Powodem samobójstwa 12-letniej Kingi nie było molestowanie? Na jaw wyszły nowe fakty

Unsplash
Unsplash
Historia 12-letniej Kingi, która miała tragiczny koniec poruszyła całą Polskę. Wszyscy za jej śmierć obwiniali niesprawny system. Tymczasem prokuratura Rejonowa w Dąbrowie Tarnowskiej (Małopolskie) nie łączy samobójczej śmierci 12-letniej Kingi ze sprawą molestowania seksualnego.

Zastępca prokuratora rejonowego przekazał, że biegła psycholog, która badała wówczas dziewczynkę, zaopiniowała, iż najbardziej obciążające dla Kingi były właśnie problemy uczuciowe.

Przypomniał, że zajmowało się nią wiele instytucji i specjalistów m.in. poradnia psychologiczna, psychiatra, ośrodek pomocy społecznej, czy kurator sądowy. Dziewczynka trzykrotnie była też hospitalizowana na oddziałach psychiatrii dziecięcej.

- Była pod opieką fachowców, szeregu instytucji, ale mimo to do samobójstwa doszło. My jednak nie łączymy go ze zdarzeniem z czerwca. Mimo że był to czyn naganny, karygodny i nigdy nie powinien mieć miejsca, co zapewne znajdzie swoje odzwierciedlenie w toku dalszego postępowania - wskazał prok. Swadźba.

Nie ma dowodów, żeby matka znęcała się nad dzieckiem

W przestrzeni medialnej komentowany był też wątek rzekomego znęcania się nad dziewczynką przez matkę Kingi i partnera kobiety. Choć nie został on jeszcze merytorycznie rozstrzygnięty, to prokuratura wskazuje, że brak jest podstawy, by przyjąć, iż do takich zdarzeń dochodziło.

- Wątek znęcania nie potwierdza się, nie mamy podstaw, żeby przedstawić rodzicom, czyli matce i jej konkubentowi, zarzutu popełnienia przestępstwa na szkodę Kingi - powiedział zastępca prokuratora.

Prok. Swadźba wskazał, że z opinii przydzielonego rodzinie kuratora wynika, iż w domu nastolatki niejednokrotnie dochodziło do kłótni i ostrej wymiany zdań, a sama dziewczynka była "dzieckiem charakternym, które miało swoje zdanie". Jednak w rozumieniu przepisów Kodeksu karnego nie można uznać tego za znęcanie - wyjaśnił prokurator.

Kolejnym wątkiem, o którym pisały media, było molestowanie przez partnera matki. Według relacji prokuratora Kinga jednak kategorycznie zaprzeczyła przed sądem, by była molestowana przez tego mężczyznę.

- Również w postępowaniu rodzinnym prowadzonym przez Sąd Rejonowy w Dąbrowie Tarnowskiej, element molestowania dziecka przez partnera matki nie został w żaden sposób potwierdzony - przekazał rzecznik tarnowskiego sądu.

Całą sprawę Kingi prok. Swadźba ocenił jako "tragiczną".

- Cierpiała z powodu rozterek emocjonalnych, z którymi nie umiała sobie poradzić. Nie wiem, czy instytucje, które zajmowały się Kingą, mogły zrobić coś więcej, by zapobiec tej tragedii. Nie jestem fachowcem w dziedzinie psychologii czy medycyny - podsumował prokurator.

Ciocia dziewczynki

W sprawie Kingi pojawił się też relacjonowany przez media wątek cioci dziewczynki z innego województwa, u której nastolatka spędzała ubiegłoroczne wakacje. Kobieta miała zabiegać o to, by stać się dla dziecka rodziną zastępczą.

W tym zakresie sprawą dziewczynki najpierw zajmował się sąd w Środzie Śląskiej, który w wakacje ubiegłego roku otrzymał wniosek o ustanowienie dla Kingi rodziny zastępczej.

- 6 lipca 2021 r. wpłynął wniosek krewnej małoletniej o ustanowienie jej dla dziecka rodziną zastępczą. Ale według Ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej, osoba, która go złożyła nie jest uważana za spokrewnioną - przekazała PAP Sylwia Jastrzemska, rzecznik wrocławskiego sądu okręgowego.

Jak wyjaśniła, w myśl przepisów tej ustawy, za osoby spokrewnione z dzieckiem uważa się tylko jego dziadków i jego rodzeństwo.

- Natomiast ciotka czy wujek nie są już uważani za rodzinę spokrewnioną. Jest to o tyle istotne, że osoba, która nie jest uważana za rodzinę spokrewnioną, aby mogła podjąć się funkcji [bycia rodziną zastępczą], musi przejść specjalne szkolenia, których obowiązek wynika z ustawy, a także uzyskać certyfikat - wyjaśniła sędzia Jastrzemska.

Ponadto rzecznik przekazała, że sąd zapoznał się z treścią wniosku i trzy dni po jego wpłynięciu, czyli 9 lipca, drogą elektroniczną przekazał go do sądu w Dąbrowie Tarnowskiej.

- Z przekazanych informacji wynikało, że dąbrowski sąd ma już informacje o tym, że w tej rodzinie jest potrzeba rozważenia ingerencji - powiedziała sędzia Jastrzemska. Jak dodała, chodziło o to, żeby sądy w swoich działaniach się nie "dublowały", a to właśnie dąbrowski sąd był w tym przypadku właściwy miejscowo.

- Postanowienie, czyli formalną decyzję o przekazaniu sprawy do Dąbrowy Tarnowskiej, sąd w Środzie Śląskiej podjął 12 lipca. To był koniec czynności w naszym sądzie - podsumowała Jastrzemska.

Kolejny wniosek

W lipcu ubiegłego roku do dąbrowskiego sądu - jak poinformował sędzia Tomasz Kozioł - wpłynął kolejny wniosek, tym razem Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej i Wsparcia Rodziny w Dąbrowie Tarnowskiej.

- Jego treść nie była taka, jak treść wniosku cioci dziewczynki. Dotyczył on wglądu przez sąd w sytuację rodziny - wyjaśnił rzecznik.

Sędzia doprecyzował, że z wnioskiem wystąpiono z uwagi na pojawiające się "problemy wychowawcze", jakie miała sprawiać nastolatka oraz z "uwagi na atmosferę wzajemnych roszczeń i pretensji", jaka miała panować między dziewczynką a jej matką. Do tego wniosku dołączony został wywiad policyjny, w którym "nie zostało stwierdzone, aby dochodziło do przemocy fizycznej lub psychicznej w stosunku do nastolatki".

Lubię to! Skomentuj58 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo