Zygmunt Jan Prusiński
W REZERWIE UCZUĆ...
Przeglądałem zdjęcia
czytałem także wiersze
by zbliżyć się metafizycznie
unieść włos z ramienia
i puścić go jako nowinę
nad starym stawem
wymyślonym w pejzażu.
Nie przywołałem słowików
sam mogę ci zagwizdać
melodię o dawnej miłości
zamglonej w dolinie kłodzkiej
a tam zaskrońce i ważki
całe preludium przyrody
czeka na twoje czytanie
ulubionych wierszy jasnych.
Takie zawirowanie
jak przyczajony zielony las
w pokątnych miejscach
piszę legendę o trzyletnim
związku gdzie tyle było planów
nie tylko w książkach
pisanymi naszymi oczami.
28.5.2018 - Ustka
Poniedziałek 14:07
Wiersz z książki „Liryka odchodzącego słońca”




Komentarze
Pokaż komentarze