Płace muszą rosnąć szybciej!

Dławiąc płace inflacji nie zwalczymy - uważa Rafał Woś. Fot. Canva
Dławiąc płace inflacji nie zwalczymy - uważa Rafał Woś. Fot. Canva
Wchodzimy w czas, gdy realne wynagrodzenia w Polsce zaczną spadać. Trzeba zrobić wszystko, by ten czas potrwał jak najkrócej. Bo płace muszą rosnąć szybciej i mocniej niż dotychczas!

Płace w Polsce powinny rosnąć szybciej niż inflacja

Jeśli czytają Państwo teksty Wosia choćby od czasu do czasu, to zauważyliście pewnie, że ich autor (czyli ja) jest na tle innych polskich publicystów ekonomicznych odmieńcem, dziwakiem lub szaleńcem. Nie usłyszycie u mnie bowiem nigdy rytualnych jęków na temat zalewającego nas „pustego pieniądza”. Nigdy nie będę wam też sprzedawał opowieści o tym, że płace rosną w Polsce za szybko i grożą nakręcaniem się złowieszczej spirali (sic!) „cenowo-płacowej”.

Po takie rzeczy idźcie sobie do dowolnego publicysty liberalnego, który wyjaśni wam, że najlepiej, by ludzie zarabiali 4,80 zł za godzinę, inflacja była na grzecznym poziomie 1 procenta, bank centralny trzymał wysokie stopy procentowe bezpiecznie chroniąc zakumulowane w bankach rentierskie oszczędności, a rząd nie wtrącał się do gospodarki i zostawił ją „fachowcom”.

Ale tu jest inaczej. Tu chcę wam pokazywać, że płace w Polsce powinny rosnąć szybciej niż inflacja. Bo ostatnio - niestety - zaczynają tracić oddech. 

Przeczytaj: Pusty pieniądz? Nie ma czegoś takiego!

Dynamika płac przegrywa w Polsce z dynamiką inflacji

Maj był pierwszym od dwóch lat miesiącem, gdy dynamika płac przegrała w Polsce z dynamiką inflacji. Różnica nie była wprawdzie duża: ceny urosły w ubiegłym miesiącu o 13,9 proc. podczas gdy płace w sektorze przedsiębiorstw „tylko” o 13,4 proc. Różnica jednak jest. Ta sytuacja powtórzy się pewnie także w czerwcu, lipcu i sierpniu. To znaczy w czasie, gdy będziemy prawdopodobnie mieli w Polsce szczyt inflacji. To lato będzie więc czasem, gdy - po raz pierwszy od połowy pandemicznego 2020 roku - płace realne w Polsce będą spadały.

Wiele wskazuje na to, że spora część Polek i Polaków spadek płac realnych odczuwa już od pierwszego kwartału 2022 roku. Wygląda bowiem na to, że wzrost płac w całej gospodarce narodowej wynosił w pierwszym kwartale niecałe 10 proc. (dokładnie 9,7 proc.). A nie ok. 13 proc. Jak zdawały się wskazywać odczyty dotyczące sektora przedsiębiorstw. Warto przypomnieć w tym miejscu, że zatrudnienie w gospodarce narodowej jest pojęciem szerszym i obejmuje ok. 16 mln osób. Natomiast „sektor przedsiębiorstw” jest podkategorią „gospodarki narodowej” i liczy sobie jakieś 6,5 mln ludzi zatrudnionych w firmach powyżej 9 pracowników. Sektor przedsiębiorstw badać łatwiej (bo jest mniej rozproszony) i dlatego te dane są przez GUS raportowane częściej.

Optymiści powiedzą, że na tle reszty Europy i tak wypadamy nieźle. Bo większość krajów Unii ma z negatywną dynamiką płac realnych do czynienia od wielu miesięcy. Są wręcz kraje (jak choćby Czechy, Grecja, Estonia czy Holandia) gdzie spadek płac realnych wynosi dziś nawet powyżej 10 proc. Polska natomiast - nawet z dynamiką płac realnych na poziomie minus 2-3 proc. - jest wręcz w europejskiej awangardzie.

To prawda. Ale, szczerze mówiąc, marne to jednak pocieszenie.

Oczywiście może ono trafić do tych, co kupili liberalną opowiastkę zgodnie, że za obecne wysokie stany inflacyjne odpowiada nadmierna ilość pieniądza w gospodarce. Spowodowana (a jakże!) zbyt wysokimi płacami.

Ale znów - jeśli czytacie w miarę regularnie moje teksty w Salonie24 to zdążyliście się już pewnie zorientować, że reprezentuję inny punkt widzenia. Próbuję dowodzić, że o ile jeszcze rok temu ówczesna 3-4 proc. inflacja miała jeszcze coś wspólnego z pozytywną dynamiką polskich płac i z poprawą położenia polskiego pracownika, o tyle od końca 2021 roku mamy do czynienia z innym typem inflacji. To znaczy ze wzrostem cen, za którym stoi przede wszystkim drożenie surowców na światowych rynkach. A to z kolei związane jest głównie z pandemią covid-19 oraz wojną na Ukrainie. Wniosek? Nasza obecna inflacja ma więc aż tak wiele wspólnego z tempem wzrostu płac. Dlatego dławiąc płace inflacji nie zwalczymy. Ale możemy wyrządzić wiele złego polskiemu pracownikowi.

Płac nie wolno dziś w Polsce dusić

Dlatego właśnie chcę was (nie pierwszy i nie ostatni raz) przekonać, by nie dusić wzrostu wynagrodzeń. W gospodarce wolnorynkowej płace nie są oczywiście wyznaczane w sposób arbitralny i nie ma jednego urzędu, który były za ich poziom odpowiedzialny.  Ale są instytucje, których decyzje przekładają się na poziom wynagrodzeń. Wpływają na nie zarówno Rada Polityki Pieniężnej (gdy podnosi stopy procentowe to ryzykuje, że pogorszy się koniunktura, a co za tym idzie pozycja pracownika), jak i rząd (ustalając poziom corocznego wzrostu pensji minimalnej). Ale liczy się także opinia publiczna. Bo to ona decyduje o tym jakiej presji poddani będą politycy. Czy publika będzie się od nich domagać rozprawy z inflacją choćby i kosztem zdławienia płac? Czy jednak nie?

Z perspektywy polskiego pracownika dławienie inflacji poprzez duszenie płac nie jest dobrym pomysłem. A pamiętajmy, że mamy tu do czynienia z pracownikiem, który dopiero niedawno rozprostował trochę karku po latach neoliberalnej smuty, niskich wynagrodzeń i wysokiego bezrobocia. Gdy na każdy wniosek o podwyżkę pracodawca mógł spokojnie zareagować drwiącym „Co??? Podwyżki?? Teraz to będą obniżki? A jak ci się nie podoba, to na twoje miejsce mam czterech tańszych, którzy wezmą twoją robotę z pocałowaniem ręki”.

Nie, płac nie wolno dziś w Polsce dusić. Powinny one rosnąć. Tak szybko jak to możliwe. Wyjdziemy na tym wszyscy dużo lepiej niż na każdym z antyinflacyjnych scenariuszy zawierających w sobie komponent tłumienia wzrostu wynagrodzeń. 

Zapamiętajcie te słowa. Jeszcze nie jest za późno.

Rafał Woś

 Przeczytaj:

Prof. Chwalba: Rosjanie tylko raz w historii przyznali się do zbrodni

Ogromne odszkodowania dla klientów Amber Gold. Milionowe kwoty

Szef MON podpisał umowę. Kolejne wzmocnienie polskiej armii
 

Lubię to! Skomentuj164 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka