Nieciekawie w TVN24. Afera w "Szkle Kontaktowym" odbija się na pracownikach stacji

Redakcja Redakcja Media Obserwuj temat Obserwuj notkę 91
Odejście Krzysztofa Daukszewicza, a także w geście solidarności Artura Andrusa i Roberta Górskiego mogą być efektem kuli śnieżnej. Atmosfera wewnątrz TVN24 jest napięta i niewykluczone, że na dniach kolejna znana osoba dołączy do grona krytyków włodarzy stacji za to, jak potraktowano satyryka.

Daukszewicz kontra Jacoń

Krzysztof Daukszewicz wyśmiał w maju na wizji Piotra Jaconia, pytając go, jaką dzisiaj ma płeć. Dziennikarz ma dziecko transseksualne, wydał książkę "My, Trans", opowiadającą o życiu z córką. Od kilku lat bardzo mocno angażuje się na rzecz LGBT. Jacoń nie krył zbulwersowania całą sytuacją, choć wydawało się, że telefon i prywatna rozmowa między mężczyznami wystarczy do załatwienia problemu. Okazało się, że nie.

Daukszewicz powiadomił, iż stał się obiektem nienawiści ze strony zwolenników Jaconia, a dziennikarz nakręcił hejt na niego i rodzinę satyryka. Do dyskusji włączyła się też żona byłego współgospodarza "Szkła Kontaktowego". Mimo opcji powrotu do TVN24, Daukszewicz zrezygnował z prowadzenia programu. W geście solidarności z nim odeszli ze "Szkła Kontaktowego" Artur Andrus i Robert Górski. 


Dwa obozy w TVN24

Portal "Plotek" zasięgnął informacji od pracowników TVN24, jaka jest atmosfera w tej telewizji. Pisze, że są dwa obozy - jedni stają murem za Daukszewiczem, uważając, że tylko parodiował Jarosława Kaczyńskiego z wieców PiS. Drugi jednak obawia się, że to nie koniec odejść, jeśli spór między Daukszewiczem i Jaconiem nadal będzie rozgrywany publicznie. 

"Generalnie są dwa obozy. Jeden uważa, że sprawa była od początku za bardzo rozdmuchana i zawieszenie Daukszewicza było bez sensu, bo on w swoim nieudanym żarcie nawiązywał do wypowiedzi Kaczyńskiego, a nie chciał urazić Jaconia. Według drugiego Daukszewicz robi z siebie ofiarę i niepotrzebnie czytał hejt, który dotyka większość osób publicznych. Najgorsze w tym jest to, że panowie nie myślą o kolegach i koleżankach z pracy w tym wzajemnym przerzucaniu się kolejnymi wypowiedziami i następuje efekt kuli śnieżnej, która rośnie w zatrważającym tempie. Przedszkole i żenada" - opisuje plotek.pl, powołując się na informatora wewnątrz stacji. 


"Przynajmniej jeszcze jedna osoba zastanawia się, czy nie iść teraz w ślady Górskiego i Andrusa, którzy w geście solidarności pożegnali się ze 'Szkłem kontaktowym'. Problem i wątpliwości polegają na tym, że jeśli Daukszewicz i Jacoń będą kontynuowali spór i kolejne osoby będę się w niego włączać, to sytuacja się nie polepszy i szybko nie skończy" - dodaje. 

Nie mogą się pogodzić z odejściem Andrusa

W "Szkle Kontaktowym" nie mogą wybaczyć "górze", że pozwolono odejść Andrusowi. "Telefony od widzów bywają nieprzewidywalne. Ekipa "Szkła" czyta opinie w internecie i dostaje teraz wiele e-maili od oburzonych telewidzów, więc wszyscy zdają sobie sprawę z nastrojów wokół programu i boją się tych telefonów. Najbardziej obawiają się, że nie wybaczą straty Andrusa, który był uważany za ulubionego gościa. Najbliższe dni będą najcięższe. Osoby, które pracują przy programie, zazdroszczą tym, których nie ma teraz w grafiku" - zdradza jeden z informatorów w TVN24. 


Fot. "Szkło Kontaktowe"/TVN24

GW

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura