Komisja ds. Pegasusa: Kwiatkowski ujawnia faktury "na zakup środków techniki specjalnej"

Senator niezrzeszony Krzysztof Kwiatkowski przed komisją senacką ds. Pegasusa, fot. PAP/Marcin Obara
Senator niezrzeszony Krzysztof Kwiatkowski przed komisją senacką ds. Pegasusa, fot. PAP/Marcin Obara
Senator Krzysztof Kwiatkowski pokazał senackiej komisji ds. Pegasusa faktury z zakupów sprzętu przez Centralne Biuro Antykorupcyjne. - Środki z Funduszu Sprawiedliwości nie mogły zostać przekazane CBA - podkreślił Kwiatkowski.

Kwiatkowski przed komisją śledczą

Senator niezrzeszony Krzysztof Kwiatkowski, były prezes NIK składa wyjaśnienia przed senacką komisją nadzwyczajną ds. przypadków inwigilacji przy użyciu systemu Pegasus. Jeszcze wczoraj Kwiatkowski poinformował, że został oficjalnie zwolniony z tajemnicy kontrolerskiej.



Kwiatkowski, pytany o okoliczności zakupu systemu Pegasus przez polskie służby, poinformował, że na początku 2018 r. NIK przeprowadził kontrolę z wykonania budżetu państwa. - W konkluzji z tej kontroli stwierdziliśmy, że środki z Funduszu Sprawiedliwości nie mogły zostać przekazane CBA, gdyż zgodnie z ustawą o CBA działalność CBA jest finansowana wyłącznie ze środków budżetu państwa, a środki państwowego budżetu celowego takimi środkami nie są - powiedział Kwiatkowski.

Były szef NIK pokazał faktury

Były szef NIK ujawnił przy tym kopię rachunku z Narodowego Banku Polskiego, która ma poświadczać, że doszło do przelewu z Ministerstwa Sprawiedliwości na rachunek CBA. Rachunek został wystawiony w ramach realizacji umowy między Funduszem Sprawiedliwości a CBA.

Faktura została opisana jako "potwierdzenie zakupu środków techniki specjalnej służącej do wykrywania i zapobiegania przestępczości". Zdaniem Kwiatkowskiego na fakturze nie ma nazwy systemu Pegasus, ponieważ - jak ocenił - starano się ukryć faktyczny cel zakupu. - Nikt tą nazwą się nie posługiwał. Tą nazwę, w mojej ocenie, starano się świadomie ukryć - dodał senator.

Według Kwiatkowskiego pod oświadczeniem na fakturze podpisali się: były szef CBA Ernest Bejda i były dyrektor biura finansów CBA Daniel Art.

25 mln zł to nie cała suma

Kwiatkowski przedstawił też dokument, tzw. kwartalną informację o wykorzystaniu środków otrzymanych z Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym, potwierdzający, że środki te zostały wykorzystane. - Ten dokument potwierdza otrzymanie środków przeznaczonych na zadanie zgodnie z zawartą umową. Oczywiście mówimy o umowie, w oparciu której doszło do zakupu środków techniki specjalnej, służących do wykrywania i zapobiegania przestępczości, a mówiąc w praktyce - inwigilacji obywateli - powiedział.

- To jest suma 25 mln zł - poinformował. - W oparciu o jawne dokumenty mogę powiedzieć, że to nie był cały koszt zakupu tego systemu - dodał. Wyjaśnił też, dlaczego uwzględniona została tylko taka suma. - To, że kontrolerom NIK-u udało się wychwycić ten zakup, jest efektem tego, że beneficjent, czyli CBA, przekazało potwierdzenie - poinformowało o wykorzystaniu i zrealizowaniu umowy z Funduszem Sprawiedliwości - wyjaśnił. - Ten dokument udało się NIK zidentyfikować i dzięki niemu polscy obywatele dzisiaj mogą się o nim dowiedzieć, dlatego że jest w jawnych dokumentach z kontroli Funduszu Sprawiedliwości, które negatywnie oceniliśmy - dodał b. szef NIK.

Senator wskazał też, że na fakturze firmy, która dostarczała produkt, jest napisane, że "faktura dotyczy zakupu systemu współfinansowanego ze środków Funduszu Pomocy Pokrzywdzonych, czyli tzw. Funduszu Sprawiedliwości i faktura uregulowana została w całości, tj. pierwsza transza, bezpośrednio ze środków Funduszu Specjalnego".

- Ci, którzy te decyzje podejmowali i ci, którzy te decyzje realizowali, mają - moim zdaniem - co najmniej świadomość, że naruszyli prawo, albo działali na jego granicy - podkreślił Kwiatkowski.

Trzy różne wersje dot. przekazania środków

Na dowód tego pokazał także kolejny dokument, pismo z 15 lutego 2018 r. podpisane przez wiceministra sprawiedliwości Michała Wosia kierowane do Jarosława Wyżgowskiego, dyrektora biura administracyjno-finansowego. "Uprzejmie informuję, iż dotacja celowa z wykorzystanych środków otrzymanych z Funduszu Sprawiedliwości, w związku z umową zawartą z Centralnym Biurem Śledczym w dniu 29.09.2017 r., została rozliczona w całości w dniu 15.02.2018 r." - napisał Woś. Kwiatkowski zauważył, że w piśmie błędnie wskazano jednostkę - CBŚ.

W kolejnym przedstawionym przez Kwiatkowskiego piśmie, ówczesny dyrektor spraw rodzinnych i nieletnich w MS Mikołaj Pawlak informował trzy dni później tego samego dyrektora, że "przekazanie środków z Funduszu Sprawiedliwości nie miało charakteru dotacji celowej".

- Czyli w ministerstwie sprawiedliwości w ciągu trzech dni powstawały różne wersje tego, jaki jest charakter od strony formalno-prawnej tych środków - wyjaśnił Kwiatkowski. - Nie mam żadnej wątpliwości, że miało to związek z rozpoczętą i trwającą już wówczas kontrolą NIK - dodał

Senacka komisja śledcza ds. Pegasusa

W poniedziałek komisja wysłuchała dwóch specjalistów z działającej przy Uniwersytecie w Toronto grupy Citizen Lab. To właśnie ten ośrodek jako pierwszy ustalił, że system Pegasus miał być używany wobec m.in. senatora Krzysztofa Brejzy, adwokata Romana Giertycha i prokurator Ewy Wrzosek. Eksperci zapewniali, że posiadają dowody kryminalistyczne potwierdzające, iż z telefonu senatora Brejzy zostały wykradzione dane. - Jesteśmy przekonani, że senator był monitorowany w bardzo szeroki sposób - mówili badacze.

Według doniesień "Gazety Wyborczej" za pomocą Pegasusa szpiegowano także ludzi związanych niegdyś z PiS, np. byłego rzecznika partii Adama Hofmana.

– Mam nadzieję, że ta sprawa zostanie do końca wyjaśniona. W tamtym czasie pozyskiwano informacje przez Pegasus i tworzono z nich różne narracje o mnie. Przekazywano je mediom, tworząc bardzo złą atmosferę wokół mnie, moich przyjaciół i mojej działalności gospodarczej – powiedział w rozmowie z Onetem Adam Hofman.

ja


Czytaj także:

Lubię to! Skomentuj132 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka