Zygmunt Jan Prusiński
BIAŁE WIERSZE – NIEBIAŁE ŻYCIE
Czytałem i pisałem – w ogóle nie znając
podstaw w teorii poetyckiej tylko
treści z życia to co zauważyłem niczym
seanse wielotematyczne na kanwie białego wiersza…
Oczywiście były jasne dni
widziałem i takie sceny kiedy ojciec
w miednicy mył matce stopy –
to był jakby sygnał do miłości
wieczorem słyszałem ów dowód
nie mogłem zasnąć od tych dźwięków.
A jeśli nadeszła niedziela
to oczywiście (niedzielne ubranka)
i marsz do kościoła witać Chrystusa –
potem wracając tradycyjnie mama
kupowała w cukierni na Warszawskiej
w sąsiedztwie kina „Promyk” –
u swojej koleżanki cukierki kukułki
ciastka tortowe i ćwiartkę Wiśniak na rumie
i tak do obiadu rodzice po kieliszku
spełniali to przesłanie.
Pamiętam takie jedno sylwestrowe
przygotowanie – z powodu nieznalezienia
ulubionego krawatu ojciec zaprotestował
i nie poszli na tańce – zostali w domu
dla nas dzieci było to szczęśliwe
że nie zostaliśmy sami.
I tak tej samotności było sporo
rozumiem że pracować trzeba –
ale ja wciąż szukałem miłości
tych uczuć które nam poskromiono.
24.12.2019 – Ustka
Wtorek 4:12
Wiersz z książki "Wnętrze cienia"




Komentarze
Pokaż komentarze