„Zapisali św. Janowi Pawłowi II zemstę w sercu. Dziś ją realizują. Panświnizm w praktyce”

Czy zbyt przesłodzony obraz św. Jana Pawła II wpływa na to, że prawdziwe dziedzictwo papieża jest zapomniane? Fot. Pixabay
Czy zbyt przesłodzony obraz św. Jana Pawła II wpływa na to, że prawdziwe dziedzictwo papieża jest zapomniane? Fot. Pixabay
Gdyby choć część zarzutów wobec św. Jana Pawła II była prawdziwa, to jestem przekonany, że władze komunistyczne zrobiłyby wszystko, by przy użyciu służb specjalnych sprawy już wtedy nagłośnić. I, żeby Jan Paweł II jak najszybciej przestał zasiadać na tronie piotrowym – mówi Salonowi 24 prof. Grzegorz Kucharczyk, Instytut Historyczny Polskiej Akademii Nauk.

W niedzielę 16 października przypada Dzień Papieski, związany z rocznicą wyboru Karola Wojtyły na papieża. W tym roku zbiega się on z atakami na św. Jana Pawła II. Memami, przekleństwami itd. Z czego to wynika?

Prof. Grzegorz Kucharczyk: Powodów jest wiele. Pierwszym jest błąd edukacji. Proszę zwrócić uwagę, że bardzo wiele tego hejtu, memów, niewybrednych żartów, to kalka z tego, co mówił i głosił zmarły niedawno Jerzy Urban. Czy to w swoim piśmie, czy w czasach PRL na konferencjach prasowych. To taki panświnizm w praktyce. Drugi element to błąd jednak także strony kościelnej. Zauważmy, że te pomnikowe encykliki Jana Pawła II, jego najważniejsze dzieła, w praktyce pozostają nieznane szerszemu kręgowi odbiorców. Właściwie można powiedzieć, że całe nauczanie Jana Pawła II sprowadzone jest do jednego zdania, podczas pierwszej pielgrzymki do Polski w 1978 roku. Chodzi oczywiście o wygłoszone na pl. Zwycięstwa (dziś pl. Piłsudskiego) zdanie „Niech zstąpi Duch Twój, i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi”. Tymczasem encykliki, które byłyby aktualne na dzień dzisiejszy, są całkowicie zapomniane.

Przeczytaj też:

Nauczyciele "walczą o dobrą szkołę". W sobotę protesty pod budynkiem resortu edukacji

Trochę podobnie jest z chyba z pielgrzymkami. Mówi się o tej pierwszej, wspomina późniejsze, z przełomu wieku, ze słowami o kremówkach. Za to była taka podróż Jana Pawła II do Polski, w 1991 roku, gdy przypominał mocno o dekalogu, bardzo krytykował kierunki zmian w Polsce, a na mszy w podkieleckim Masłowie nawet krzyczał?

I wtedy wielu zapisało mu zemstę w swoim sercu. I ta zemsta trwa. Bo Jan Paweł II przedstawił wtedy alternatywny program budowy III Rzeczypospolitej. Niepodległej Polski, której fundamentem będzie nie mebel o nazwie okrągły stół, a skała Dekalogu. Wtedy media pisały, że papież nie rozumie polskiej demokracji, drogi do wolności. Prym wiodła w tym działaniu gazeta, której nie jest wszystko jedno. Krytycy papieża zapisali wtedy mówiąc literacko zemstę w sercu. Zemsta ta jest realizowana. Niestety przy biernej postawie sporej części hierarchii Kościoła katolickiego.

Tu jest inny problem. Gdyby przejrzeć programy wspominające papieża, to zazwyczaj zobaczy się w nich ludzi śpiewających mu „Góralu, czy ci nie żal” w 1978, potem górali śpiewających mu w roku 1997, wreszcie słowa o kremówkach powiedziane w Wadowicach w roku 1999. Spotkania w słynnym oknie z młodzieżą, żarty. To miłe, nie ma nic w tym złego, ale młodzi, którzy papieża nie pamiętają, widząc tak przesłodzony obraz, bez żadnej treści, mogą się w sposób naturalny przeciwko temu buntować?

Oczywiście, że tak. To przesłodzenie obrazu, sprowadzenie go wyłącznie do swojskich klimatów, wypacza ideę i nauczanie Jana Pawła II. Za każdą jego wizytą, pielgrzymką, za każdą encykliką stała głęboka myśl, prawdziwa mądrość. Niebawem minie 40 lat od słów „wymagajcie od siebie nawet, gdyby inni od was nie wymagali”. I papież od siebie wymagał. Jego postać, dorobek to wielki skarb. I powinniśmy uderzyć się w piersi – mówię teraz także o katolikach świeckich – że ten skarb nie jest wystarczająco wykorzystany.

Powstała książka redaktora Gutowskiego z TVN o tym, czy papież wiedział, czy nie o pedofilii w Kościele. I abstrahując od samej książki, to faktycznie pytanie o rolę Jana Pawła II powtarzają się. Zazwyczaj wrogowie Kościoła są przekonani, że wiedział, zwolennicy bronią. Wiele osób wychodzi z założenia, że papież był odcinany od informacji. Na ile dyskusja wokół tej sprawy może zmienić postrzeganie św. Jana Pawła II?

Po pierwsze dziennikarzom, którzy piszą, jakoby rzekomo Jan Paweł II świadomie chronił pedofilię w Kościele, warto przypomnieć, że także w niektórych redakcjach dochodziło do przypadków molestowań. Czy jeśli doszło do takich sytuacji, że dziennikarz molestował w newsroomie, jego bezpośredni przełożony o tym wiedział, wiedzieli o tym właściciele stacji? Czy deprecjonuje to daną redakcję całkowicie? No nie, a przecież mówimy o firmach zatrudniających setki, najwyżej tysiące osób. W przypadku Kościoła jest to około miliarda wyznawców. Gdyby choć część tych zarzutów wobec św. Jana Pawła II była prawdziwa, to jestem przekonany, że władze komunistyczne zrobiłyby wszystko, by przy użyciu służb specjalnych sprawy nagłośnić. I, żeby Jan Paweł II jak najszybciej przestał zasiadać na tronie piotrowym.

 Przeczytaj też:

Polski Lidl, polska Biedronka? Nowy pomysł Janusza Kowalskiego

„Na wojnę z fake newsami nie jesteśmy gotowi. Czas wreszcie przywrócić zasady”


Lubię to! Skomentuj34 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo