Piłkarze w Madrycie nie świętowali tytułu. Barcelona poddała się w La Lidze

Redakcja Redakcja Piłka nożna Obserwuj temat Obserwuj notkę 0
Barcelona przegrała 2:4 z Gironą, dzięki czemu Real Madryt - po zwycięstwie 3:0 nad Cadizem - został 36. raz mistrzem Hiszpanii. "Królewscy" jednak nie świętowali zdobytego trofeum. Przede wszystkim dlatego, że w środę czeka ich mecz sezonu w półfinale Ligi Mistrzów z Bayernem Monachium.

Real ograł bez problemów Cadiz

Nie mogło być lepszego sobotniego popołudnia dla kibiców Realu Madryt. Podopieczni Carlo Ancelottiego rozprawili się rezerwowym składem z Cadizem 3:0 przed własną publicznością. W pierwszej połowie zespołowi ze stolicy Hiszpanii nic nie chciało wpaść, ale w drugiej odsłonie spotkania podkręcił tempo i rozwiązał worek z bramkami. Najpierw pięknym strzałem popisał się Brahim Diaz w 51. minucie. W 68. minucie doskonałą akcję w polu karnym wykończył Jude Bellingham. Anglik, najlepszy zawodnik w tym sezonie La Liga, zdobył już 18. gola w sezonie 2023/2024 i będzie liczył się w walce o koronę króla strzelców na cztery kolejki przed końcem rozgrywek. Wynik podwyższył Joselu, który zmarnował kilka kapitalnych okazji w trakcie meczu. Hiszpan wykończył rajd obrońcy Nacho i trafił do pustej bramki, ustalając rezultat. 


- Nie świętujemy, bo nie wiemy, co wydarzy się w meczu Barcelony z Gironą. Dwa lata temu było inaczej, wiedzieliśmy, że jak wygramy mecz, to zostaniemy mistrzami - mówił po końcowym gwizdku Carlo Ancelotti. Włoch zdobył drugi tytuł mistrzowski w trzecim sezonie po powrocie do Madrytu. Wcześniej prowadził "Los Blancos" w latach 2013-2015. Ancelotti i piłkarze są skupieni na wyzwaniu w półfinale Ligi Mistrzów, gdzie zmierzy się z Bayernem Monachium na Santiago Bernabeu. W pierwszym starciu był remis 2:2. Drużyna oglądała poczynania Barcelony w loży honorowej stadionu w Madrycie. 


Laporta wściekły na drużynę Lewandowskiego

I była w doskonałych humorach, bo "Duma Katalonii" uległa Gironie aż 2:4. Już w pierwszych minutach do bramki trafiali Andreas Christensen i Artem Dowbyk. Pod koniec pierwszej połowy Robert Lewandowski wykorzystał natomiast rzut karny, zdobywając 17. bramkę w sezonie ligowym. Wydawało się, że Real odłoży wygranie tytułu o tydzień. Nic jednak bardziej mylnego - w drugiej połowie Girona zdeklasowała utytułowanego rywala i wbiła trzy bramki. Na szczególną uwagę zasługuje wspaniałe trafienie Portu numer dwa. 

Girona wygrała 4:2 i przeskoczyła w tabeli Barcelonę, która spadła na trzecią lokatę w La Lidze. Prezes "Barcy" Joan Laporta oficjalnie potwierdził kilka dni temu, że Xavi pozostanie na ławce trenerskiej w przyszłym sezonie, ale po takiej klęsce na Montilivii nic nie jest pewne. Jak donoszą katalońskie media, Laporta był wściekły, oglądając poczynania Barcy na trybunach i powtarzał: "To nie jest możliwe". Występ Roberta Lewandowskiego? Poza bramką z rzutu karnego - słaby, jak większa część sezonu. Do końca rozgrywek ligowych będzie trwać debata, czy zespół z Camp Nou powinien sprzedać Polaka do MLS lub Arabii Saudyjskiej. 

 

Fot. Real Madryt po meczu z Cadiz. Kibice nie odpuścili wizyty na placu Cibeles/PAP/EPA 

GW


Zobacz galerię zdjęć:

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Sport