Terlikowski: Każdy z nas ma w otoczeniu ludzi skrzywdzonych, ofiary molestowania

Tomasz Terlikowski, fot. Facebook/profil Tomasza Terlikowskiego
Tomasz Terlikowski, fot. Facebook/profil Tomasza Terlikowskiego
Szokiem może okazać się uświadomienie sobie, jak wielu naszych bliskich, znajomych, mogło być ofiarami molestowania. Jeśli jest to 25 proc. kobiet i kilkanaście proc. mężczyzn, to znaczy, że każdy z nas ma w swoim otoczeniu ludzi skrzywdzonych – mówi Salonowi24 dr Tomasz P. Terlikowski, filozof i publicysta.

To tkwi w mentalności. Mamy oczywiście po wszystkich stronach – lewicowej, prawicowej, antykościelnej i prokościelnej ludzi, którzy przerobili ten problem, doszli do tego, że w tych sprawach to ofiary są najważniejsze. Ale jednak ludzie ci są w mniejszości, wielu komentatorów reaguje w ten sposób, że na przykłady pedofilii wśród księży od razu pokazuje przykłady pedofilii wśród celebrytów i odwrotnie. Wynika to z jednej strony z plemienności, ale też z pałkarstwa, które zdominowało naszą debatę publiczną. Jedni uderzają pałką pedofilii kościelnej, drudzy celebryckiej, a ofiary są używane tylko do bicia w innych. Kluczowa jest zmiana podejścia, by to właśnie pokrzywdzeni znaleźli się na pierwszym planie.

Jak to podejście zmienić?

Przede wszystkim należy te ofiary wysłuchać, oddać im głos. Te rozmowy są wstrząsające. Dorosły mężczyzna, który mówi na spotkaniu, że czuje się jak bezpański pies, że zawsze już będzie czuł się „niczyj”. Kobieta, która podczas spotkania z kardynałami w Watykanie mówi, że nie ma już i nigdy nie będzie tej dziewczynki, która została skrzywdzona w wieku 10 lat, już nigdy nie będzie bawić się lalkami, że odebrano jej dzieciństwo i młodość. Są terapie, wsparcie, pomoc – ale to do końca nie usunie tej traumy. I właśnie od wysłuchania ofiar, umieszczenia ich w centrum naszej uwagi, należy zacząć zmianę tego podejścia.

Tu istotną kwestią jest też chyba sama profilaktyka, jak rozmawiać z dziećmi, by je chronić, jak rozpoznać, że dziecko może być krzywdzone?

Z dziećmi trzeba rozmawiać, być czujnym, nie lekceważyć, gdy dzieje się coś niepokojącego. Nie wolno przejść obojętnie wobec nagłej zmiany zachowania dziecka. Oczywiście, u nastolatków hormony buzują, zmiany są, ale te nagłe powinny nas zaniepokoić. Na pewno nie wolno zamykać się, gdy dziecko mówi nam o dziwnym zachowaniu nauczyciela. A problem jest ogromny, nawet nie zdajemy sobie sprawy z jego skali.

To znaczy?

Jak wynika ze statystyk, co czwarta nieletnia w Stanach Zjednoczonych doświadczyła molestowania. Oczywiście nie zawsze chodzi tu o gwałt, czy przemoc fizyczną – czasami chodzi tu o dziwne propozycje, sprośne teksty, zachowania niewerbalne czy wspólne oglądanie pornografii. Dla nastolatki czy nastolatka one także są traumą, a przez wiele lat było dla nich społeczne przyzwolenie. To musi się zmienić. Szokiem może okazać się uświadomienie sobie, jak wielu naszych bliskich, znajomych, mogło być ofiarami molestowania. Jeśli jest to 25 proc. kobiet i kilkanaście proc. mężczyzn, to znaczy, że każdy z nas ma w swoim otoczeniu ludzi skrzywdzonych. A skoro tak, należy bardzo ostrożnie wypowiadać się na te tematy także dlatego, by nie skrzywdzić naszych bliskich.

CZYTAJ TEŻ: Ks. Isakowicz-Zaleski: Nie ma nic groźniejszego, niż inteligentny i ustosunkowany pedofil

Wspomniał Pan, że pedofile do skomplikowane osobowości. I fakt, czasem są to ludzie, którzy mają niepodważalne zasługi, czy to w Kościele, czy na polu kulturalnym, sportowym. I tu jest pytanie – czy piętnując – jak najbardziej słusznie – czyny tych ludzi, którzy, podkreślmy to, powinni zostać ukarani, należy tak samo odrzucić ich dorobek i na przykład przestać oglądać filmy, czytać ich książki itd.?

Nie ma prostej odpowiedzi na te pytania, bo owszem, teoretycznie nie powinno się utożsamiać dzieł twórcy z jego czynami. Ale też pamiętać należy o tym, że czasem ta imponująca i dobra działalność mogła pomóc pedofilowi w dokonywaniu przestępstw. Wojciech Krolopp mógł krzywdzić tyle niewinnych osób, bo był sprawnym dyrektorem chóru, dobrym dyrygentem, rodzice tych dzieci chcieli, by one robiły karierę. Bohaterka artykułu Mariusza Zielke ze swoim oprawcą zetknęła się dlatego, że był dobrym trenerem. Ofiary księży pedofili często szukali u nich wcześniej pocieszenia i je początkowo znajdowali, bo ci kapłani doskonale zakładali maskę świetnych duszpasterzy, do tego empatycznych. Reżyserzy wykorzystujący seksualnie swoje ofiary robili to np. dzięki castingom, na które szły tłumy, bo owi twórcy byli niezwykle popularni. A jednocześnie trzeba sobie zdawać sprawę, że na przykład Roman Polański dopuścił się przynajmniej jednego czynu o charakterze pedofilskim, ale też wśród jego filmów są dzieła absolutnie wartościowe. I tak – należy czasem oddzielić dzieła od twórcy, ale też zawsze pamiętać, że umiejętności tych ludzi pomagały im czasem w czynieniu straszliwego zła.

ZOBACZ TEŻ: Był działaczem PO, potem kandydował z list PiS. Bartłomiej M. z zarzutami gwałtu 

Pojawiają się też opinie, że pedofile są ludźmi chorymi, że należy ich leczyć, kastrować chemicznie itd. Czy jest możliwe w ogóle prewencyjne zmuszenie pedofili do leczenia, aby nie stanowili zagrożenia dla dzieci?

Polecam książkę dr Amy Zabin pt. „Rozmowy z pedofilem. Dla dobra naszych dzieci”, która jest zapisem rozmów z człowiekiem skazanym za pedofilię. Mówi on wyraźnie, że dla niego spełnienie seksualne było istotne, ale istotniejsze było poczucie kontroli nad niewinną osobą. To ważna lektura, dzięki której możemy wiedzieć, co siedzi w głowie pedofila. Zapewne są i tacy, którzy mają świadomość, że coś jest nie tak i chcą się leczyć, ale - przy obecnym społecznym odbieraniu pedofilii - już samo przyznanie się przed samym sobą i - tym bardziej przed innymi - że ma się problem może być niezwykle trudne, a bez terapii trudno jest uniknąć zaangażowania. Terapia jest także trudna. Kastracja chemiczna sprawić może co najwyżej, że staną się oni bardziej okrutni w kwestii tej kontroli. Jedynym wyjściem jest uniemożliwienie kontaktu z dziećmi, czasem przez więzienie, bądź terapię w zamkniętym zakładzie. Z pełną świadomością, że terapia ta może nie przynieść szybkich rezultatów, że może ich w ogóle nie przynieść.

Rozmawiał Przemysław Harczuk

Lubię to! Skomentuj72 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo