Polka mieszkająca w Berlinie: Byłam tam z siostrą tuż przed tragedią

Policja drogowa i wydział kryminalny badają, czy był to wypadek czy celowe działanie. Fot. PAP/EPA/FILIP SINGER
Policja drogowa i wydział kryminalny badają, czy był to wypadek czy celowe działanie. Fot. PAP/EPA/FILIP SINGER
W rejonie, w którym doszło do tragedii bywam kilka razy w tygodniu. Nie inaczej było wczoraj. Odwiedziła mnie moja siostra z Polski. I razem przez pół dnia spacerowałyśmy po okolicznych sklepach. Byłyśmy też w perfumerii, w którą dosłownie kilka godzin później wjechał samochód – mówi Anna K., Polka od 25 lat mieszkająca w Berlinie.

W Berlinie, gdzie Pani mieszka, doszło do tragicznego wypadku, w którym zginęła jedna osoba, a osiem zostało rannych. Jak wygląda sytuacja z punktu widzenia mieszkańców stolicy Niemiec?

Anna K*: Oczywiście był to szok. Do tragedii doszło w samym centrum Berlina, u zbiegu ulic Rankestrasse i Tauentzienstrasse. 19 grudnia 2016 roku doszło tam do zamachu terrorystycznego. Stąd od razu pojawiły się informacje, że i dziś był to zamach. Ale na razie nie są one potwierdzone. Jest dużo chaosu informacyjnego. Te dane dotyczące liczby rannych i zabitych są inne w przypadku informacji straży pożarnej, która mówi o jednej osobie zabitej i ośmiu rannych. A już berlińska policja mówi o tuzinie rannych. Jeszcze wcześniej były informacje o aż 30. osobach poszkodowanych. Na pewno wiemy, że sprawca został zatrzymany. Było to możliwe dzięki przypadkowym przechodniom.

Przeczytaj też:

Wjechał samochodem w ludzi w centrum Berlina. Są ranni, ofiara śmiertelna

Jak wyglądało wtorkowe południe w centrum Berlina?

Do takich sytuacji nigdy nie można się w pełni przyzwyczaić. Samo zdarzenie miało miejsce w pobliżu tragedii sprzed kilku lat, ale nie w tym samym miejscu. Kierowca miał być w ciężkim szoku. Nie mniej zszokowani byli berlińczycy widząc policyjne kordony, taśmy, akcję ratowniczą. Zaangażowanych w nią jest 130 policjantów, kilkudziesięciu strażaków. Policja uzbrojona jest w ciężką broń. W mediach są prośby o zgłaszanie się potencjalnych świadków.

To miejsce, w którym doszło do tragedii jest elitarną częścią Berlina. Czy uprawnione są porównania do rejonu np. Domów Centrum w Warszawie?

Miejsce, w którym doszło do tragedii jest to centrum zakupowe Berlina. Niedaleko jest KaDeWe (luksusowy dom towarowy), obok są markowe butiki, sklepy światowych marek, restauracje z ogródkami. Warszawa nie ma swojej dzielnicy zakupowej. Ten rejon Berlina jest nieporównywalny z czymkolwiek co mamy w Polsce.

Pani często bywa w tej okolicy?

Nie tylko bywam, ale w pobliżu mieszkam. W Berlinie pracuję od lat 90. A do ponad dekady mieszkam na Charlottenburgu. A w rejonie, w którym właśnie doszło do tragedii bywam kilka razy w tygodniu. Nie inaczej było wczoraj. Odwiedziła mnie moja siostra z Polski. I razem przez pół dnia spacerowałyśmy po okolicznych sklepach. Byłyśmy też w perfumerii Douglas, w którą dosłownie kilka godzin później wjechał samochód.

Przeczytaj też:

Merkel nie ma sobie nic do zarzucenia ws. Ukrainy. "Nie obwiniam się"

Nieoficjalnie: jest następca Kaczyńskiego w rządzie. Obejmie ważną funkcję

*Nazwisko do wiadomości redakcji


Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka