Obraz Roberto Lee Cortes z Pixabay
Obraz Roberto Lee Cortes z Pixabay

Zagraniczne firmy uciekają z Polski. „To nie wojna jest problemem”

Redakcja Redakcja Na weekend Obserwuj temat Obserwuj notkę 119
Rumunia też jest krajem frontowym, ale ceny energii są konkurencyjne, zagraniczne firmy nie uciekają. W Polsce na rynku energii mamy do czynienia z działaniem oligopolu rządowego. Energię w ponad 90 proc. wytwarzają firmy należące do rządu. W lipcu ma nastąpić symboliczne poluzowanie rynku, ale efekt będzie jednostronny. Ceny mogą jedynie rosnąć, zamiast – jak to ma miejsce w przypadku faktycznie wolnego rynku – maleć dzięki konkurencji. Absolutnie nie można więc zrzucić odpowiedzialności za wycofywanie się firm na agresję Rosji na Ukrainę. Tym bardziej że część tych koncernów, które wycofują się z Polski, nadal działa na Ukrainie – mówi Salonowi 24 dr Andrzej Sadowski, Centrum im. Adama Smitha.

Z rynku dochodzi coraz więcej niepokojących informacji o tym, że wiele firm zagranicznych wycofuje się z Polski, przenoszą swoją działalność gdzie indziej. Takich przypadków jest coraz więcej. Co jest przyczyną takiego stanu rzeczy?

Dr Andrzej Sadowski: W komunikatach, które podają międzynarodowe koncerny, które wycofują swoje fabryki, kapitał, opuszczają Polskę, przyczyny podawane są różne. Zawsze pojawia się jednak wspólny element, o którym akurat media mało piszą, choć dotyczy zarówno zagranicznych, jak i polskich firm. Chodzi o to, że cały czas rosną te ceny energii, nieprzewidywalnej ceny energii w Polsce. Zjawisko to stanowi element bardzo istotny, jeżeli chodzi o coraz bardziej zauważalny proces deindustrializacji na terenach naszego kraju.

Czyli przyczyna obiektywna, jaką jest globalny wzrost energii, poniekąd wywołany przez napiętą sytuację polityczną na świecie?

No nie, nie możemy powiedzieć, że kluczowe są kwestie obiektywne. Bo w Polsce na rynku energii mamy do czynienia z działaniem oligopolu rządowego. Przecież energię w Polsce w ponad 90 proc. wytwarzają firmy należące do rządu. W lipcu ma nastąpić symboliczne poluzowanie rynku, ale efekt będzie jednostronny. Przez fakt, że firmy należą głównie do rządu. Ceny mogą jedynie rosnąć, zamiast – jak to ma miejsce w przypadku faktycznie wolnego rynku – maleć dzięki konkurencji. W efekcie duże firmy, planujące swoją produkcję na wiele lat, wiedzą, jak będzie wyglądać sytuacja w niedalekiej przyszłości. Mamy przykład Rumunii, gdzie cena energii jest bardzo atrakcyjna, a poza kolejne rządy, niezależnie od prezentowanej opcji politycznej, faktycznie dbają przede wszystkim o to by ceny energii były jak najbardziej konkurencyjne.



Premier i strona rządowa bardzo często mówią, że jesteśmy w czasach przedwojennych. Czy powodem tych różnych perturbacji gospodarczych nie jest realne zagrożenie, przez które inwestorzy wolą omijać nasz kraj?

Wspomniana Rumunia jest też państwem frontowym, a krajów graniczących z terenem działań wojennych jest znacznie więcej. A mimo to skala wycofywania się firm zagranicznych jest znacznie mniejsza. Tak więc absolutnie nie można zrzucić odpowiedzialności na agresję Rosji na Ukrainę. Tym bardziej że część tych firm, które wycofują się z Polski, nadal działa na Ukrainie.

Obiektywnym czynnikiem, który może mieć wpływ na redukcję zatrudnienia, jest też chyba rozwój technologiczny, który sprawia, że pewne zawody może nie przestaną być potrzebne, ale ich zakres będzie zupełnie inny niż do tej pory. Osobną kwestią jest to, że rosną koszty pracy, a wraz z płacą rośnie składka emerytalna, zabójcza dla wielu firm?

Akurat w przypadku naszego rynku pracy rozwój nowoczesnej technologii nie ma w tej chwili aż tak ogromnego wpływu na poziom zatrudnienia, czy redukcje, wycofywanie się firm. Z kolei koszty pracy, składki, to jest ogromny problem, zabójczy dla mikroprzedsiębiorstw, niewielkich firm. Na duże koncerny nie ma jednak większego wpływu. W krajach pochodzenia te koncerny też utrzymują fabryki i biura, a koszty pracy ich nie dobijają. Natomiast problem cen energii jest już wyzwaniem ogromnym, ten element jako przyczyna nagłego wycofywania kapitału z Polski jest tu oczywisty.

na zdjęciu: zamknięta witryna sklepu, zdjęcie ilustracyjne. fot. Roberto Lee Cortes z Pixabay


Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo