Ewa Prusińska - Kolasińska
Jak ptak
W satynowej pokusie poranka
piaskowej poduszki
wróżki moich snów
w figlarnym grymasie
przygryzionych ust
rozpuszczam wodze
zadziornej wyobraźni
z bonusem skrzydeł
ptaka wzlatującego
nad parkiem Wolności
Aby cię spotkać...
Nurkuję w Dolinie Orła
podniebnym mostem
czerwonego szlaku
w pointach baletnicy
z wicherkiem w grzywce
stąpam dumnie -
w jasnym świetle
niczym Mgławica Oriona
Białymi słowami zaklęci
chłoniemy ciszę
W gejzerach zmysłów
pląsa duch rozkoszy
ssąc z korzeni sok
eliksiru miłości...
Czy poetę łatwo pokochać?
Jak ptak szybuję w błękicie nieba...
17.04.2013
_________________________
Zygmunt Jan Prusiński
RECENZJA PISANA W RAJU
Część piętnasta
Wczoraj był szczęśliwy dzień a właściwie już czas nocy był, i dla mnie i dla autorki wiersza "Jak ptak" do książki "Róże i rzeki".
Poetka Ewa Prusińska - Kolasińska była tak podniesiona pozytywną temperaturą, że udało jej się przekazać swe uczucia do ukochanego mężczyzny. I jest w tym jakaś niesamowita etiuda miłości, bo gdyby nie kochała nie byłaby zdolna tego wiersza napisać. Jakby to powiedzieć, była w transie...
Czyżby nazbierały się takie wewnętrzne prądy i zbliżony instynkt połączenia tych słów za człowiekiem z którym tyle miesięcy przebywa? Ile rozmów. Ile listów. Ile i sprzeczek - bo tak się u nich rozwija to wspólne Drzewo Miłości. To jakby klimat rajskiego ogrodu.
Zajrzyjmy do wiersza... Poetka zaprasza:
"W satynowej pokusie poranka
piaskowej poduszki
wróżki moich snów
w figlarnym grymasie
przygryzionych ust
rozpuszczam wodze
zadziornej wyobraźni
z bonusem skrzydeł
ptaka wzlatującego
nad parkiem Wolności
Aby cię spotkać..."
Rozglądam się jakby. Wchodzę w te słowa jak do parku. Podoba mi się ta metafora zresztą bardzo świeża - nowa, to "piaskowa poduszka". Naprawdę trzeba być przebiegłym i trafić w sedno... I to się jakoś dziwnie poetce udaje. Choćby i to, "zadziorna wyobraźnia", to jak ogień z ust kobiety do mężczyzny, bo go w tym parku Wolności chce spotkać.
Te starania o miłość się czuje. Poetka nie zwalnia a jeszcze bardziej zanurza się w ten intymny świat dobroci...
"Nurkuję w Dolinie Orła
podniebnym mostem
czerwonego szlaku
w pointach baletnicy
z wicherkiem w grzywce
stąpam dumnie -
w jasnym świetle
niczym Mgławica Oriona"
Czy nieciekawy to fragment kiedy podąża do swojego ukochanego: "podniebnym mostem", dlaczego akurat tędy? Bo i te trudy nie są tajemnicą dla niej. Jest odpowiedzialna i ukształtowana by składać takowe orzeczenia, jak ta rzeczywiście "baletnica z wicherkiem w grzywce", podkreśla, że "stąpa dumnie" jako kobieta, która wierzy tej miłości, bo gdyby nie wierzyła toby takiego wiersza nie napisała. To jestem pewny.
I jakby na dowód zbliżyła się do niego, jest tak blisko, że czują się wypełnieni świadomością, że nikt nie jest w stanie im przeszkodzić. Proszę czytać:
"Białymi słowami zaklęci
chłoniemy ciszę
W gejzerach zmysłów
pląsa duch rozkoszy
ssąc z korzeni sok
eliksiru miłości..."
Jako ta niewinność nie tylko wiersza ale i rzeczywistości także niewinnej, są sobą spowici białymi słowami, chłonąc w sobie tę ciszę namiętności, bo i tak powstanie gejzer i rozkosz, i tu dotkliwa czuciem ta fizyczna potrzeba: "ssąc z korzeni sok eliksiru miłości". Dawno nie czytałem w Poezji miłosnej takiego splotu słów w erotycznej liryce...
Poetka Ewa Prusińska - Kolasińska na koniec wiersza pyta się jakby siebie: "Czy poetę łatwo pokochać?" - odpowiadam że tak. Odpowiadam za niego - który faktycznie jest poetą.
A ona czekając na jego odpowiedź, "jak ptak szybuję w błękicie nieba..."
- Jestem pewny, że on też jest jej ptakiem, i czeka na niego właśnie tam...
19-20.4.2013 - Ustka
Sobota 9:20




Komentarze
Pokaż komentarze