. Autor odnosi się w nim do sprawy księży przepraszających za niegodne zachowanie części Kościoła Katolickiego w stosunku do Prezydenta Komorowskiego, a także do traktującego o tym artykułu Kingi Dunin w "Krytyce Politycznej."
Arytkuł Wildsteina w zasadzie sprowadza się do zrelacjonowania artykułu Dunin oraz wypocenia puenty na temat możliwych dróg postępowania "Księży labusiów". Dla tych którzy nie wiedzą - księża labusie to tacy, którzy "merdają ogonem" do aktualnej władzy będąc " TVN-owskiego wyznania", i mimo tego merdania i tego wyznania nie są nadal docenieni ponieważ zdarza im się jeszcze wygłaszać poglądy zbyt katolickie - np. o bezwarunkowej ochronie życia. Pan Wildstein w swoim artykuliku ostrzega więc dobrotliwie tych księży nieszczęsnych, że jeśli nie chcą zerwać z doktryną kościoła, to muszą pogodzić się z niedocenieniem przez "liberalno lewicowy salon", ewentualnie podpowiada z wyżyn swej komentatorskiej mądrości "krok ostateczny" w postaci jak można się domyślić apostazji.
Pan Wildstein to typowy przypadek choroby ogarniającej tak zwane niepokorne dziennikarstwo, objawiającej się całkowitą redukcją umiejętności obiektywnej oceny zjawisk w sytuacji, gdy pojawia się choćby cień przypuszczenia, że zjawiska owe negatywnie odnoszą się do prawicowo narodowego środowiska politycznego spod szyldu Prawa i Sprawiedliwości. Zaraza rozpowszechnia się w zastraszającym tempie, nie omijając takich twardzielli jak Ziemkiewicz i Wildstein, których poczynania publicystyczne śledzę od lat, mając dotychczas dużo szacunku do poziomu, który reprezentowali. Obecnie nawet oni stali się prostymi propagandzistami jednej opcji politycznej, prymitywnymi siepaczami, którym do pięt nie dorastają również nie grzeszący obiektywnością dziennikarze z drugiej strony barykady typu Lis czy Olejnik.
Przykład z księżmi jest znamienny, bo ich zachowanie było po prostu chrześcijańskie. Tak. Koniec i kropka. Przeprosili za naganne wypowiedzi ludzi Kościoła w stosunku do urzędującego Prezydenta. I bez względu na to, czy tego Prezydenta nie lubimy, bez względu na to czy zasłużył na ostrą krytykę, czy ma coś za uszami, etc.itp. bez względu na to wszystko, nie godzi się ludziom Kościoła, chrześcijanom znieważać go i odsądzać od czci i wiary. Może to robić Kowalski jeśli chce, bo odpowiada przed sobą i swoim sumieniem, nie może człowiek reprezentujący religię, której głównym hasłem jest miłośc bliźniego, a także nieprzyjaciół swoich. W tym kontekście zachowanie księzy było jednoznacznie dobre i jednoznacznie chrześcijańskie. I każdy powinien to przynajmniej uszanować. Ale niestety zaraza PiS- totalnego zbydlęcenia dotknęła tak dużą rzeszę ludzi, że na żadnym prawicowym forum oraz z pióra żadnego "niepokornego" dziennikarza nie wyszła umiarkowana w tonie opinia dotycząca tej postawy księży. Widoczny był za to jednoznaczny, potępiający i erysystycznie deprecjonujący przekaz, w swej wymowie obrzydliwy i świadczący o zupełnym zaniku moralnego kompasu u ludzi mieniących się prawymi i sprawedliwymi.


Komentarze
Pokaż komentarze (31)