Zygmunt Prusiński
Zygmunt Prusiński
ZygmuntPrusiński ZygmuntPrusiński
18
BLOG

Recenzja pisana w raju

ZygmuntPrusiński ZygmuntPrusiński Kultura Obserwuj notkę 0

Zygmunt Jan Prusiński


RECENZJA PISANA W RAJU


- Recenzja czwarta


Wiersz "Wiosenne dzwonki" to drugi w życiu napisany utwór liryczny przez Ewę Prusińską - Kolasińską. Czytam zawsze kilkakrotnie żeby być pewniejszym krytykiem, czego właściwie szuka ta autorka (na polu bitewnym), bo Poezja to nie zakreślić kredkami rysunki, to jest skład żywych słów.

Nie studzę swojego temperamentu, aczkolwiek zadziwiająco obserwuję te zapisy, więc idę bo poetka zaprasza...

"Nie pójdę do domu strachów
dramatu mogę posłuchać w filharmonii
w najsłynniejszych dziełach mistrzów
brzmiącej uwertury życia".

Proszę czytać ze mną. Czy można uwierzyć że to pisze debiutantka? Drugi swój wiersz życia?! Przecież to jakiś absurd teorii względnej, bo mnie uczono najpierw tak, (czytaj książki), zatem czytałem, setki. Tomik wierszy można przeczytać w pół godziny. Ta cała zwrotka to powinna być jej mottem całej twórczości przed, zaznaczam przed, bo to dopiero jest wiosenne zakwitanie. Nie tylko jej wiersze (dokładnie, siedem) są wiosenne, ale i sama autorka jest wiosenna, narodziła się jakby od nowa. W dniu 18 Listopada 2012 roku.

Poetka zadaje pytanie, najpierw sobie...

"Pierwszy krzyk miłości
jakie imię sobie przywłaszczy?
lepszy dzień narodzin
czy jej odejścia..."

To głębia zawłaszczenia. Bo jeśli jest krzyk spragnionej kobiety, zdrowej a zarazem pragnącej tych przeżyć, to chce znać (jej imię), imię miłości, a jeżeli tak, to imię swojego wybranego - z którym po to imię pójdzie razem z nim. Tak. Tam dalej, w głębi krajobrazu tli się to światło doznań. To niczym ewolucja. Nowe następuje i zarasta z korzeni ich dotknięć. To świat intymny kochanków; on i ona. To ich ogród. I nikt nie ma tam wstępu.

Staram się zrozumieć, dlaczego poetka kryła ten swój wulkan tyle lat w sobie. Czy dlatego że dopiero teraz odnalazła się w idealnej akceptacji ciała i duszy?

To jest zjawisko dla mnie jak wypływające źródełko z mchu i traw, że każde jej słowo w wierszu jest ważne. Że zapowiada się dobrze ułożona intelektualistka z pazurem jeszcze surowej debiutantki. Ale niech tych pazurów wyrasta więcej. Jak drzewko liczące swoje gałązki.


20.12.2012
Czwartek 4:23

Zygmunt Jan Prusiński – dawniej słupski poeta, obecnie mieszka w Ustce. Pierwszy wiersz napisał w Otwocku, gdy miał 14 lat. Dzisiaj, mając 71 lat, nie potrafi powiedzieć, ile wierszy wyszło spod jego pióra. Sądzi, że ze trzy tysiące i że złożyły się na 53 książki. Ale w Słupsku wydał tylko dwie: “W krainie żebraków słyszę bluesa” i ostatnio “W ogrodzie Norwida” (2014) nakładem Starostwa Powiatowego. Inicjator powołania Grupy “Wtorkowe Spotkania Literackie”, w młodości przewodniczący Korespondencyjnego Klubu Młodych Pisarzy w Słupsku. W 1980 roku na III Sesji Literackiej na Zamku w Bytowie, jury, któremu przewodniczył Roman Śliwnik, przyznało mu pierwsze miejsce za erotyk w Turnieju Jednego Wiersza. Romanowi Śliwonikowi poświęcił wtedy kilkanaście wierszy, teraz zamierza poświęcić mu całą książkę.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura