Fot. Pixabay.com
Fot. Pixabay.com

Nie tylko prąd i gaz podrożeje. Czekają nas horrendalne podwyżki cen wody

Redakcja Redakcja Podatki Obserwuj temat Obserwuj notkę 131
Wiele wskazuje na to, że już wkrótce Polacy więcej zapłacą za wodę i ścieki. Powód? Proponowana przez Ministerstwo Infrastruktury reforma przepisów w tym zakresie. - W niektórych gminach wystarczy 3-4 proc., w innych 15 proc. to może być za mało - twierdzi w rozmowie z portalem Money.pl Leszek Świętalski z Biura Związku Gmin Wiejskich.

Ministerstwo Infrastruktury chce rewolucji w naliczaniu opłat za wodę

Dlaczego podwyżki cen wody są nieuniknione? Wszystko przez najnowszy pomysł Ministerstwa Infrastruktury, które proponuje, żeby to rady gmin zatwierdzały nowe taryfy opłat za wodę i ścieki. Oznacza to de-facto urealnienie cen. Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie będzie interweniować wtedy, gdy podwyżka wyniesie co najmniej 15 proc. Nie oznacza to jednak, że wyższych podwyżek nie będzie. Wspomniany urząd będzie miał prawo zawetowania takiego wzrostu cen, ale nie oznacza to automatycznego weta.

Ale skąd gminy i operatorzy mają taki problem z cenami wody i ścieków? Przedstawiciele lokalnych społeczności uważają, że jest to efekt "bzdurnego mrożenia cen" przez władze centralne.

- Przez bzdurną politykę mrożenia taryf doszliśmy do sytuacji, w której nie możemy już mówić o płynnej reakcji na wzrost kosztów. W wielu gminach ta podwyżka powinna być skokowa. Sztuczne mrożenie cen przynosi zawsze ten sam efekt. Skokowy wzrost cen. To się zawsze mści. To jest bardzo bolesne i obecny rząd ma z tym spory problem - mówi Leszek Świętalski.

Dyrektor Biura Związku Gmin Wiejskich Rzeczypospolitej Polskiej zwrócił uwagę, że ceny wody powinny być tak samo urealnione jak ceny wody i prądu. - Czy ktoś dyskutuje o konieczności wzrostu cen energii? Gazu? Nie. Ceny wody i ścieków też muszą zostać urealnione - podkreślił Świętalski.


Coraz więcej miast dopłaca do wody i ścieków

Co ciekawe, samorządowcy nie są zachwyceni propozycją resortu bo uważają, że... podwyżki powinny być zdecydowanie wyższe.

- Absurdem jest też to, że podwyżki nie będą mogły przekroczyć 15 proc. Podwyżki nie są żadnym widzimisię, opierają się na konkretnych danych księgowych, budżetowych, nakładach na bieżące inwestycje. W niektórych gminach wystarczy więc 3-4 proc. podwyżki, w innych 15 proc. może być zdecydowanie za mało - wyjaśnił Świętalski.

Podobnego zdania jest Tomasz Fijołek z Unii Metropolii Polskich. Zwrócił on uwagę, że w kwestii opłat za wodę wiele samorządów doszło do ściany i musi sporo dopłacać do zapewnienia jej mieszkańcom.

- Unia Metropolii Polskich od lat zwracała uwagę na pogarszającą się sytuację w gospodarce komunalnej, zwłaszcza w zakresie zaopatrzenia w wodę i odbioru ścieków - mówił Fijołek w rozmowie z portalem Money.pl.

Dodał, że Wody Polskie wyraźnie nie sprawdziły się jako podmiot odpowiedzialny za określanie taryf za wodę, działając - jak przekonuje - na szkodę lokalnych wspólnot mieszkańców.

Podobnie uważa Andrzej Porawski, dyrektor Biura Związku Miast Polskich. - Coraz więcej miast dopłaca do wody i ścieków z powodu trwającego od kilku lat sabotażu Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie, które nie zatwierdzały nowych cen, wykorzystując na ogół różne wybiegi formalne, nawet jeżeli proponowane przez gminy podwyżki uwzględniały tylko wzrost kosztów energii czy pracy, czyli ewidentnie wyższych kosztów zewnętrznych - stwierdził.

Podwyżki cen prądu i gazu

Resort klimatu i środowiska szacuje, że na mocy projektowanej ustawy o bonie energetycznym, rachunki za energię elektryczną od 1 lipca 2024 r. dla odbiorców taryfowanych mogą wzrosnąć o 29 proc., a za gaz o 15 proc. - przy założeniu odpowiedniego obniżenia cen w taryfach.

Więcej o spodziewanych podwyżkach cen gazu i prądu przeczytasz tutaj:


MB

Fot. Woda, kran. Źródło: Pixabay.com

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka