ZygmuntPrusiński ZygmuntPrusiński
24
BLOG

Bij nie w tych bolszewików...!

ZygmuntPrusiński ZygmuntPrusiński Kultura Obserwuj notkę 0

Dziennik pisarza Karola Zielińskiego z Krakowa

16.01.2011 00:04


BIJ NIE W TYCH BOLSZEWIKÓW...!


Panie Zygmuncie. Obserwując Pana miotanie się w naszej rzeczywistości, uważam, że Pańskiego przyjaciela Jurka Izdebskiego, Pana i całą waszą grupę wyrolowali nie "mali" lokalni urzędnicy z Ustki czy Słupska, lecz ci "goście", co jeżdżą autami za sto tysięcy i noszą na rękach zegarki za 20 tysięcy. Lokalny urzędnik, radny, policjant etc. może "ukręcić" miesięcznie do 2 tysięcy i dokombinować kilkaset złotych, natomiast aferzysta, który już posiada poprzez kapitał realny wpływ na władze, może "skombinować", "zarobić", "uzyskać" dywidendę za kilkadziesiąt tysięcy a może i kilkaset tysięcy miesięcznie.


Oto nasi prawdziwi wrogowie!
Niech Pan nie szuka mitycznych bolszewików, bo ich Pan nie znajdzie. Wszyscy oni rozpłynęli się w powietrzu i przemienili w "kapitalistów". Weszli w spółkę z zachodnim kapitałem i rządzą nami bolszewickimi metodami. Poza tym, czy Pan nie widzi, że W Ameryce i w Europie Zachodniej również rządzą bolszewickimi metodami? Że metoda najmu robotnika, kalkulacja jego pracy i jego wypłata, są identyczne jak w bolszewii. W okresie PRL-u, najem robotnika odbywał się wobec tych samych, może nawet lepszych zasad niż w Ameryce i Anglii, jego praca była kalkulowana na podstawie podobnych wskaźników a wypłata również stosowna do poziomu gospodarki, z tym, że na Zachodzie robotnik mógł za swoją wypłatę więcej kupić... bo na raty, które płacił do końca życia. Chyba nie myśli Pan w moich oczach idealizować Zachodu?

"Bolszewicy", którzy zrobili krzywdę Panu i Jurkowi siedzą na Wall Strett, i w bankach Morganów i Melonów... tworząc wspaniały świat kapitalizmu.
To oni (są tymi mitycznymi onymi!) dali pieniądze na "zbudowanie" kryzysu naszej komunistycznej gospodarki. Bo gospodarka PRL-u nie zburzyła się sama. To kosztowało Zachód wielkie pieniądze, żeby zniszczyć siermiężną pracę polskiego robotnika i chłopa. To nie komunistyczne instancje (żydzi) w 1945 roku uruchamiały zrujnowane przez Niemców fabryki i kopalnie, tylko robotnicy i chłoporobotnicy, za wypłatę w cukrze, w kaszy i w butach z UNRY. Bez oglądania się, aż przyjdzie angielski kapitalista i kupi zrujnowaną fabrykę zapałek (albo kwasu) zaczynając jej odbudowę od zwolnienia resztki pracujących za Niemca robotników.
Bolszewicy pojawili się później, kiedy fabryki już ruszyły. I to najbardziej bolało zachodnich kapitalistów, że polskie chamy dają sobie bez nich radę. Na to poszły ich dolary, z których drobny odprysk zasilił kieszenie liderów "Solidarności". Jeśli Pan tego nie zrozumie, że Pańskim wrogiem jest najpierw zachodni kapitalista, który gra na "politycznej trąbie", a polski policjant, urzędniczyna z Ustki, czy celnik z Gdańska, tak tańczy jak mu w Brukseli albo w Londynie zagrają - to nie ma o czym gadać. Wtedy będzie się Pan kręcił jak pies wokół ogona, szczekając na "żyda", zamiast gryź rękę "pana" kapitalisty, który trzyma Pana, jak psa na łańcuchu i wypuszcza na dziada, żeby go Pan (jako dobry brytan) potarmosił. Polski powiatowy urzędnik ani policjant tu nie ma nic do gadania. Każą mu wypałować Prusińskiego, to wypałuje, każą aresztować Jerzego Izdebskiego, to aresztuje. Oni są tylko małymi pieskami wykonującymi polecenia wielkiego kapitału, którego lokaje pilnują w Warszawie.
I to jest prawdziwa bolszewia, która nie sieje nie orze, a generuje, z samego faktu że przyszłe pokolenia rodzą się nagie i muszą coś jeść, już teraz (generuje) - na kredyt - przyszłe pożyczki i kredyty, czerpiąc z tego wielkie profity.

Kapitalizm - jak ja go rozumiem - jest wtedy, kiedy to co zarobisz jest twoje, a nie banku. Ale - uwaga - tak się dzieje pod warunkiem, gdy twój zarobek (zysk) jest regulowany Prawem Naturalnym. Że w konsumpcję, że w potrzeby konsumpcyjne nie włącza się inżynieria społeczna (która w kapitalizmie jest taka sama jak w bolszewii), pressing psychiczny, reklama, narzucanie mód, narzucanie kredytów i w ogóle niszczenia całej substancji duchowej i zdrowego rozsądku, bez których nie ma mowy o ludzkiej wolności, godności i sensie życia. Jeśli się między konsumenta a producenta wkrada ten trzeci, "specjalista" od marketingu (kłamca) i reklamy (manipulator ludzkiej psychiki), to również producent staje się oszustem.                 

Kapitalizm używa bolszewickich przyspieszaczy (metod) i "ulepszaczy", a człowiek (konsument psieje i wyrodnieje w jakiś idiotyczny produkt społecznego podziału pracy (która z pracą już nie ma nic wspólnego). Proszę nie mówić, że po 1989 roku żyjemy w jakichś lepszych czasach, niż bolszewickie, bo metody produkcji i sterowania życiem społecznym są takie same jak w bolszewii.


Zygmunt Jan Prusiński Bajki erotyczne...

Zygmunt Jan Prusiński – dawniej słupski poeta, obecnie mieszka w Ustce. Pierwszy wiersz napisał w Otwocku, gdy miał 14 lat. Dzisiaj, mając 71 lat, nie potrafi powiedzieć, ile wierszy wyszło spod jego pióra. Sądzi, że ze trzy tysiące i że złożyły się na 53 książki. Ale w Słupsku wydał tylko dwie: “W krainie żebraków słyszę bluesa” i ostatnio “W ogrodzie Norwida” (2014) nakładem Starostwa Powiatowego. Inicjator powołania Grupy “Wtorkowe Spotkania Literackie”, w młodości przewodniczący Korespondencyjnego Klubu Młodych Pisarzy w Słupsku. W 1980 roku na III Sesji Literackiej na Zamku w Bytowie, jury, któremu przewodniczył Roman Śliwnik, przyznało mu pierwsze miejsce za erotyk w Turnieju Jednego Wiersza. Romanowi Śliwonikowi poświęcił wtedy kilkanaście wierszy, teraz zamierza poświęcić mu całą książkę.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura