Wałęsa stawił się przed oblicze prokuratora. Chodzi o składanie fałszywych zeznań

Lech Wałęsa (w środku). Fot. Flickr
Lech Wałęsa (w środku). Fot. Flickr
Lech Wałęsa w południe przybył do siedziby gdańskiego pionu śledczego IPN. Były prezydent zeznawał ws. składania fałszywych zeznań na temat jego podpisów pod donosami w teczce TW "Bolek". Wałęsie przedstawiono zarzut dot. złożenia nieprawdziwych zeznań mających służyć za dowód w postępowaniu karnym prowadzonym w sprawie podrobienia na jego szkodę dokumentów operacyjnych Służby Bezpieczeństwa z lat 1970-76.

Dawny lider "Solidarności" został wezwany na przesłuchanie pierwotnie 12 października. Wtedy jednak nie zeznawał, tłumacząc się względami zdrowotnymi i usprawiedliwił swą nieobecność zwolnieniami lekarskimi. 

IPN wszczął postępowanie po wypowiedziach Lecha Wałęsy, kiedy w 2017 r. zakwestionował autentyczność teczki TW "Bolek", odkrytej w domu Czesława Kiszczaka. "Śledztwo w tej sprawie zostało wszczęte po zawiadomieniu prywatnej osoby. Dotyczy zeznań, które Lech Wałęsa złożył w 2016 r. toku w postępowaniu karnym w sprawie podrobienia na jego szkodę dokumentów operacyjnych Służby Bezpieczeństwa z lat 1970-76. Przesłuchany wówczas w charakterze świadka i uprzedzony o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania i zatajenie prawdy, zaprzeczył, aby sporządzał i podpisywał okazane mu podczas przesłuchania dokumenty znajdujące się w teczce personalnej i teczce pracy tajnego współpracownika Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie Bolek" - przekazali śledczy IPN. 

Zobacz: 


"Postępowanie dotyczące podrobienia dokumentów operacyjnych Służby Bezpieczeństwa z lat 1970-76 na szkodę Lecha Wałęsy zostało wszczęte 25 lutego 2016 roku w związku z jego publicznymi wypowiedziami. Lech Wałęsa wskazywał w nich, że materiały dotyczące tajnego współpracownika SB o pseudonimie Bolek, odnalezione w domu byłego ministra spraw wewnętrznych PRL Czesława Kiszczaka, zostały sfałszowane. Celem postępowania było sprawdzenie, czy doszło do przestępstwa polegającego na podrobieniu tych dokumentów i kto ewentualnie je popełnił. Lech Wałęsa miał w śledztwie status pokrzywdzonego" - dodano. 

Instytut Pamięci Narodowej, posiłkując się ekspertyzą grafologiczną Instytutu Sehna w Krakowie, potwierdził autentyczność dokumentów SB, wytworzonych w latach 1970-1976. 

Lech Wałęsa jeszcze nie zabrał głosu ws. zeznań w pionie śledczym IPN. Publikował dziś za to zdjęcia z wizyt gości w jego biurze. 

GW

Lubię to! Skomentuj10 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka