Interesy archidiecezji i adwokat zamieszana w przemyt narkotyków dla Słowika i gangu

Przemyśl. Fot. przemyska.pl
Przemyśl. Fot. przemyska.pl
O interesy Archidiecezji Przemyskiej i ks. Edwarda Sobolaka, który zarządza jej finansami, dba znana w Warszawie adwokat. Od wielu miesięcy jest o niej głośno, ponieważ - według śledczych - miała przemycać do Aresztu Śledczego na Białołęce m.in. narkotyki dla gangsterów z gangu mokotowskiego i Andrzeja Z., ps. Słowik. Kuria, choć o tym wie, nie widzi problemu - tylko podziękowała nam za troskę. Okręgowa Rada Adwokacka umywa ręce i czeka na decyzje prokuratury.

W tej historii mamy kilkadziesiąt milionów złotych unijnych pieniędzy dla spółek parafialnych na biznes fotowoltaiczny, byłego konserwatywnego senatora, a w ostatnich miesiącach również znaną w stolicy adwokat Olgę J., która - jak bagatelizuje Archidiecezja Przemyska - nie została zawieszona w wykonywaniu zawodowych obowiązków, więc może świadczyć usługi prawne dla dowolnych podmiotów gospodarczych.

Polecamy:

Lwów stworzył interaktywną mapę schronów i bunkrów dla mieszkańców

ORLEN na zakupach u Muska. Dla Ukrainy

Choć reprezentujący archidiecezję i jej interesy ks. Edward Sobolak nie przyznaje wprost, że mecenas dla niego pracuje, to stara się bagatelizować sprawę, która ciągnie się za Olgą J. Salon24.pl widział też dokument, z którego wynika, że ks. Sobolak, prokurent 22 spółek, w sporze prawnym powołuje się na kancelarię adwokacką Olgi J.

Zaznaczmy, że w sprawie przemytu narkotyków do Aresztu Śledczego na Białołęce do tej pory nikt nie został skazany, więc w świetle prawa wszyscy w nią uwikłani są wciąż niewinni. Nie zmienia to faktu, że afera jest bulwersująca na wielu poziomach.

Przemyt i handel narkotykami

To głośna sprawa, która miesiąc temu miała kolejną odsłonę. Zamieszani w nią są gangsterzy: Andrzej Z., ps. Słowik (ostatnio kojarzony też z kontrowersjami dotyczącymi gali Marcina Najmana) i bossowie gangu mokotowskiego Sebastian L., ps. Lepa, Wojciech S., ps. Wojtas, Artur N., ps. Arczi. A także strażnicy więzienni i adwokatki, które - jak wynika z ustaleń śledczych - były w prywatnych relacjach z niebezpiecznymi przestępcami, dla których miały przemycać do aresztu narkotyki.

Śledztwo w tej sprawie prowadzi Mazowiecki Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Warszawie. W sprawie podejrzanych było kilkadziesiąt osób. Akt oskarżenia został w połowie lipca 2021 r. skierowany do Sądu Okręgowego Warszawa-Praga.

O tym, że na terenie aresztu działa grupa przestępcza złożona z najbardziej rozpoznawalnych postaci stołecznego półświatka, prokuratura dowiedziała się dzięki zawiadomieniu, które złożył jeden z członków narkotykowej bandy. Sebastian K., ps. Łysy napisał w kwietniu 2019 r. list, w którym ujawnił śledczym strukturę grupy i zakres jej działalności.

Z zabezpieczonych notatek i zeznań K. wynika, że w proceder przemytu m.in. narkotyków do Aresztu Śledczego na Białołęce, zamieszane są też dwie adwokatki Monika Ch. i Olga J.

Łysy obciąża zeznaniami

Przed miesiącem w materiale Superwizjera "Jak gangsterzy przejęli więzienie" ujawniono m.in. treść zeznań Sebastiana K., ps. Łysy, który współpracował z grupą.

"Świadkiem rozmowy o naszych uzgodnieniach finansowych była adwokatka Olga. Wtedy też dowiedziałem się, że głównie to adwokaci dostarczają narkotyki do aresztu. Adwokatka Olga była u mnie dwa-trzy razy w miesiącu. Przekazywała mi po 50 gramów amfetaminy i 100 gramów marihuany, pakowanych w palce od gumowych rękawiczek jednorazowych" - zeznawał K.

I dalej: "Prawniczka Olga przynosiła również drogie alkohole, jedzenie, strzykawki, igły, kokainę na użytek własny Lepy i Arcziego. Zapytałem ich wszystkich, czy muszę się obawiać tutaj na widzeniach, że ktoś wejdzie do pokoju. Oni wszyscy z mojego pytania zaczęli się śmiać i najpierw Lepa zaczął mi tłumaczyć, że tutaj nie muszę się niczego obawiać, że tutaj Lepa i Olga uprawiają seks, że wąchają kokainę, którą ona przynosi, piją alkohol i nikt tutaj nie przyjdzie i nie skontroluje".

Z zeznań Sebastiana K. wynika również, że prawniczki nie tylko dostarczały narkotyki, ale też odbierały pieniądze: "Ja mam taką wiedzę, że ona (Olga-red.) na wolności zarządza w kwestii marihuany, amfetaminy i sterydów. To do niej przywożone są bezpośrednio narkotyki z produkcji i plantacji. Ona je pakuje i przekazuje dalej" - wyjaśniał Łysy.

Nieoficjalnie część zeznań Łysego potwierdzają też strażnicy więzienni, którzy byli zamieszani w proceder. Proces gangsterów, oskarżonych o handel narkotykami na Białołęce, ruszył w lipcu 2021 r. i zapewne potrwa wiele miesięcy. Współpracujące z nimi prawniczki, czekają na koniec swojego śledztwa.


Archidiecezja nie dostrzega problemu

Zwróciliśmy się z pytaniami do Archidiecezji Przemyskiej, która - jak przyznaje w odpowiedzi - korzysta z usług mecenas Olgi J., choć odpowiedź jest dość wymijająca. Na nasze pytania odpowiedział ksiądz ekonom - Edward Sobolak - który zajmuje się finansową stroną życia zakonnego. Oczywiście poinformowaliśmy go, w czym upatrujemy problem, choćby tylko wizerunkowy.

- Uprzejmie dziękujemy za wyrażoną troskę wobec Archidiecezji Przemyskiej, jednakże chciałbym na wstępie zaznaczyć, iż Kuria nie widzi związku ze sprawą, którą Pan opisuje z zakresem w jakim Mecenas Olga J. świadczy pomoc prawną poszczególnym podmiotom gospodarczym. Mecenas J. jest czynnie wykonującym zawód adwokatem, wpisanym na listę adwokatów przy Okręgowej Radzie Adwokackiej w Warszawie, dlatego też nie widzimy powodu ani nie czujemy się upoważnieni, do zabierania stanowiska w zakresie spraw Pani Mecenas niezwiązanych z Kurią - informuje Salon24.pl ks. Edward Sobolak.

Lubię to! Skomentuj36 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka