Rocznica śmierci Pawła Adamowicza. Mocny komentarz Jacka Żakowskiego

W Sejmie brat Pawła Adamowicza przy podobiźnie zamordowanego prezydenta Gdańska Fot. PAP/Radek Pietruszka
W Sejmie brat Pawła Adamowicza przy podobiźnie zamordowanego prezydenta Gdańska Fot. PAP/Radek Pietruszka
- Nie twierdzę, że ktoś z obozu władzy chciał śmierci Pawła Adamowicza. Ale sabotując śledztwo, władza puszcza oko do potencjalnych następców zamachowca, że może w tej zbrodni nie wszystko było złe. I to jest bardzo niebezpieczne – mówi Salonowi 24 Jacek Żakowski, publicysta „Polityki”.

Mijają trzy lata od tragicznych wydarzeń w Gdańsku – zamachu na prezydenta Pawła Adamowicza. Samorządowiec został raniony nożem podczas 27. Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy 13 stycznia 2019 roku. Zmarł następnego dnia. Jakie jest znaczenie tego wydarzenia?

Jacek Żakowski: Straciliśmy niezwykle zdolnego i obiecującego polityka. Ja uważam, że Paweł Adamowicz miał przed sobą wielką karierę. Na szczeblu centralnym. Dla Polski to niepowetowana strata, bo tak zdolnych ludzi w polityce nie mamy wielu. To jeden wymiar. Drugi wymiar to oczywiście sama niewyobrażalna tragedia, okrutna zbrodnia. Brutalne ataki na prezydenta Gdańska przed tragedią. Ale też trzeba zauważyć, że ci, którzy szczuli na Adamowicza, myślę o mediach państwowych, niektórych politykach obozu władzy, nie nauczyli się niczego, nie wyciągnęli z tej tragedii żadnych wniosków. I to jest w tym wszystkim najbardziej przerażające.

To ewidentne, widoczne gołym okiem sabotowanie śledztwa przez prokuraturę kierowaną przez Zbigniewa Ziobrę, trwale obciąża tę władzę, rzuca na nią odpowiedzialność polityczną. To jest strasznie duży problem. Bo czasem może się zdarzyć, że jakieś grupy społeczne zapędzą się. Że przesadzą. Ktoś rzuci w kogoś młotkiem. Ale potem przychodzi refleksja. Tu nic takiego nie nastąpiło. Jak widzę jak w mediach państwowych opowiada się o tej tragedii, to nie widzę, by medialnych funkcjonariuszy to unieszczęśliwiało. W Wielkiej Brytanii mieliśmy dwa zabójstwa polityków. Ale tam od razu sprawę potępiano, wyjaśniano. Tu tego brakuje.

Przeczytaj też:

"List kurii to projekcja pedofila. Skoro nie uczy ich ewangelia, może nauczą bankructwa"

Przypomnijmy jednak, że w 2010 roku doszło do zabójstwa Marka Rosiaka, pracownika biura Prawa i Sprawiedliwości w Łodzi. Sprawca mówił, że chciał zamordować Jarosława Kaczyńskiego, ale miał za krótką broń. Więc mord polityczny. A też niektórzy sprawę relatywizowali, bagatelizowali…

Jest jednak kolosalna różnica – tam bardzo szybko przeprowadzone zostało śledztwo. Sprawca został osądzony i prawomocnie skazany.

Tak, ale w mediach pojawiały się komentarze niektórych lewicowo-liberalnych publicystów, którzy twierdzili, że zabójca Ryszard C. był niepoczytalny (co akurat nie było prawdą, został prawomocnie skazany na dożywocie), że nie było mordu politycznego. Po śmierci Jana Szyszki byli tacy, którzy żartowali i drwili ze zmarłego polityka. A w tym samym czasie w Kielcach na słupach wieszano podobiznę posła Platformy Obywatelskiej. Czy nie jest tak, że zwariowaliśmy jako całe społeczeństwo, a problem nienawiści przekraczającej wszelkie granice dotyczy wszystkich stron sporu?

W każdym społeczeństwie są ludzie, którzy cieszą się z cudzego nieszczęścia. Jak kogoś wyrzucą z pracy, to zawsze znajdzie się idiota, który powie „o jak fajnie, że go wyrzucili”. Wszędzie są ludzie, którzy radują się z tragedii. To oczywiście paskudna cecha. Nie wolno jej akceptować, ale trzeba przyjąć, że taka cecha u części ludzi występuje. Czym innym jest jednak ludzka wada, a czym innym państwo, które musi być od tego wolne. I widać tu kolosalną różnicę pomiędzy Wielką Brytanią, Polską sprzed lat a Polską PiS. Polska PiS z tej wredności, paskudnej cechy charakteru, podłości, uczyniła zasadę funkcjonowania państwa.

Jest też druga rzecz – mamy w kraju atmosferę narastającej wojny domowej. To w jakimś sensie nieuchronne w społeczeństwie, w którym nasienie zła ma tak potężną tubę jak media publiczne. To ogromna odpowiedzialność obozu władzy, żeby to wygaszać. A ja nie widzę takiej intencji. Tymczasem każdy, kto zna naszą specyfikę powinien wiedzieć, że my siedzimy na beczce prochu. Bo nasze społeczeństwo dotknięte jest czymś, co określa się mianem narcyzmu kulturowego. To pewne przeświadczenie Polaków, że zostaliśmy na przestrzeni wieków skrzywdzeni, niszczeni, a w ślad za tym idzie przeświadczenie o własnej wyjątkowości. Tu są oczywiście uzasadnienia historyczne, można je zrozumieć. Ale w takim społeczeństwie bardzo łatwo o doprowadzenie do zbiorowej nienawiści. I każdy polityk, który rządzi, powinien sobie zdawać sprawę, że to nie Szwajcaria.

Tacy ludzie jak Macierewicz, Kaczyński, Ziobro, ponoszą gigantyczną odpowiedzialność za to sianie nienawiści. A politycy drugiej strony za to, że niewystarczająco się temu sprzeciwiają. Donald Tusk w 2007 roku mówił o polityce miłości. I to było mądre – było próbą wylania kojącej oliwy na wzburzone fale. Oczywiście była potem tragedia smoleńska, to się nie udało. Ale załagodzenie tego konfliktu będzie głównym zadaniem po zmianie władzy, która prędzej czy później nastąpi.

No dobrze, tylko śledząc fora i profile zwolenników opozycji mamy np. nienawiść do małych miejscowości, „pisiorów ze wsi” itd. Ciężko tu mówić o pojednaniu?

A w drugą stronę możemy przeczytać o „pier…. Warszawce”. Oczywiście, że emocja jest silna po jednej i po drugiej stronie. Ale jeśli sprowadza się tylko do komentarzy internetowych, to zagrożenie jest relatywnie niewielkie. Gdy politycy zaczynają ją wykorzystywać do budowania narracji „my – oni” staje się gigantyczna. I obawiam się, że będziemy jeszcze świadkami wielu bardzo złych rzeczy. Sabotowanie procesu Pawła Adamowicza wynika z obawy, że oskarżony mógłby powiedzieć, że na przykład popiera PiS, nienawidzi opozycji, co obecnie rządzących postawiłoby w bardzo złym świetle. W spowalnianiu śledztwa jest jakaś małość. Bo ja nie twierdzę, że ktoś z obozu władzy chciał śmierci Pawła Adamowicza. Ale sabotując śledztwo, władza puszcza oko do potencjalnych następców zamachowca, że może w tej zbrodni nie wszystko było złe. I to jest bardzo niebezpieczne.

Przeczytaj też:

Polscy naukowcy odkryli gen odpowiedzialny za ciężki przebieg Covid-19

Flurona - grypa i koronawirus jednocześnie. Choroba jest już w Europie

Ks. Isakowicz-Zaleski: Jestem załamany i zdruzgotany. To odzieranie ofiary z godności


Lubię to! Skomentuj107 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale