Tak pytają Niemcy w artykule zamieszczonym w bild.de.
To był prosty deal: Grecy otrzymali 110 mld euro, ale w zamian, by obniżyć swe miliardowe długi, muszą oszczędzać, oszczędzać, oszczędzać. Premier Grecji Papandreou zaordynował najostrzejszy program oszczędnościowy w historii kraju: 20% mniejsze wynagrodzenia i emerytury dla wszystkich. Przeciętne obciążenie podatkowe Greków wzrosło do 41,5%, podatek VAT z 19 na 23%. Budżety wszystkich ministerstw poszły o 10% w dół. To daje w sumie 30 mld euro oszczędności. Bruksela wyraziła pełne zadowolenie.
Ale teraz przychodzi obawa przed plajtą, gdyż Grecy wydają za mało pieniędzy, a sklepy skarżą się, iż mają obroty o 13% mniejsze. Do tego wzrosła inflacja, która wynosi teraz 5,5%. Zamykane są sklepy, wstrzymywane budowy, a firmy zwalniają pracowników. Bezrobocie wzrosło z 8,5 do 12% i istnieje groźba, że może niedługo wynieść 20%. Już teraz co trzeci młodociany jest bez pracy, a greccy przedsiębiorcy są dłużni państwu 12 mld euro w ramach składek emerytalno- rentowych.
Na drugie (tj. obecne) półrocze oczekują eksperci dalszego spadku dochodu narodowego o 5%. Grecki związek handlowców liczy się ze 100 tys. upadłościami do końca roku.
Ale nam Polakom to nie grozi - tak przedstawia Donald Tusk. Pełen ufności i wiary w umiejętności naszego premiera, a także ministra finansów, jestem przekonany, iż nigdy nie przeczytam w niemieckiej prasie artykułu "Wie geht es den Polen mit unseren Milliarden?" ("Jak powodzi się Polakom z naszymi miliardami?").


Komentarze
Pokaż komentarze (4)