Banaś nie odpuszcza. Raport NIK ws. wyborów kopertowych będzie wcześniej

Wybory kopertowe miały się odbyć 10 maja 2020 r. Fot. PAP/Tytus Żmijewski
Wybory kopertowe miały się odbyć 10 maja 2020 r. Fot. PAP/Tytus Żmijewski

Jutro Marian Banaś przedstawi raport Najwyższej Izby Kontroli dotyczący ubiegłorocznych kopertowych wyborów prezydenckich. Jak informuje RMF FM, w raporcie są zawiadomienia do prokuratury dotyczące osób odpowiedzialnych za organizację wyborów.

Raport NIK już jutro

Według nieoficjalnych informacji raport końcowy NIK o organizacji wyborów korespondencyjnych pokazuje, że miały się one odbyć bezprawnie, a odpowiedzialność za to ponosi głównie premier Mateusz Morawiecki i szef KPRM Michał Dworczyk. Początkowo publikacja raportu była planowana na 18 maja.

Jak informuje RMF FM, w raporcie kontrolerzy bardzo ostro rozprawili się z wyborami kopertowymi na każdym etapie ich organizacji - od planowania do podejmowania decyzji.

Pod koniec kwietnia portal Onet podał, że Najwyższa Izba Kontroli dysponuje dowodami i dokumentami stawiającymi w bardzo niekorzystnym świetle premiera Mateusza Morawieckiego w związku z organizacją tzw. wyborów kopertowych z maja 2020 roku. Według portalu, z lektury głównych dokumentów pokontrolnych wynika, że "Izba ma dowody stawiające w trudnym położeniu prawnym obecnego szefa rządu Mateusza Morawieckiego oraz kierującego jego kancelarią ministra Michała Dworczyka".

Onet twierdzi, że uzyskał dostęp do nieopublikowanego końcowego dokumentu z kontroli, jaką NIK przeprowadził w instytucjach państwowych, ministerstwach oraz spółkach skarbu państwa w związku z organizacją tzw. prezydenckich wyborów kopertowych w maju 2020 r.

NIK negatywnie o wyborach kopertowych

„NIK negatywie ocenia proces przygotowania wyborów powszechnych na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zarządzonych na dzień 10 maja 2020 r. z wykorzystaniem głosowania korespondencyjnego” – czytamy w ocenie ogólnej przedstawionej w raporcie końcowym. Izba stwierdza w nim wyraźnie, że „w okresie od 16 kwietnia do 9 maja 2020 r. brak było podstawy prawnej do wydania decyzji polecającej przeprowadzenie powszechnych wyborów w trybie korespondencyjnym. W tym stanie rzeczy wydanie decyzji z 16 kwietnia 2020 należało ocenić negatywnie”.

Zastrzeżenia NIK dotyczą nie tylko szefa rządu Mateusza Morawieckiego, ale także szefa Kancelarii Premiera Michała Dworczyka oraz szefa MSWiA Mariusza Kamińskiego, szefa Ministerstwa Aktywów Państwowych Jacka Sasina, a także Poczty Polskiej i Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych.

NIK w raporcie końcowym wskazuje, że cały proces organizacji niedoszłych wyborów skutkował niegospodarnym wydatkowaniem ze Skarbu Państwa kwoty 56 mln 450 tys. 406 zł 16 gr jako rekompensaty dla Poczty Polskiej i PWPW oraz powstaniem szkody tych spółek na łączną kwotę 76 mln 530 tys. 600 zł.

Kto jest winien?

Według Onetu Kancelaria Premiera otrzymała dwie nieformalne analizy prawne od Magdaleny Przybysz, do niedawna szefowej departamentu prawnego KPRM i Mariusza Haładyja, prezesa Prokuratorii Generalnej. Szczególnie krytyczna miała być ta autorstwa Przybysz. "W siedmiostronicowej analizie stwierdza, że premier nie może nakazać Poczcie Polskiej organizowania wyborów, a jeśli podejmie taką decyzję, to musi liczyć się z odpowiedzialnością karną, odpowiedzialnością przed Trybunałem Stanu, upadkiem rządu i osobistą odpowiedzialnością finansową" - wskazywał portal.

Wicepremier Jacek Sasin, komentując przecieki w sprawie raportu NIK, mówił, że organizacja wyborów kopertowych to była odpowiedzialność całego rządu, a nie jednego premiera, wicepremiera, czy poszczególnych ministrów. - Jako cały rząd działaliśmy w sytuacji nadzwyczajnej w trakcie przygotowania do tych wyborów prezydenckich - zaznaczył.

Wicepremier wskazał, że rządzących zobowiązywał wówczas konstytucyjny termin na przeprowadzenie tych wyborów, który został wyznaczony przez marszałek Sejmu. - Naprawdę nie mogliśmy tego ignorować w poczuciu odpowiedzialności za Polskę - podkreślił.

Wybory korespondencyjne, czyli kopertowe

Wybory korespondencyjne, tzw. kopertowe miały się odbyć 10 maja 2020 roku, w związku z pandemią koronawirusa. 6 kwietnia 2020 r. w Sejmie pojawił się projekt ustawy "o szczególnych zasadach przeprowadzania wyborów powszechnych na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zarządzonych w 2020 r.".  Za przygotowanie i dostarczenie wyborcom pakietów wyborczych miała odpowiadać Poczta Polska.

Sejm ustawę przyjął jeszcze 6 kwietnia, ale na miesiąc utknęła ona w Senacie. Andrzej Duda podpis pod ustawą złożył dopiero na dwa dni przed planowanymi wyborami. Choć ustawy nie było, to PiS oraz władze Poczty Polskiej przygotowywały się do organizacji wyborów, które ostatecznie się nie odbyły. Dotychczas powszechnie uważano, że organizacja wyborów korespondencyjnych miała kosztować blisko 70 mln zł.

ja

Lubię to! Skomentuj19 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka