Gmyz: Armia niemiecka nie ma broni, ich łodzie nie pływają. Stan opłakany

Sławomir Jastrzębowski i Cezary Gmyz. Fot. Salon24.pl
Sławomir Jastrzębowski i Cezary Gmyz. Fot. Salon24.pl
Gdyby Rosja napadła na Niemcy w weekend, żołnierze Bundeswehry przyszliby walczyć w poniedziałek. Jeśli mieliby czym – mówi Salonowi 24 Cezary Gmyz, korespondent TVP w Berlinie.

Korespondent TVP w Berlinia został zapytany o to, czy Niemcy przyszliby Polsce z pomocą. „To dobre pytanie. Pytanie, czy na pewno chcielibyśmy bratniej pomocy Niemiec. Odpowiedzieć na nie musiałyby polskie władze. Natomiast kluczowe jest rozwijanie własnych zdolności obronnych. Wojna na Ukrainie pokazała, że tylko państwa silne mogą w pełni władać także orężem dyplomatycznym” – przekonywał Cezary Gmyz.



Armia niemiecka w opłakanym stanie

Bardzo krytycznie odniósł się do działania Niemców w sprawie Ukrainy. „Sposób zachowania Niemców budzi zgrozę. Niemcy zachowywały się bardzo źle przed wybuchem wojny. Ambasador Ukrainy usłyszał, że Ukrainie nie można pomagać, bo wytrzyma maksymalnie trzy dni. Wojna trwa już trzy tygodnie, a im dłużej trwa nieudana kampania rosyjska, tym więcej sprzętu napływa na Ukrainę” – mówił gość Sławomira Jastrzębowskiego. „Gdybyśmy chcieli polegać na armii niemieckiej, to powinniśmy zdawać sobie sprawę, w jakim stanie jest Bundeswehra, a jest w stanie opłakanym. Gdy przeczytamy raporty pełnomocnika Bundestagu do spraw wojskowości, to zobaczymy, że armia niemiecka, choć jest armią kraju będącego wiodącym eksporterem broni, sama tej broni nie posiada. Do tego stopnia, że niemieccy piloci śmigłowców by zachować uprawnienia ćwiczą na śmigłowcach pomocy drogowej. To woła o pomstę do nieba” – przekonywał Cezary Gmyz. Wskazał też inne szokujące przykłady, na przykład łodzie podwodne, które są wodowane, ale nie pływają, bo nie ma do nich części. Etaty wojskowe chodź dobrze opłacane, są w ¼ nieobsadzone. Armia pracuje tylko od poniedziałku do piątku. „Gdyby Niemcy zostali napadnięci w weekend, to w poniedziałek stanęliby do walki. Pod warunkiem, że mieliby broń” – mówi Gmyz.

Merkel znów znika

Sławomir Jastrzębowski spytał też o rolę Angeli Merkel w zaistniałym kryzysie. Zdaniem Gmyza trudno to zbadać, była szefowa niemieckiego rządu zniknęła. „Kanclerz Merkel ma niebywały zwyczaj znikania w sytuacjach kryzysowych. Tak było w trakcie kryzysu uchodźczego, czy zamachu w Berlinie w 2016 roku na jarmarku bożonarodzeniowym” – przypomniał. Wprawdzie teraz Merkel nie jest już kanclerzem, ale zdaniem Cezarego Gmyza polityk tej rangi nie jest nigdy w pełni postacią anonimową. I kanclerz Merkel nie powinna unikać mediów.

Zmiana nastawienia

Pytany o nastawienie opinii publicznej i mediów Gość Sławomira Jastrzębowskiego przyznał, że nastąpiła całkowita zmiana w podejściu. „Ja przez pięć lat byłem traktowany jako wręcz osoba non grata. A teraz jestem zapraszany do mediów niemieckich, które chcą słuchać, co Polacy mają do powiedzenia”. „Wiceminister polskiego MSZ, Szymon Szynkowski vel Sęk był w ciągu dwóch dni gościem kilkunastu spotkań. Nagle okazuje się, że ci straszni Polacy mieli rację” – mówi Gmyz. Pytany o to, czy Niemcy zmienią stosunek do Polaków stwierdził, że nie będzie to takie proste. Odblokowanie środków z KPO nastąpi dzięki naciskom Joe Bidena na struktury europejskie. Żenującym nazwał fakt, że sytuację wykorzystać chce opozycja i Donald Tusk, który chce odblokowanie środków uznać za swoją zasługę. Cezary Gmyz przypomniał, że połączenie wypłat unijnych środków z mechanizmem praworządności miało dotyczyć wyłącznie sprzeniewierzenia środków unijnych. Przypomniał też aresztowanie byłego premiera Bułgarii Bojko Borysowa. Polityk ten zdławił niezależność mediów w swoim kraju, ale przez lata był traktowany za praworządnego. Był sojusznikiem Merkel, nazywanym wręcz bułgarskim carem, robiącym wrażenie na pani kanclerz. „KPO bułgarskie było dawno klepnięte, tam nie dopatrzono się braku praworządności” – powiedział Gmyz.

Niemcy oceniają wizytę premierów na Ukrainie lepiej, niż polska opozycja

Korespondent z Berlina został też zapytany o ocenę wizyty Mateusza Morawieckiego, Jarosława Kaczyńskiego i premierów Czech i Słowenii na Ukrainie. „Niemcy na temat wizyty są dużo lepszego zdania, niż polska opozycja” – mowi Gmyz. „Odbyłem dwugodzinną rozmowę z politykami CDU, którzy wyrazili podziw dla działań trzech premierów i wicepremiera. Że to doda otuchy Ukraińcom, szkoda, że niemieccy politycy nie decydują się na taki krok” – mówił korespondent TVP w Berlinie.

Szaleństwo Czeczki

Gość programu został też zapytany o śmierć Emila Czeczko. „Nie powiem, że się tego nie spodziewałem”. Zdaniem dziennikarza jeśli komuś ta śmierć była na rękę jednak Białorusinom. Pomysły, że Polska wysłała tam grupę morderców są absurdalne. „Gdy ktoś jednak słyszał, gdy Emil Czeczko opowiadał o Andrzeju Dudzie, ubranym w gumowy pas zbroczony krwią sprawiał wrażenie osoby mającej problemy psychiczne. Obawiam się, że te problemy mogły go doprowadzić na sznur – podsumował gość programu Jastrzębowski Wyciska.

Przeczytaj też:

Wielcy polscy ekonomiści na monetach kolekcjonerskich NBP

Niemcy jako partner w polityce zagranicznej? Ekspert ostrzega, dziś nie jest to oczywiste

Były minister z PiS: "Sytuacja jest krytyczna. Niezbędny raport o bezpieczeństwie kolei"


Lubię to! Skomentuj23 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka