Zygmunt Jan Prusiński
13 CZERWCA 2018 ROKU
Trzy lata temu był to początek – nieznanych
jeszcze przed nami przeżyć – starałem się sobą
zainteresować w sklepiku u mamy -
muskałem cię w szyję łagodnie pocałunkami
byłem wówczas samotnym mężczyzną
nikomu nie winien to co czyniłem -
a ty Panno M. przyjęłaś mnie niczym w nagrodę.
Dziś masz satysfakcję kolorowych rozdziałów
w książkach napisanych – doceniasz mnie
stałaś się kobietą jasną biorąc udział w sferze
odbioru i dawania co z należytym szacunkiem
jestem ci winien przekazać wszystkie nagie
metafory i rankiem i wieczorami – ucząc
jakby od spodu ku górnolotnym odblaskom.
Żyjemy w otwartej przestrzeni – nie zasłaniam
tobie drzew ni ptaków na niebie -
jedynie kwiaty kradnę z ogrodów – Bóg widzi
i wiem że nie karze przecie to także jest poezja
jak śniadanie czy kolacja z tobą.
Do północy mam czas coś wymyślić
na pewno kilka strof miłosnych zaśpiewam.
13.6.2018 – Ustka
Środa 08:13
Wiersz z książki „W ramionach księżyca”
autor ZJP
https://m.salon24.pl/62512d79f229ea51a5db10cf5ade3781,860,0,0,0.jpg



Komentarze
Pokaż komentarze