Zygmunt Jan Prusiński
POSŁUCHAJ SKRZYPIEC PRZY ZACHODZĄCYM SŁOŃCU
Marzenie Pillado - Caneli
Jesteś nieprzeciętna w tym co robisz.
Szczodrość niepohamowana
jak temperament chilijskiej sosny.
Każde słowo z książki
bliższe jest od krzyku -
rozpalona czekasz na znak.
Pod drzewami cytrusowymi
porozmawiamy przy hiszpańskim winie,
o miłości.
- Czy słyszysz nad zatoką skrzypce?
Ktoś zamówił nam koncert życzeń,
może sam Federico Garcia Lorca?
Otocz mnie Erotyką -
nie skąp zbliżeń pod palmami,
niech się unosi płynność rąk...
Zadeklamuję wybrany wiersz miłosny
Józefa Łobodowskiego z Madrytu.
- Będziesz łagodna - będziesz otwarta,
jak trawa gościnna dla rosy przed świtem.
5.2.2011 – Ustka
Sobota 19:58
ROZNAMIĘTNIASZ MNIE W POLU SŁONECZNIKOWYM
Sama o tym nie wiesz Mar,
roznamiętniasz mnie w polu słonecznikowym.
W szykownym marszu pośród żółtych kwiatów,
swoje włosy rozrzuć na wiatr.
Wincenty van Gogh od razu zauważy,
przybiegnie z pędzlami i farbami.
Poproszę by namalował cię nago,
na tle słonecznych kwiatów...
Staniesz się ozdobą w tawernach,
sprzedamy kilka obrazów i będziemy bogaci.
Pojadę z tobą na Majorkę,
byłem w Al Neral i w Palmie. -
To tam na balkonie w hoteliku,
czytałem „Piękni dwudziestoletni” Marka Hłasko.
Moja kobieto z obrazu van Gogha,
zbliż swoje usta bym cię całował.
Wystarczy mi dwieście pocałunków -
świt mnie zastanie w erotycznym ornamencie.
4.2.2011 – Ustka
Piątek 20:20
MURY PLAZA MAYOR I MÓJ CIEŃ
Motto: „moje pogodne myśli
wstążki przyszłych zdarzeń”
- Mar Canela
Jesteś zajęta. Jesteś przejęta
oglądem murów w Madrycie -
rysujesz w sobie rysunki i rzeźby.
Taka kobieca a zarazem zamknięta,
na wysokich szpilkach chodzisz
po madryckim bruku.
Mój cień jest słoneczny. Przytul go,
tyle potrzebuje ciepła kobiety -
zapytaj się jak ma na imię
ten poeta powstały z włókien mgły.
Lubi czekoladki z rumem i wiśniami,
nie zapomnij o poczęstunku.
- Będzie zawsze twoim cielesnym aniołem!
5.2.2011 – Ustka
Sobota 13:54
[
ODNOŚNIE KOBIETY TYŁEM STOJĄCEJ
Mogła to byś sama Mar Pillado,
pełna obaw że ją dotknę,
choćby za pośladki.
W muzeum w Madrycie obowiązuje kultura,
ale jak się widzi lekko pochyloną -
może chusteczka spadła z torebki,
więc moje oczy kierują się na tyłek.
Jest dobrze - mówię do niej,
piękniejsza jesteś niż te obrazy.
Udała że nie słyszy i poszła dalej
w swoje prywatne marzenie.
- Faktycznie poeta w muzeum w Madrycie
jest niebezpiecznym kochankiem!
5.2.2011 - Ustka
Sobota 12:56
MODLITWA DO PAJĄKA
Mar Pillado
Ukrywasz się w książce.
Strącasz mnie z liści,
akurat wszedłem na wybraną gałąź,
by podglądać twe zamiary.
Nie jesteś bierna w czynach,
twoja jędrność świeci -
i ty budujesz pajęczynę.
Zasadzki są różne - muszę uważać,
bez stanika chodzisz dumna -
owijasz moje myśli ruchem węża.
I tak cię dostanę w wybranej nocy,
rozłożę w piekielnym potrzasku -
zatrząsnę jak jabłoń w sadzie.
Spadniesz do mego serca...
4.2.2011 - Ustka
Piątek 19:33
KOBIETA W MASCE
Motto: „...to, co Ci daję - daję sobie
czego Ci nie daję - sobie odbieram”.
- Mar Pillado
Może nie wiesz, ale
na tej drodze była ukryta
zasadzka – pajęczyna.
Weszłaś w masce
nierozpoznawalna -
niby mocna a zarazem krucha.
Dopiero teraz możemy porozmawiać,
o twoich stopach – szłaś do mnie
tyle dróg w Europie.
Jesteś moją kochanką,
z góry schodzę w dół, jak pająk -
oplotę cię Mar moim ciepłem.
Będziemy się kochać trzy razy,
zawsze przed posiłkiem
bądź gotowa.
Nie zdejmuj tylko maski -
za tą maską są wszystkie moje żony!
3.2.2011 – Ustka
Czwartek 7:09
ŻYCIE LAKONICZNE LECZ WAŻNE
Jakże bym chciała
odegrać już do końca
swoje role
zrzucić maski
zamknąć teatr
by móc wreszcie zobaczyć
swoją twarz... - Mar Pillado
Odbieram pani głos,
mówi sędzia aspołeczny,
który nie lubi kwiatów.
Zatrzymuję się przy obrazie w Madrycie,
stoi kobieta tyłem do mnie,
widzę jej plecy i kibić,
jest szczupła.
Nie wiem jak ją zaczepić,
jest głodna moich pocałunków,
słodkich warg i pewnie członka.
Nie jestem Armią Zbawienia,
nie biegam nago po pustyni,
co najwyżej potrafię śpiewać.
Zatrzymuję się ponownie przy obrazie w Madrycie,
stoi kobieta tyłem do mnie,
widzę jej plecy i kibić,
jest szczupła.
Gdybym był pewny że jest kobietą,
różnie to bywa w cywilizacjach,
to bym z nią poszedł na przystań.
Tam w cieniu drzewa palmowego,
zatrzymałbym w jej ręku Erotyk,
niechby się przyzwyczaiła do niego.
A potem to już z górki,
jak kamień do rzeki...
2.2.2011 – Ustka
Środa 23:43



Komentarze
Pokaż komentarze