Bili łomami i okradli. Straż Graniczna potwierdza brutalny atak na migrantów

PAP/Artur Reszko
PAP/Artur Reszko
W czwartek 11 listopada w rejonie Hajnówki troje migrantów zostało pobitych i obrabowanych - poinformowała Grupa Granica. Niedługo później informacje te potwierdziła Straż Graniczna.

Migranci pobici i obrabowani. W Polsce

W czwartek wieczorem małżeństwo z Iraku i Syryjczyk zostali pobici i obrabowani w okolicy Hajnówki. O zdarzeniu poinformowali jako pierwsi aktywiści z Grupy Granica. I to właśnie oni znaleźli pobitych migrantów przy drodze. O dramacie, jaki ich spotkał, opowiedziała aktorka Maja Ostaszewska podczas konferencji prasowej Grupy Granica.

- Byli pobici, zabrano im pieniądze, jeden z mężczyzn został uderzony łomem w głowę, trafił do szpitala, zabrano im wszystkie dokumenty. Pani bała się, że zostanie sama, że gdy wróci do lasu, zostanie zgwałcona i już nigdy nie zobaczy swojego męża - mówiła Ostaszewska.

Według ofiar ataku napastnicy nie przypominali migrantów, więc uznali ich za okolicznych mieszkańców i poprosili tylko o wodę. Wtedy zostali napadnięci. Śledztwo w tej sprawie prowadzi policja, a doniesienia aktywistów zostały potwierdzone przez Straż Graniczną.

- Mamy na placówce trzy osoby, dwóch obywateli Iraku i jednego obywatela Syrii, którzy mówili, że zostali pobici. Czynności dotyczące ewentualnego pobicia prowadzi policja. My, jako Straż Graniczna, będziemy przyjmować ich wnioski o ochronę międzynarodową w Polsce - poinformowała cytowana przez Interię mjr Katarzyna Zdanowicz.

Grupa Granica apeluje o utworzenie korytarza humanitarnego

Działacze z Grupy Granica podają, że to pierwsza taka sytuacja. Aktywiści apelują do rządu o utworzenie korytarza humanitarnego ze względu na pogłębiający się kryzys na granicy. Poniżej publikujemy treść komunikatu, który ukazał się na stronie organizacji na portalu Facebook.

"W odpowiedzi na informacje dotyczące zwiększonej liczby osób, które szukając ochrony stały się ofiarami reżimu Łukaszenki i które w obliczu braku szans na przekroczenie granicy na oficjalnym przejściu mogą zostać siłowo przepchnięte przez reżim na stronę Polską, apelujemy do polskiego rządu o utworzenie korytarza humanitarnego, przestrzeganie podstawowych zasad humanitaryzmu, wpuszczenie mediów, organizacji humanitarnych i medyków na granice.

Prowokacje reżimu Łukaszenki dotychczas nie spotkały się z adekwatną odpowiedzią Polski – odpowiedzią na miarę kraju demokratycznego i przestrzegającego praw człowieka.

Zamiast nielegalnych wywózek, przemocy i ignorowania kryzysu humanitarnego domagamy się ochrony życia i zdrowia, sprzeciwu wobec tortur oraz ochrony i respektowania praw osób migrujących. Mamy jako państwo obowiązek zapewnić pomoc osobom wykorzystywanym przez reżim Łukaszenki – ochronę międzynarodową dla osób uciekających przed przemocą, prześladowaniami czy wojną, a dla pozostałych bezpieczny powrót do domu. To nie tylko nakaz moralny, ale też obowiązek wynikający z prawa międzynarodowego.

W obliczu realnej groźby eskalacji sytuacji na granicy apelujemy do rządzących oraz do Straży Granicznej, MSWiARP oraz Wojsk Obrony Terytorialnej o przestrzeganie podstawowych zasad humanitaryzmu, podjęcie działań mających na celu ratowanie życia i zdrowia osób migrujących, czyli kobiet, dzieci, osób starszych i mężczyzn, które uciekają z krajów objętych konfliktami, prześladowaniami i destabilizacją.

Na granicy Polski nie może dochodzić do przemocy ani przypadków naruszenia praw człowieka, które obserwujemy od tygodni. Bezpieczna granica to taka, na której osoby migrujące mogą liczyć na ochronę. To taka, na której nikt nie umiera" - piszą aktywiści.



SW

Przeczytaj też:

Marsz Niepodległości. Kto zionął nienawiścią

Niemcy pokazali swój stosunek do wydarzeń na granicy. "To nie jest problem"

Szokujące relacje z Kuźnicy. Białoruscy pogranicznicy wrzucili kobiety i dzieci pod druty


Lubię to! Skomentuj85 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka