Zygmunt Jan Prusiński
OPRÓŻNIAM KIESZENIE JAKBY PO ARESZTOWANIU
Wyzbywam się wszystkich nadziej
wiem że żyją ludziska z nią czy z nimi
pocieszają się świry ekspansja trwa
kalendarz sam wyrywa kartki
z każdego dnia - pocą się mali i duzi
dziewczyny tajemnicze jak nigdy
chciałbym zobaczyć jak leżą w łóżku
czy w krzakach pod wybranymi
ruchaczami - socjologicznie zbadać
co ich tak różni albo w ogóle nie różni.
Jednej podałem Laleczkę do ust
choć śmiało przyjęła to jednak
nie było w tym artyzmu a z artystą
trzeba uważać bo wymaga wiele
więcej - sam ruch jest ważny i
ślina odpowiednia żeby zamoczyć
ta płynność ma zaletę - jeśli facet
zamyka oczy to panna zdała egzamin.
Gorzej jest z dojrzałymi kobietami
one najczęściej czubeczek w ustach
trzymają i modlą się do świętości -
jeśli mogę dodać to wolę klasyczny
obieg wytwarzania piękna natury.
Żeby się zapamiętać tylko która
to pamięta tę wspólną spowiedź
w łóżku czy w krzakach - a zresztą
miejsce nie jest ważne a faktura
zapisana faktami nad jeziorem
Całowaniem czy nad stawem
Jagodzianka w Świdrach Wielkich
koło Otwocka.
Powtórzę pieprzyć pierdolić jebać
ruchać można wszędzie -
dupę wydupczyć na pograniczu
wolności w strefach zakazanych
najlepiej pasuje.
9.05.2022 - Ustka
Poniedziałek 14:40
Wiersz z książki „Świry”




Komentarze
Pokaż komentarze